Stellantis z nowym numerem 1. Fiat stracił 83 proc.
Ram, czyli marka wielkich pick-upów Stellantis, po raz pierwszy od dłuższego czasu wyprzedził Jeepa i został najlepiej sprzedającą się marką koncernu w USA. Nie dokonał tego jednak wyłącznie dzięki spektakularnemu wzrostowi sprzedaży. Pomogło mu również to, że Jeep zaliczył bardzo słaby kwartał.

Zgodnie z opublikowanym przez koncern komunikatem, w III kwartale 2026 roku Stellantis sprzedał w Stanach Zjednoczonych 324 277 samochodów, praktycznie tyle samo co rok wcześniej. Ale za to może się pochwalić nowym liderem wśród marek.
Ram wyszedł na prowadzenie
Najlepiej sprzedającą się marką został Ram - marka pick-upów i samochodów dostawczych znalazła 134 072 klientów, co oznacza wzrost o 29 proc. względem III kwartale 2025 roku.
Za sukces odpowiada tak naprawdę jedna rzecz, którą Ram zrobił wyjątkowo dobrze - czyli najważniejszy model 1500. Jego sprzedaż wyniosła w III kwartale 76 650 sztuk, wobec 44 349 rok wcześniej, co daje potężny wzrost o 73 proc. Jednak jeszcze cięższe pick-upy jak 2500 i 3500 czy dostawcze ProMaster nie zanotowały już takiego sukcesu, stąd "tylko" 29 proc.

Jednym z głównych architektów tego sukcesu jest Tim Kuniskis, menedżer od lat związany z amerykańskimi markami koncernu, który wrócił do kierowania Ramem w 2026 roku. Jego strategia była prosta: przestać walczyć z oczekiwaniami klientów i ponownie zaoferować im to, czego faktycznie chcą.
Dlatego Ram 1500 dostał kilka nowych wariantów i przede wszystkim wrócił do tego, co dla części klientów jest świętością, czyli mocarnego, benzynowego V8 z serii HEMI. W gamie pojawiają się też coraz bardziej absurdalne wersje - potężne, ponad 700-konne potwory jak Rumble Bee czy TRX. Dla przykładu, ta pierwsza odmiana wyprzedała całą startową pulę samochodów w 90 minut.

Ktoś musiał przegrać, żeby wygrać mógł ktoś
Dotychczasowym liderem sprzedaży Stellantis w Stanach Zjednoczonych był Jeep, którego teraz Ram wyprzedził o ponad 5,5 tys. samochodów. Jest to o tyle ciekawe, że wcześniej Jeep był raczej mocnym graczem o ugruntowanej pozycji.
Marka kultowych terenówek zanotowała duże spadki zainteresowania poszczególnymi modelami. Szczególnie źle wygląda sytuacja elektrycznego Wagoneera S, którego sprzedaż niemal zamarła - po wycofaniu federalnych dodatków do zakupu aut elektrycznych, sprzedaż tego modelu względem ubiegłego roku spadła o, bagatela, 96 proc.

Ale trzeba uczciwie dodać, że problem nie dotyczy wyłącznie modeli na prąd: kompaktowy Compass stracił 62 proc. klientów, Grand Cherokee, czyli jeden z ważniejszych modeli marki, zanotował spadek o 30 proc., a pick-up Gladiator - 9 proc. Jedynym modelem ze wzrostem jest klasyczny Wrangler, który znalazł 5 proc. klientów więcej.
A na zakończenie - co u reszty? Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja poszczególnych marek jest bardzo zróżnicowana. Chrysler, mimo posiadania wciąż tylko jednego modelu Pacifica, zanotował wzrost o 6 proc. (co zawdzięcza liftingowi), a Dodge zyskał 2 proc.
A europejskie marki szorują miską olejową po asfalcie - Alfa Romeo straciła 65 proc. klientów z ubiegłego roku, a Fiat aż 83 proc. Dobrze, że chociaż pick-upy im tak żrą.
Więcej o koncernie Stellantis przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.