Nadchodzą zmiany w gamie Skody. Toyota ogląda się nerwowo

Do końca przyszłego roku portfolio czeskiej marki ma wzbogacić się o kilka nowych modeli. Ale bez obaw – wbrew pozorom nie będą to same elektryki.

Skoda

Skoda od kilku lat jest numerem 2 na rynku nowych aut w Polsce, a w I kwartale tego roku wskoczyła na tę samą pozycję w statystykach sprzedaży dla całej Europy. Zwłaszcza to ostatnie jest imponujące, bo czeska marka jako jedyna w czołowej dziesiątce odnotowała aż kilkunastoprocentowy wzrost względem danych sprzed roku.

Jak zapewniają przedstawiciele Skody, dla producenta z Mlada Boleslav są to w pełni satysfakcjonujące wyniki i wcale nie zależy mu na tym, żeby awansować jeszcze o oczko wyżej. Powiedzmy, że im wierzę.

Niemniej jednak Czesi nie zamierzają spocząć na laurach

I po ostatniej fali elektrycznych nowości – modernizacji Enyaqa i Elroqa oraz premier Epiqa i Peaqa – szykuje kilka propozycji dla klientów, którzy nie są jeszcze gotowi, aby w pełni przejść na elektromobilność.

Pierwszą z nich będzie hybrydowa Octavia. Tak, dobrze przeczytaliście – hybrydowa. Nie miękka hybryda (MHEV), nie hybryda plug-in (PHEV), tylko pełna, klasyczna (lub jak kto woli, samoładująca się) hybryda (HEV).

Skoda Octavia
Czwarta Octavia miała premierę w 2019 roku, a w obecnej formie jest na rynku od 2024 roku.

Długo wyczekiwany hybrydowy wariant czeskiego przeboju, świętującego w tym roku swoje 30-lecie, otrzyma ten sam napęd, który Volkswagen zapowiedział niedawno w modelach Golf i T-Roc. Octavia będzie natomiast pierwszą Skodą, do której on trafi.

Nowa hybryda grupy VAG składa się z 1,5-litrowej jednostki TSI, dwóch silników (trakcyjnego i generatora) oraz 1-biegowej przekładni, zbliżonej do tych, które występują w elektrykach. Do tego dojdzie jeszcze bateria trakcyjna o pojemności zapewne 1,6 kWh.

Według zapowiedzi, Skoda Octavia HEV zadebiutuje już za kilka miesięcy, jesienią tego roku.

Trzy mieszczuchy na miękko

Kolejne w blokach startowych czekają trzy miękkie hybrydy – Fabia, Scala i Kamiq. Obecnie gama silnikowa tych modeli obejmuje wyłącznie turbodoładowane silniki 1.0 TSI (95-115 KM) i 1.5 TSI (150 KM), a w przypadku Fabii także wolnossące 1.0 MPI (80 KM) i usportowione 1.5 TSI (177 KM).

W przyszłym roku możemy spodziewać się prawdziwego trzęsienia ziemi w ofercie – litrówki mają wypaść całkowicie, a do gry wejdą zelektryfikowane 1.5 TSI mHEV o mocach 115 KM i 150 KM, znane z Octavii. Przy okazji ta hybrydyzacja oznacza, że w najmniejszych Skodach pożegnamy się z manualnymi skrzyniami biegów.

Skoda Scala
Kompakt Skody zadebiutował w 2018 roku, a lifting przeszedł w 2023 roku. Teraz wraz z modelami Fabia i Kamiq otrzyma nowe napędy.

Na koniec dwie tajemnicze premiery

To znaczy takie niezupełnie tajemnicze, bo wiadomo, że chodzi o nowe odsłony Octavii i Karoqa. Ta pierwsza ma zostać zaprezentowana w połowie przyszłego roku, a ten drugi najprawdopodobniej pod jego koniec albo nawet już w 2028 roku.

Nowa Skoda Octavia najpewniej będzie oficjalnie określano jako piąta generacja tego modelu, ale w praktyce nie będzie taka w pełni nowa. Powinniśmy spodziewać się bardziej gruntownego, szeroko zakrojonego liftingu, a nie całkowicie nowego auta.

Platforma pozostanie ta sama, gama silnikowa w większości pewnie też. Dołączy do niej jednak wersja, której w ofercie czwartej Octavii od dłuższego czasu nie ma – chodzi o wariant PHEV. Oczywiście w najnowszym wydaniu, czyli 1.5 TSI Plug-In Hybrid o mocy 204 KM, a odmiana 272 KM może z kolei trafić do Octavii RS.

W kwestii stylistyki można się spodziewać, że bestseller Skody zostanie dogłębnie przemodelowany, w zgodzie z językiem projektowania Modern Solid. Przypuszczalnie otrzyma więc przednie i tylne światła z motywem litery T, jak w najnowszych elektrycznych SUV-ach marki.

Skoda Vision O
Tak w przyszłości może wyglądać Octavia. Ale to jeszcze będzie ten samochód, który poznamy w przyszłym roku.

Warto podkreślić, że nie będzie to jeszcze produkcyjna wersja modelu, który w ubiegłym roku został zapowiedziany przez Skodę Vision O. Ten koncept przerodzi się dopiero w szóstą Octavię, która pojawi się jednak za kilka kolejnych lat.

Przed tym momentem czeka nas natomiast debiut auta, którego teoretycznie miało już nie być – będzie to Skoda Karoq drugiej generacji. Ma ona powstać na tej samej platformie co obecny Kodiaq, a stylistycznie – choć to tylko moje przypuszczenia – może wyglądać jak powiększony Epiq.

Oferta silników najpewniej sprowadzi się do samych hybryd bazujących na 1.5 TSI – zarówno w wersji miękkiej, jak i pełnej, o której wspominałem wyżej w kontekście Octavii. Niewykluczone też, że po raz pierwszy Karoq będzie oferowany też jako plug-in.

Skoda Epiq
Język designu Modern Solid będzie w najbliższych latach trafiał do kolejnych modeli Skody. Można przypuszczać, że nowy Karoq będzie jak większy Epiq. Ale pozostanie spalinowy.

Jak więc widać, w przypadku Skody najbliższe lata to nie tylko elektryki, a wręcz można powiedzieć, że jeśli chodzi o premiery, to modele w pełni elektryczne nadal będą w mniejszości. Spalinowa motoryzacja jeszcze nie umarła.

Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.

Tagi: