Widziałem nowe Renault Megane E-Tech, a nawet dotykałem. Wyróżnia go nowe podejście do układów napędowych, czyli niechęć do liczby mnogiej.

Renault od kilku lat konsekwentnie rozbudowuje swoją elektryczną rodzinę. Po debiucie Megane E-Tech Electric przyszły kolejno Scenic E-Tech, Renault 5, Renault 4, a teraz czekamy na ceny najmniejszego w gamie Twingo. Megane było pierwsze na liście, ale mimo że rozpoczęło elektryfikację gamy Renault, nie doczekało się z tego tytułu szczególnych względów.
Zainteresowanie budzą inne elektryczne modele, szczególnie te mniejsze. Samochód pokazano w 2021 roku, a do sprzedaży trafił rok później. Wypadało już coś zmienić. Całość zmian można podsumować tak:
- zmiany stylistyczne, które mają sprawiać, że auto ma bardziej sportowy charakter,
- zmiany techniczne, czyli zestaw akumulatorów, ale moc i przyspieszenie praktycznie bez zmian,
- więcej Google w samochodzie.

Aż włosy stają dęba
W filmie promującym to auto zobaczyłem, jak po przejeździe Renault Megane mijanym osobom wstawały włosy na głowie, a przydrożne lampy zaczynały migać. Tak elektryzujący ma być jego wpływ na otoczenie. Może nie do końca były to moje odczucia, ale auto faktycznie zyskało wizualnie. Na pewno koncepcja jednego wariantu napędu jest naprawdę świeża.
W przypadku samochodów elektrycznych często mamy do czynienia z dwoma wariantami akumulatorów, czasami z nawet trzema poziomami mocy i napędem na jedną lub dwie osie. Przez co mamy wrażenie niemal nieograniczonego wyboru, choć najczęściej nie wszystkie z tych konfiguracji mają szansę znaleźć klientów.

Renault postanowiło maksymalnie uprościć sprawę. Nowe Megane będzie dostępne tylko w jednej wersji napędowej. Debiutowało w dwóch wariantach, a obecnie w polskim cenniku obecny jest tylko jeden. I to się nie zmieni. Nie dokupimy większego zestawu akumulatorów, mocniejszego silnika ani napędu na cztery koła.
Piękne to i czyste. Bardzo rzadka decyzja w świecie motoryzacji, gdzie często tworzy się wersję bazową głównie po to, żeby w reklamie można było wpisać niższą cenę, a "topową", żeby było się czym chwalić. To bardziej mnie zaskoczyło niż sportowy wygląd auta czy fakt, że jest ono projektowane raczej dla rodziny 2+pies.

Renault Megane jest teraz bardziej sportowe
Renault przekonuje, że przód auta wygląda teraz bardziej sportowo. Pojawił się przeprojektowany zderzak, który wysunął się do przodu. Jest też nowy układ świateł do jazdy dziennej z charakterystycznym motywem rombów oraz lekko zmieniono umiejscowienie logo. Na pewno poszukuje na nowo swego miejsca w gamie.
Producent poświęca tym zmianom kilka akapitów, ale w praktyce trzeba przyznać, że Megane nadal przypomina Megane. Faktycznie auto zyskało trochę więcej wyrazistych krawędzi, co znacząco mu posłużyło. Najważniejsze proporcje nadwozia, chowane klamki, opadająca linia dachu czy rozstaw osi pozostały bez zmian.









Zrozumiałem też, że samochód urósł o 2 cm na wysokość i jednocześnie się obniżył. Zamierzonym zabiegiem ma tu być efekt opadania, który podkreśla to jak auto przylega do podłoża, bo przecież ma wyglądać bardziej sportowo.
Jedna bateria, jeden silnik, trochę większy zasięg
Najważniejsza zmiana kryje się u dołu pojazdu i nie jest to ten opadający zderzak. Renault zastosowało nowy akumulator LFP o pojemności użytecznej 67 kWh.
Producent zeznaje, że zasięg wzrósł o około 30 km. Według danych WLTP samochód ma przejechać do 500 km na jednym ładowaniu.







