Nowe Renault ściąga kaptur. Oto wszystkie tajemnice małego crossovera
Renault pracuje już nad trzecią generacją Captura. Pora zebrać do kupy wszystko, co wiadomo o nowym crossoverze segmentu B.

Captur od trzynastu lat jest francuskim przepisem na nieco wyżej zawieszone i oszczędne auto, które przy okazji nie kosztuje miliona monet. Druga generacja odświeżona całkiem niedawno, bo w 2024 roku, jeszcze nigdzie się nie wybiera, ale Renault pracuje już nad jej następcą, który będzie bardziej stylowy i pozostanie spalinowy.
O nowym Renault Captur wiadomo całkiem sporo
Jedni marzą o nowym dużym SUV-ie, drudzy chcą po prostu czegoś miejskiego i niedużego, ale wyżej zawieszonego. Rozwiązaniem może okazać się Renault Captur, które już teraz prezentuje się całkiem nieźle, ale jeśli wytrzymacie do premiery trzeciej generacji, nie powinniście żałować.
Captur to model bazujący na technologii i konstrukcji Clio, dlatego to właśnie w jego najnowszym wcieleniu hatchbacka należy szukać podpowiedzi na temat tego, jaka będzie trzecia generacja crossovera.
Oczekuje się, że nowe Renault Captur skorzysta z ewolucji platformy CMF-B wykorzystywanej również przez szóstą generację Clio. Crossover zapewne minimalnie urośnie względem 4239 mm w drugiej generacji, co pozwoliłoby mu jeszcze skuteczniej konkurować z Peugeotem 2008 (4304 mm), Volkswagenem T-Rociem (4372 mm) czy Skodą Kamiq (4249 mm).
Sporo zmieni się też pod względem stylistyki, która zapewne pozwoli na łatwe zauważenie odniesień do nowego Clio. To oznaczałoby inny wygląd reflektorów, wzór grilla oraz charakterystyczne światła LED w dolnej części zderzaka. Z tyłu mogłyby z kolei pojawić się po dwie osobne lampy z centralnie umiszczonym logo, ale to jedynie spekulacje.

Żegnaj pion, witaj poziom
Wnętrze drugiej generacji Captura po liftingu wyróżnia się pionowo umieszczonym 10,4-calowym ekranem od multimediów oraz 7- lub 10,25-calowymi zegarami, w zależności od wybranej wersji wyposażenia.
Kokpit trzeciego wcielenia Captura może oznaczać to, co znamy z Clio, czyli już jedną powierzchnię składającą się z dwóch oddzielnych ekranów – 7- lub 10,25-calowych zegarów oraz 10,1-calowego centralnego wyświetlacza. Do tego dojdą też nowa kierownica i świeże wzory materiałów we wnętrzu.
Pod maską Captura trzeciej generacji można spodziewać się tych samych odmian napędowych, co w przypadku Clio szóstej generacji. To oznacza trzycylindrowe 1.2 TCe generujące 115 KM z manualem lub z EDC, o 5 KM mocniejszą wersję z instalacją LPG i EDC oraz 1,8-litrowy silnik z układem HEV o mocy 160 KM i skrzynią Multi-mode.
Trudno stwierdzić, czy Renault zaoferuje również czterocylindrowe 1.3 z układem MHEV, które jest dostępne w aktualnym Capturze, ale chyba dużo bardziej liczy się fakt, że model ten nie przejdzie w kierunku całkowicie elektrycznym.





100 000 zł na start
Zmiany z pewnością wpłyną na cenę Captura, która aktualnie zaczyna się od 95 000 zł. Kwota poniżej 100 000 zł byłaby kusząca, ale biorąc pod uwagę, że do momentu premiery ceny aut na rynku mogą jeszcze wzrosnąć, raczej nie byłbym tak optymistyczny.
Tym bardziej że o samochód ma zostać zaprezentowany dopiero w 2027 roku i trafi na rynek pod koniec tego samego roku, a może i na początku 2028 roku. Miejscem produkcji pozostanie fabryka w hiszpańskim Valladolid.
Nie pozostaje nic innego jak czekanie na pierwsze zapowiedzi Renault, zdjęcia zakamuflowanych prototypów na drogach i kolejne wycieki informacji. Jedno jest pewne, fani francuskiej marki mogą zacierać ręce, bo skoro mogą dostać coś nowego ze sprawdzoną technologią i bez wtyczki, dlaczego by się nie cieszyć?
Dowiedz się więcej o marce Renault:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.