REKLAMA

W Krakowie niszczą znaki Strefy Czystego Transportu. Mają za mało szarych komórek

Napisałbym inaczej, co myślę o takich osobach, ale mój redaktor prowadzący mówi, że nie można zbyt mocno obrażać czytelników. W Krakowie ktoś uszkodził ponad 30 znaków dotyczących Strefy Czystego Transportu. Komentatorzy się cieszą, ale chyba nie wiedzą z czego.

W Krakowie niszczą znaki Strefy Czystego Transportu. Mają za mało szarych komórek
REKLAMA

W Krakowie od 1 stycznia 2026 roku działa Strefa Czystego Transportu, która od samego początku budzi kontrowersje. Zasady wjazdu są dosyć rygorystyczne, ale jednocześnie za skromną opłatą można magicznie zamienić swój stary, trujący samochód w ekologicznego potwora. Przy czym możliwość płatnego wjazdu autem niespełniającym norm będzie możliwa tylko do 2028 roku. Do tego czasu wysokość opłat wynosi:

  • opłata godzinowa – 2,50 zł/h i jest to maksymalna stawka, jaką dopuszczają przepisy,
  • opłata dzienna – obecnie równowartość dwóch opłat godzinowych (5 zł/dzień), od przyszłego roku wzrośnie do sześciu (15 zł/dzień),
  • abonament miesięczny – w tym roku wynosi 100 zł/miesiąc, w przyszłym już 250 zł/miesiąc, a za dwa lata 500 zł/miesiąc.
REKLAMA

Zainteresowanie opłatami jest ogromne. W styczniu Strefa Czystego Transportu w Krakowie zarobiła 4,1 mln zł. To imponujący wynik, na który złożyło się 30 tysięcy abonamentów i blisko 243 000 opłat jednorazowych. Jednak są ludzie w Krakowie, którzy nadal walczą, niczym Galowie z pewnej wioski. Szkopuł w tym, że ich walka jest pozbawiona sensu.

Zniszczone znaki Strefy Czystego Transportu w Krakowie. Miasto walczy

Taki widok w poranek zastał mieszkańców dawnej stolicy Polski:

Według autora wpisu ofiarą wandali padło około 30 znaków, które wyznaczały wjazd do Strefy Czystego Transportu. Dlaczego ktoś to robi? Zapewne ma deficyty w liczbie szarych komórek, co zapewne jest spowodowane długoletnią ekspozycją na smog. W swoim rozumowaniu tacy wandale myślą, że coś udowodnią, że to oznaka obywatelskiego nieposłuszeństwa. Inni mówią, że brak znaku to brak obowiązywania strefy, ale jest to dosyć karkołomny wywód logiczny.

Jaki jest skutek takiego wandalizmu? Tylko finansowy - miasto będzie musiało wydać kilka tysięcy złotych na ustawienie nowych znaków i tyle. Środki na taki cel są brane z podatków lokalnych, więc tak naprawdę mieszkańcy, którzy niszczą znaki, sami robią krzywdę dla swojego portfela.

Jak zmienić SCT?

Najskuteczniejszym sposobem na zmiany w Strefie Czystego Transportu są działania prawne, czyli referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Gdy wszystkie znaki wskazują na to, że faktycznie się ono odbędzie, to prezydent bierze się do pracy i zapowiada zmiany w funkcjonowaniu SCT. I to jest realne działanie. Niszczenie znaków ma ten sam poziom sprawczości, co napisanie "dupa" na ścianie Sejmu. Nic nie zmienia, ale za to ktoś przez chwilę może się wyżyć. Następnym razem sugeruję pójście na siłkę albo zadbanie o miasto w jakiś mądrzejszy sposób, nie wiem, może śmieci pozbierajcie.

REKLAMA

Więcej o Krakowie przeczytacie w:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-23T13:45:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-23T10:56:33+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T19:29:08+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T18:36:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T15:27:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T13:26:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T15:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T11:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T10:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:32:30+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA