Policyjny pościg na S6. Pijany mknął pod prąd

W województwie zachodniopomorskim doszło do bardzo niebezpiecznego pościgu policji. Kierujący Peugeotem 307 nie zatrzymał się do kontroli, po czym zaczął uciekać trasą szybkiego ruchu. Pod prąd.

Policyjny pościg na S6. Pijany mknął pod prąd

Chwilę przed godziną trzecią, w nocy z 30 czerwca na 1 lipca w miejscowości Mścice, policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie podjęli próbę zatrzymania do kontroli drogowej Peugeot 307. Oczywiście, bezskutecznie - okazało się, że wraz ze zbliżającą się godziną demonów, spotkali jednego z nich.

Zaczął uciekać "eską" pod prąd

Policjanci nie czekali, aż samochód ulegnie samozapłonowi - wydawali sygnały świetlne i dźwiękowe, żeby zmusić kierowcę do zatrzymania. Ten jednak ich zupełnie zignorował.

Zamiast grzecznie zjechać, rozpoczynając ucieczkę w kierunku Koszalina. W pewnym momencie dotarł do węzła Koszalin Północ, z którego wjechał na drogę ekspresową S6. Ale co najciekawsze - pod prąd. Zdawał się tym zbytnio nie przejmować i radośnie uciekał przed funkcjonariuszami przez kilka kilometrów w kierunku Kołobrzegu.

Na szczęście z czasem został bezpiecznie zatrzymany i nie miał już możliwości kontynuowania jazdy.

No nie zgadniecie - był pijany

Kierowcą kompaktowego Peugeota okazał się 32-letni mężczyzna, który jechał z 52-letnią pasażerką. Nie trzeba było długo dochodzić, czemu zaczął uciekać - po pierwsze, kierowca nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. Po drugie, podczas badania trzeźwości "wydmuchał" on 2,7 promila (nota bene - badanie jego towarzyszki przyniosło wynik aż 4 promili). Obie osoby zostały zatrzymane i doprowadzone do aresztu, a samochód którym się poruszali zabezpieczono na strzeżonym parkingu.

Decyzja co teraz stanie się z krewkim kierowcą, należy już do sądu. Wiadomo tyle, że 32-latek odpowie za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości oraz szereg popełnionych wykroczeń drogowych związanych z wyjątkowo niebezpiecznym sposobem jazdy.

Trzeba przyznać, że i tak wszystko skończyło się szczęśliwie - naprawdę nie było trzeba wiele, żeby doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku. W takich chwilach alkohol powoduje znaczne zaćmienia umysłu, a kierowca zapomina że to nie jest GTA i po wszystkim nie zespawnuje się przed szpitalem.

Więcej o działaniach policji przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.

Tagi: