REKLAMA

Odechciało mi się liczyć znaki. Ta droga bije rekordy

Polskie drogi cechują się wyjątkowo dużym stężeniem znaków drogowych na każdy przejechany kilometr. Droga krajowa nr 92 nieopodal Poznania przechodzi jednak wszelkie granice przyzwoitości.

Odechciało mi się liczyć znaki. Ta droga bije rekordy
REKLAMA

Chodzi dokładnie o około 40-kilometrowy fragment szlaku między Wrześnią a rogatkami Poznania, który biegnie śladem dawnej drogi krajowej nr 2, dzisiaj przerzuconej na autostradę A2. Stara trasa wygląda jak typowa okołomiejska “krajówka” z przełomu lat 90. i 2000., czyli ma dwie jezdnie po dwa pasy, przecina po drodze każdą wiochę,a ją samą przecinają co kilkaset metrów drogi poprzeczne wraz z przejściami dla pieszych. Ogólnie, jest tak niebezpiecznie, że trzeba koniecznie na niej postawić znaki ostrzegawcze. Dużo znaków. Bardzo dużo.

Przed każdym większym skrzyżowaniem stoi po kilkanaście znaków ostrzegawczych

Niezależnie od tego, w którą stronę podróżuje się ową drogą, nie sposób nie zorientować się o zbliżaniu do skrzyżowania. Znaki ostrzegawcze pojawiają się najpierw 300 metrów przed miejscem docelowym, później 200 metrów i jeszcze raz 100 metrów przed faktem.

Zrzut ekranu z Google Street View. Spokojnie, jeżeli kierowca przegapi znak, będzie on powtórzony jeszcze 2137 razy.

Jedne ostrzegają przed zbliżaniem się do skrzyżowania w ogóle, drugie przed dojeżdżaniem do sygnalizacji świetlnej, trzecie o nadchodzącym zwężeniu drogi, a jeszcze czwarte o np. biegających luzem dzieciach lub czymkolwiek innym, co wymaga wystosowania ostrzeżenia dla kierowców.

Znaków jest tyle, że z daleka zlewają się w jedną żółtą plamę

Sam fakt ustawienia któregokolwiek z wyżej wymienionych znaków drogowych nie jest kontrowersyjny, razi natomiast ich zagęszczenie. Ja rozumiem, że bezpieczeństwo i takie tam, ale jest tego tyle, że nie wiadomo, gdzie patrzeć. Pomijam już fakt, że większość znaków jest zupełnie bez sensu powielana na kilkusetmetrowym odcinku.

Zrzut ekranu z Google Street View.

Na dokładkę, w niedużej odległości od skrzyżowania pojawia się las tablic kierujących

Nie pamiętam, czy zrobiono tak na wszystkich skrzyżowaniach na tym odcinku, ale na większości na pewno zastosowano “esowanie” w celu spowolnienia ruchu. Skoro tak, to przy okazji grzechem było nie ustawić wzdłuż krawędzi jezdni tablic kierujących U-21.

Zrzut ekranu z Google Street View. I tak za każdym razem.

Oczywiście, są one tam potrzebne tak samo bardzo, jak świni siodło. W szczególności w takiej liczbie, gdzie podobnie, jak w przypadku znaków ostrzegawczych, robi się z nich biało-czerwona mamałyga.

Trudno mi orzec, czy takie środki bezpieczeństwa były tutaj konieczne, ale ośmielę się postawić tezę, że nie

Ok, z jednej strony wiem, że drogi krajowe sprzed 20-30 lat były pod kątem bezpieczeństwa koszmarne i każde kolizyjne skrzyżowanie zbierało na niej żniwo. Tyle, że na wspomnianym odcinku nie dość, że zasadniczego ruchu tranzytowego nie ma już od dawna (przejęła go autostrada), to na większości tak obstawionych skrzyżowań jest sygnalizacja świetlna, która wystarczająco dba o spokój i porządek.

Miałem dla beki policzyć wszystkie znaki ostrzegawcze na odcinku od Wrześni do Poznania, ale szybko mi się odechciało.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-04T10:49:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-04T08:08:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T19:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T17:43:05+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T16:33:37+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T13:56:52+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T11:07:10+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T09:49:34+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T08:29:34+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T20:00:43+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T19:25:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T18:41:22+02:00