REKLAMA

Jeździłem Renault 4 Plein Sud. Zapraszam was, zróbcie ten cud

Renault 4 Plain Sud to ten sam model, który niezbyt dobrze znacie, ale za to miękkim dachem, dzięki któremu nie poznacie go jeszcze bardziej. A szkoda, może jednak spróbujcie.

Jeździłem Renault 4 Plein Sud. Zapraszam was, zróbcie ten cud
REKLAMA

Lubię, gdy w czasach projektowania samochodów pod limity emisji spalin ktoś jeszcze wpada na pomysł, żeby wyciąć dziurę w dachu i mówi: poczuj tę ciepłą bryzę. Ja tuż po słońcu na czubku głowy poczułem, że każdy egzemplarz Renault 4 Plein Sud jeżdżący po Polsce będzie należało witać oklaskami.

Renault 4 Plein Sud - powrót do korzeni

Fajnie jest, kiedy producenci samochodów robią rzeczy niekoniecznie rozsądne. Motoryzacja stałaby się wyjątkowo ponurym uniwersum, gdyby wszyscy uznali, że klient potrzebuje wyłącznie maksymalnego zasięgu, największego ekranu i mini ratki. W zasadzie jest już ponurym uniwersum i w Polsce mini ratka jest wszystkim, ale nie psujmy sobie zabawy, bo zachęca do niej Renault z modelem odwołującym się do historii. Choć przez chwilę poudawajmy, że w drodze po masło w promocji szukamy jakichś emocji.

Plein Sud to wersja z materiałowym, rozsuwanym dachem. Nie brzmi jak coś z głównego nurtu rozwoju europejskiej motoryzacji. Renault 4 nie jest już społecznie ważnym samochodem, który motoryzował Francję i mniej zamożnych wsadzał za kierownicę. Kiedyś wersja z miękkim dachem to był egalitaryzm z plusem.

Im dłużej jeździłem Renault 4 Plein Sud, tym mocniejsze miałem wrażenie, że to samochód zaprojektowany dla mieszkańców wybrzeża Hiszpanii, Francji i Włoch. Jest miło i sympatycznie, ale popyt na to auto głównie wyznacza linia brzegowa tych państw.

Dach jest, działa i ma swój urok

Materiałowy dach wygląda świetnie. Może nie są to do końca super trafne słowa względem kawałka tkaniny, ale urok jest.

Można go rozsunąć niemal jednym ruchem i wpuścić do środka trochę słońca. A potem nałożyć czapkę, żeby nie ucierpieć od słońca. Właściwie to najlepiej wycelować w dobrą porę dnia, by było jeszcze ciepło, ale już nie ultra słonecznie.

Konstrukcja działa dobrze. Nadwozie pozostało sztywne, prowadzenie i użytkowanie pojazdu się nie zmienia z powodu wyciętej w dachu dziury, bo zastosowano wzmocnienia. Masa pojazdu wzrosła tylko o 19 kg.

Otwór nie jest gigantyczny i to nie jest kabriolet. To nawet nie jest pół kabrioletu. Wprawdzie w trakcie prezentacji pojazdu pojawiły się nawiązania do Mazdy MX-5 i chyba mignęło mi również Porsche 911 Targa, ale też bądźmy poważni. Powiedziałbym raczej, że mamy do czynienia z bardzo dużym szyberdachem, ale bez szyby.

Walka o sztywność konstrukcji ma swoją cenę. Boki nadwozia mocno wchodzą w linię dachu. Albo odwrotnie, wycięto stosunkowo niewielką część samego dachu. Efekt jest taki, że wrażenie kontaktu z naturą i jazdy "otwartą przyłbicą" nie jest tak duże jak w przypadku bardziej otwartych konstrukcji.

Ale jest przyjemnie i wakacyjnie. Można zazdrościć krajom, które mają cały rok wakacje.

Nie narzekajmy na dach

Konstrukcję dachu trzeba gdzieś schować. Chowa się więc nad głowami pasażerów. Co spowodowało, że siedząc z tyłu, nie mogłem się już całkowicie wyprostować. Nie jest to może dramatyczny problem, bo jestem dość wysoki, ale dach przypomina, że tym pojazdem nie będzie jeździć roześmiana grupa przyjaciół.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Nie chciałbym, żeby wyszło na to, że skupiam się potencjale sprzedażowym auta bez dachu w zimnym kraku, bo cierpię na nieuleczalny pragmatyzm. Przypomnę więc, że Renault 4 jest całkiem udanym samochodem i swych cech nie traci.

Wnętrze jest funkcjonalne, a wszystko znajduje się tam, gdzie powinno. Fizycznych przycisków zachowano tu sporo, wbrew obowiązującej modzie. Łatwo można wyłączyć najbardziej irytujące systemy ADAS, co jest niewątpliwą zaletą w 2026 r.

Do tego dochodzi bardzo przyzwoity bagażnik (420 l) oraz system Google, który w autach elektrycznych jest całkiem przyzwoitym rozwiązaniem.