Moc ładowania prądem stałym wynosi 165 kW, czyli wzrosła (ze 130 kW). Standardem jest pokładowa ładowarka AC o mocy 11 kW, ale za dopłatą można zamówić wersję 22 kW.
To ciekawa opcja przy akumulatorze tej wielkości. Jeśli ktoś dysponuje odpowiednią instalacją, może skrócić czas ładowania mniej więcej o połowę. W uproszczeniu to oznacza, że dopłacimy do domowego ładowania (o ile mamy w domu taką moc) w 3 zamiast w 6 godzin.
Widzę tu raczej ukłon w stronę flot i taksówek niż prywatnych użytkowników. Przecież w 6 godzin przez noc to jest wynik wystarczający. Dla większości kierowców nie będzie to konieczne, bo nawet 11 kW spokojnie pozwala naładować samochód przez noc.









Za napęd odpowiada synchroniczny silnik z uzwojonym wirnikiem o mocy 220 KM i momencie obrotowym 300 Nm. Standardem jest również pompa ciepła oraz system przygotowujący akumulator do szybkiego ładowania, zanim dotrzemy do stacji. Pod tym względem to jest ten sam samochód.
Dwie wersje wyposażenia i ekspres do kawy
Liczba wersji wyposażenia też nie wymknęła się spod kontroli. Do wyboru będą tylko Techno i Esprit Alpine, a w obecnie oferowanym modelu dostępne były trzy wersje.
W wersji Esprit Alpine znajdziemy m.in.:
- 20-calowe felgi aluminiowe,
- dedykowane dla tej wersji elementy dekoracyjne,
- elektrycznie sterowane fotele z funkcją masażu,
- nagłośnienie Harman Kardon,
- kamerę 360 stopni,
- komplet systemów wspomagających kierowcę,
- oraz to, że trzech ostatnich opcji do tej pory nie było.
Techno również nie wygląda ubogo. Na liście wyposażenia znajdziemy system OpenR Link z usługami Google i 12-calowym ekranem, a także 19-calowe felgi aluminiowe. 20-calowe możemy sobie dokupić.







Wśród akcesoriów pojawiło się też Handpresso 2.0, czyli samochodowy ekspres do kawy. Nie wiem, czy jest to funkcja, która przekona kogokolwiek do zakupu Megane, ale przynajmniej ktoś w Renault uznał, że świat potrzebuje więcej espresso. Doceńmy też rozwój tego akcesorium, bo w końcu to wersja 2.0. Nie możemy powiedzieć, że Francuzi spoczęli na laurach.
Megane jest bardziej dla psów niż dla dzieci
Nie wszystko musi być samochodem dla rodzin z trójką dzieci. W trakcie prezentacji na tylnej kanapie spoczywał kojec dla psa i wyglądał tam całkiem naturalnie.
Dzieci oczywiście też się zmieszczą, ale dobrze, żeby nie miały jeszcze zbyt dużych stóp, bo przestrzeń pod przednimi fotelami należy do tych bardziej symbolicznych. Miejsca nad głową z tyłu również nie ma przesadnie dużo.







Za to bagażnik oferuje 440 l pojemności. Przy długości nadwozia wynoszącej 4,2 m jest to wynik całkiem przyjemny. Samochód obsługuje również funkcję V2L, więc może zasilać zewnętrzne urządzenia.
Usługi Google i aplikacje
Pojawi się nowa aplikacja do obsługi funkcji pojazdu. Wbudowany system Google ma żyć, tworzyć hot spot i ma zapewniać łączność internetową przez 3 lata. Jest opcja wydłużenia do 5 lub 8 lat. Plan obejmuje 2 GB miesięcznie do wykorzystania przez aplikacje systemowe, a ma być ich około 100. Nowością jest na przykład informacja o dostępności ładowarek, system ma pokazywać, czy wybrana przez nas jest wolna.
Ekran ma 12 cali i nie zobaczymy na nim dużo więcej niż w innych autach tej marki. A takie funkcje, jak wyznaczanie trasy w oparciu o ładowarki, z odzwierciedleniem stanu naładowania i zużycia energii, były już nam w tej marce znane. W przyszłości pojawi się też funkcja Gemini, czyli będzie można porozmawiać ze sztuczną inteligencją i coś jej zlecić.











