REKLAMA

Orający asfalt z Gliwic nie był pierwszy. Mamy listę

W ostatnich tygodniach jedną z najgłośniejszych spraw, jaką żyje Polska, jest zaoranie 200 m świeżego asfaltu przez rolnika z Gliwic. Choć to sprawa nieco groteskowa, nie jest to żaden precedens w naszym kraju.

Orający asfalt z Gliwic nie był pierwszy. Mamy listę

Dla przypomnienia - 7 sierpnia rolnik z Gliwic Józef M. zaorał niemal 200 m świeżego asfaltu, w ramach niecodziennego, obywatelskiego buntu. Został on aresztowany z powodu wyrządzonych przez niego szkód, jednak wypuszczono go na wolność po zmianie kwalifikacji jego czynu.

Ale czy podobne sytuacje miały miejsce w przeszłości? Owszem, miały, lecz zamiast sporów niczym ten o mur z "Zemsty" większy wpływ miała czarodziejka. A dokładniej - czarodziejka imieniem Gorzałka.

Sprawa już prawie pełnoletnia

Najstarszą sprawą do której dotarliśmy, pochodzi z 26 sierpnia 2008 r. - a zatem niedługo będziemy obchodzić jej 18 rocznicę. Wówczas 50-letni rolnik Marek D. zaorał Ursusem C-330 40 m asfaltu w gminie Glinny Stok niedaleko Parczewa w województwie lubelskim.

 class="wp-image-703669"

W tej sprawie jest jednak pewna, zasadnicza różnica. Podczas gdy w niedawnej sprawie Józef M. był trzeźwy w momencie popełnienia swojego wyczynu, to Marek D. miał prowadzić swojego "ciapka" pod wpływem alkoholu. Jak złapali go policjanci, ten wydmuchał niemal 3 promile - całkiem nieźle, jak na godzinę 15.

O jeden promil mniej

Z kolejną sprawą przenosimy się zaledwie 30 km na północny zachód - do Ustrzeszy w gminie Radzyń Podlaski. 22 kwietnia 2011 r., 55-letni rolnik późnym popołudniem zniszczył asfalt. Z relacji mężczyzny wynikało, że próbował on uruchomić swój ciągnik, do którego podpięty miał pług. W momencie kiedy wyjechał już na jezdnię, pług opuścił się uszkadzając asfalt.

 class="wp-image-703668"

Podobnie jak poprzednik, rolnik z Radzynia prowadził ciągnik w stanie koncentracji alternatywnej. Jednak po kontroli policyjnej wydmuchał tylko dwa promile. Zgodnie z ówczesnym prawem dostał 2 lata pozbawienia wolności za prowadzenie pod wpływem alkoholu.

Najpierw zaorał gruntówkę, a potem asfalt

Hat-tricka w oraniu asfaltu dostaliśmy 23 października 2019 r. w województwie warmińsko-mazurskim. Wówczas Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie odebrała wezwanie na interwencję po godz. 16:30, że rolnik nie zauważył, że skończyło mu się pole - zapomniał podnieść pług, po czym zaorał najpierw drogę gruntową, a potem jeszcze asfaltową.

Sprawcą okazał się 57-letni mieszkaniec gminy Bielice. Po kontroli okazało się, że miał w organizmie 3 promile alkoholu. A jakby tego było mało, to jechał swoim ciągnikiem, choć prawnie nie mógł tego robić - miał on wówczas aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który wygasał dopiero dwa lata później.

Rolnik z Gliwic jest więc wyjątkowy, on miał motywację.

Więcej dziwnych zdarzeń z polskich dróg znajdziesz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.