REKLAMA

Oto najwięksi przegrani chińskiej szarży. Niektóre spadki szokują

Najnowszy ranking marek w Europie nie jest szczególnym zaskoczeniem, a mimo to warto pochylić się nad kilkoma liczbami. Część chińskich marek rośnie o kilkaset procent, Mitsubishi szoruje po dnie, a trzy marki Stellantisa razem sprzedają mniej niż jeden chiński wspólnik koncernu.

Oto najwięksi przegrani chińskiej szarży. Niektóre spadki szokują

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów ACEA opublikowało nowe dane o rejestracjach na Starym Kontynencie. Od stycznia do sierpnia 2026 r. w Unii, krajach EFTA i Wielkiej Brytanii zarejestrowano 9 192 528 nowych samochodów osobowych – o 5,8 proc. więcej niż przed rokiem. Podium okupują Volkswagen, Skoda i Toyota. Obsada się nie zmieniła, ale kolejność już tak.

Po ośmiu miesiącach Skoda uzbierała w Europie 588 752 rejestracje, a Toyota 571 802, choć rok temu o tej porze układ był odwrotny (564 461 do 542 470 dla Japończyków). Czesi już po pierwszym kwartale ogłosili, że pierwszy raz w historii zamknęli go jako druga marka Europy.

Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy Skoda jest przed Toyotą. W 2019 r. obie marki walczyły o miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki i wtedy też Skoda była wyżej. W ostatnich latach role się odwróciły: w 2024 r. Toyota miała nad Skodą ponad 150 tys. aut przewagi, ale już w 2025 r. ten zapas stopniał do około 15 tys. aut.

Toyota RAV4 - przody

W tym roku Japończykom nie pomogła zmiana generacji RAV4. Według Toyota Motor Europe w pierwszym półroczu marka sprzedała 21 193 egzemplarze tego modelu, a zmiana generacji przełożyła się na ograniczenie wolumenu w okresie przejściowym. Finalnie Toyota trzyma się na lekkim plusie (1,3 proc.), ale przy rynku rosnącym o 5,8 proc. to za mało, żeby obronić drugie miejsce.

Chińczycy rosną. I nikt nie powinien udawać zdziwienia

Najwyższy wzrost w zestawieniu należy do Leapmotora: 73 297 rejestracji, czyli o 449,9 proc. więcej niż przed rokiem. Chery wraz z markami Omoda, Jaecoo i Jetour urosło o 279,7 proc., do 207 871 aut, a BYD o 144,1 proc., do 234 099 sztuk. BYD zwiększył tym samym udział w rynku z 1,1 do 2,5 proc., a Chery z 0,6 do 2,3 proc.

Zaskoczenie? Nieszczególnie. Już w maju chińscy producenci po czterech miesiącach podwoili udział w unijnym rynku i nie zwalniają tempa. Chery ma dziś w Europie więcej rejestracji niż Tesla (191 787), a BYD-owi brakuje niecałych 11 tys. aut do Forda (244 938). W UE BYD sprzedał 177 752 auta, wyprzedzając SAIC, czyli właściciela MG (163 707), chociaż po pierwszym kwartale kolejność była jeszcze odwrotna. A w samym sierpniu zarówno BYD (26 007), jak i Chery (22 668) zarejestrowały w Europie więcej samochodów niż Ford (22 248).

Tutaj trzeba poczynić dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, nie wszyscy Chińczycy rosną równie szybko. SAIC zanotował wzrost o 19,7 proc., a grupa Geely (razem z Volvo) o 11,6 proc. Po drugie, tabela ACEA nie rozbija wyników na rodzaje napędu, więc te liczby obejmują też hybrydy plug-in i spalinówki. Chińska ofensywa to już nie tylko elektryki.

Renault w przebraniu, którego nikt nie chce

Tabelę zamyka Mitsubishi. Od stycznia do sierpnia marka zarejestrowała w Europie 20 740 aut, o 37,9 proc. mniej niż rok wcześniej. W samej Unii spadek sięgnął 39,1 proc. W sierpniu tempo pikowania nieco wyhamowało do 10,1 proc., ale trudno nazwać to odbiciem.

Recepta marki na Europę od kilku lat jest niezmienna: wziąć Renault, zmienić grill, przykręcić trzy diamenty i sprzedawać jako swoje. A raczej próbować sprzedawać, bo – jak widać po liczbach – ta strategia niespecjalnie działa. W polskiej ofercie Colt to Clio, ASX to Captur, Grandis to Symbioz, a Eclipse Cross bazuje na Scenicu. Szef europejskiego oddziału Mitsubishi zapowiedział już zresztą, że Colt wkrótce zniknie. I trudno się tej decyzji dziwić – klient, który chce Clio, pójdzie po nie do Renault.

Czternaście marek to o trzy za dużo

Stellantis w bilansie grupowym wypada przyzwoicie: od stycznia koncern zaliczył 4,7 proc. wzrostu w Europie. W górę ciągnął przede wszystkim Fiat, który urósł aż o 28,1 proc., i Citroen z 11,1 proc. na plusie. Niestety są też maruderzy. Alfa Romeo zarejestrowała 31 543 auta (o 22 proc. mniej niż przed rokiem), DS 17 082 (spadek o 17,8 proc.). Jest jeszcze Lancia, którą ACEA liczy razem z Chryslerem. Formalnie rośnie o 3,1 proc., tyle że z poziomu, na którym dealer jest z każdym klientem po imieniu (8148 sztuk).

Leapmotor, którego europejską sprzedażą zajmuje się spółka kontrolowana przez Stellantisa, zarejestrował 73 297 aut – o 16 524 więcej Alfa Romeo, DS i Lancia/Chrysler razem wzięte (56 773 rejestracje). A więc najszybciej rosnąca marka związana z koncernem mówi po chińsku.

Formalnie nikt nikogo nie odstrzeliwuje. W majowym planie Stellantis jasno określił czterech globalnych liderów – Jeepa, Rama, Peugeota i Fiata. Alfa Romeo trafiła do grupy marek regionalnych, a DS i Lancia mają być markami specjalistycznymi pod opieką Citroena i Fiata. Każda z czternastu marek ma mieć do odegrania jasną rolę. Tabela sprzedaży pokazuje, że rola trzech z nich polega głównie na zajmowaniu miejsca w cennikach.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.