A gdzie właściwie jest miejsce dla Megane?
Megane pozostaje jednym z największych elektrycznych Renault. Większy jest tylko Scenic E-Tech, który mierzy 4,47 m długości i oferuje nawet 625 km zasięgu według WLTP. Megane w tej samej rubryce ma wpisane 468 km.
Jednocześnie różnica między tymi modelami wynosi aż 27 cm. To całkiem spora segmentowa wyrwa i aż prosi się o wypełnienie, ale teraz wszyscy mówią tylko o małych i tanich elektrycznych samochodach.
Co ciekawe, od Renault 4 (4,14 m długości) Megane dzieli zaledwie 6 cm. W praktyce oznacza to, że o wyborze „czwórki” będą decydować raczej odmienny styl, sentyment i prawdopodobnie cena, a nie realna różnica gabarytów. Renault 4 ma bagażnik o pojemności 420 litrów.









A potem robi się jeszcze ciekawiej, bo Renault 5, które jest niemal identycznym autem jak Renault 4, tylko inaczej opakowanym, jest od niego krótsze o około 22 cm. Dobrze, może to nie było takie ciekawe, idźmy dalej z Megane.
Gdyby nie Megane luka między Scenikiem a Renault 4 byłaby zbyt duża, a model zdążył już złapać trochę patyny. Tak się chyba ładnie mówi, jak coś się zestarzało. Dlatego oglądamy nową wersję, która szuka na siebie pomysłu. Miejsce auta rodzinnego zajął Scenic, a miejskich modeli mają aż nadto, to wypadło na sport.
We Francji Megane potrafi odnosić nawet sukcesy w tabelkach sprzedażowych, ale u nas mógł załapać się tylko na większe kontrakty flotowe. Wśród tzw. cywilów to inne elektryczne modele Renault wzbudzają emocje.
Obecnie oferowany wariant kosztuje minimum 179 900 zł, a jego akumulator ma tylko 60 kWh pojemności. To chyba wypadałoby, żeby nowe Megane było droższe, co zapewne się wydarzy i pozwoli nam cieszyć się jego widokiem głównie na tych zdjęciach.
Dane techniczne Renault Megane w nowej wersji:
- długość: 4200 m
- szerokość: 1782 mm
- wysokość: 1522 mm
- rozstaw osi: 2685 mm
- prześwit: 124 mm bez obciążenia (105 mm z obciążeniem
- pojemność bagażnika: 440 dm3 (zgodnie z normą VDA)
- pojemność bagażnika po złożeniu tylnych siedzeń: 1332 litry
- moc: 160 kW (220 KM)
- moment obrotowy: 300 Nm
- pojemność akumulatora: 67 kWh pojemności użytecznej
- zasięg: do 500 km (WLTP)
- ładowanie akumulatora: AC 11 kW (AC 22 kW w opcji) i DC 165 kW
- maksymalna prędkość: 160 km/h
- przyspieszenie 0–50 km/h: 3,4 s
- przyspieszenie: 0–100 km/h: 7,6 s.
Redaktor prowadzący Autoblog.pl. Współtworzy dział Porady, choć stanowczo woli dział Jednoślady, gdzie testuje wszystko, co ma dwa lub trzy koła. Najchętniej jeździłby na co dzień Piaggio Ape, bo uważa, że koła z doczepionym dachem to wystarczający środek transportu. W połowie życia postanowił zostać dziennikarzem motoryzacyjnym i mu się udało. Pracował i wciąż współpracuje z DEKRA, a gdy nie ma go na Autoblogu, to jeździ po Polsce przeprowadzając audyty.