Francuskie samochody są tu poważane. Średnia wieku to jakieś 40 lat
Marokańskie graty kojarzą się głównie ze starymi Mercedesami, ale to wcale nie one są na tamtejszych drogach dominujące. Jak to w Afryce, samochody francuskie wylewają się zza każdego zakrętu.

Nie powinno to oczywiście zaskakiwać, ponieważ taki Peugeot 504 to niemal narodowy samochód całej Afryki. Wiadomo, że co kraj, to obyczaj, ale zasadniczo sędziwe Peugeoty są tutaj niemal święte. Renault są tutaj niewiele mniej popularne, zwłaszcza poczciwe "Czwórki", przez pewien czas nawet składane w kilku państwach na kontynencie afrykańskim. Ich obecność na Czarnym Lądzie związana jest z czasami kolonialnymi, kiedy większość tutejszych państw było podległych Francji.
Zobaczmy, jak wiosną 2026 roku prezentowała się flota francuskich gratów na terenie Maroka
Dokładniej, na terenie Marakeszu i kilku pobliskich miejscowości, w promieniu do 100 kilometrów drogą lądową. Wszystkie zdjęcia popełniła Paulina Herok.





















Oprócz Peugeota i Renault, innych francuskich osobówek praktycznie nie idzie tu spotkać
Być może w gdzieś daleko od głównych dróg czają się jakieś stare Simki, wszak były swego czasu produkowane w fabryce Somaca w Casablance. Podczas kilkudniowej wycieczki ani jedna się jednak nie objawiła.
Citroeny są zaś tutaj niespotykane, czemu trudno się w sumie dziwić. W czasach, kiedy połową Afryki dowodziła Francja, Citroen produkował dziwolągi z jakimś dziwnym płynem w zawieszeniu - na co to komu, a gdzie zwykłe sprężyny? W późniejszych latach zaś auta pokroju znacznie prostszych AX, Saxo czy Xsary się tutaj, jak widać, zupełnie nie rozpowszechniły.

Im bliżej dużego miasta, tym mniej gratów, a więcej nowoczesnych aut
Jest to oczywiście odkrycie równie niezwykłe jak to, że w dzień świeci słońce, a w nocy jest ciemno. Niemniej, w samym Marakeszu gratów nie było wcale aż tak wiele - trzeba było się mocno zmęczyć, aby zapełnić kliszę.
Wycieczka poza duże miasto dostarczyła już wszakże dużo ciekawszych wrażeń. Wystarczyło po prostu iść i patrzeć - najdalej za kilka minut jakiś stary Francuz albo przetoczył się po drodze, albo stał gdzieś zaparkowany.
Dla graciarza jest to naprawdę przyjemne miejsce do życia.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.