Są też te ujemne zalety

Hałas powodowany przez otwarty dach w trakcie jazdy jest do pominięcia. Nie, to nie jest ta ujemna zaleta. Bardziej zapamiętałem pracę nawiewu, który bardzo potrzebuje działać na wysokich i głośnych obrotach, żeby dawać sobie radę z chłodzeniem wnętrza.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Od razu dodam, że przy prędkości powyżej 90 km/h dachu nie rozłożymy. Na tę opcję musimy się zdecydować przed przekroczeniem tej prędkości. Nie powinniśmy też obawiać się deszczu, bo dach składa się (i rozkładu) bardzo szybko. Może na wszelki wypadek dodam, że jest sterowany elektrycznie.

Renault 4 ma również nie do końca zachwycające progi drzwi, które niespecjalnie ułatwiają wsiadanie. A to stoi w lekkiej sprzeczności z tym, że Renault wyraźnie liczy przy tym modelu na klientów nie do końca młodych.

Największy problem Renault 4 znajduje się w Polsce

Podczas jazd testowych zużycie energii wynosiło około 12 kWh na 100 km, co jak na samochód tej wielkości jest wynikiem dobrym. Ciepło i słonecznie, w takich warunkach można cieszyć się elektrycznym samochodem. Jak miękki dach będzie sprawował się zimą? Oczywiście, że nie wiem. Wierzę jednak, że obecnie nikt nie popełniłby błędów konstrukcyjnych, które miałyby go wykluczyć z użytkowania w Polsce.

Większym kłopotem są wspomnienia. Francuzi mają takowe, związane z Renault 4. Dla nich to część motoryzacyjnej historii i samochód, który coś oznacza, a sam rozkładany dach też w tej opowieści swoje miejsce.

Nasze emocje mogą być tu dość ograniczone, a nic nie wskazuje, byśmy obecnie kochali fantazyjne wersje samochodów elektrycznych. W tych zakupach jesteśmy do bólu pragmatyczni. Dziadek polskiego klienta nie jeździł Renault 4 do pracy w winiarni.

Renault 4 Plein Sud w kalkulatorze

Kiedy do głosu dochodzi kalkulator, pojawia się problem. Renault 4 Plein Sud kosztuje mniej więcej tyle, ile podstawowa Tesla Model 3.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Renault 4 Plein Sud u nas wystąpi wyłącznie w wersji Iconic (tej lepszej) z akumulatorem o pojemności 52 kWh. Moc to 150 KM a prędkość maksymalna to również 150, tyle że km/h. Przyspieszenie do setki to 8,2 sekundy. Co oznacza, że kosztuje 169 500 zł.

Z szacunku do dobrego obiadu, który zjadłem w trakcie jazd, nie napiszę, ile kosztuje Tesla Model 3 - auto dużo większe, z większym akumulatorem i większym wszystkim - ale jest tańsza. Dobra, napiszę, 156 240 zł przy zakupie za gotówkę (bez 174 990 zł). A piszę to tylko po to, by zobrazować pewien problem, bo przecież złośliwości nie ma we mnie prawie wcale.

Oczywiście Tesla nie ma materiałowego dachu. Nie ma wakacyjnego klimatu. Nie ma nostalgii. W zasadzie poza drzwiami i bagażnikami nie otwiera się w niej nic szczególnie interesującego, a wnętrze projektował św. Asceta, czy jak mu tam było na imię.

Trzymajmy się czerwca

Naprawdę cieszę się z istnienia Renault 4 Plein Sud, choć trochę nieładnie podważałem do tej pory potencjał sprzedażowy takiej wersji w Polsce. Mam nadzieję, że zostanę zaskoczony i nawet mam pomysł, w jaki sposób.

Renault 4 nie jest obecnie królem popytu i jestem tu tak delikatny w przedstawianiu jego popularności na rynku, że mógłbym przeprowadzić słonia przez sklep z porcelaną bez żadnych zniszczeń. Na pewno podjęciu decyzji o zakupie auta z miękkim dachem sprzyjają ciepłe miesiące. Czerwiec jest, do roboty się bierzcie.

Jeśli klienci na ten model zainteresowani są tylko wyższymi wersjami wyposażenia (a tak jest), to nic nie stoi na przeszkodzie, by kupili wersję z dachem. Pewien, miejmy nadzieję, że zdrowy, rodzaj skłonności do fanaberii kazał im myśleć o Renault 4, a nie o dużo bardziej popularnym Renault 5. Dach przyjemnie uzupełni ten zestaw emocji. Ludzie to czasami wariaci są.

Znam nawet osobę, która kupiła Fiata 500X z otwieranym materiałowym dachem. Wy pewnie takiej nie znacie i istnieją ku temu dość racjonalne powody. Mimo wszystko zachęcam do czasem nieracjonalnych decyzji zakupowych. Bez nich wszyscy jeździlibyśmy Daciami Logan z instalacją LPG (ależ byłby to piękny świat).

Grzegorz Karczmarz
Redaktor

Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.

Tagi: