REKLAMA

Nowa taktyka fałszowania przebiegu. Auto gra w 1 z 10

W pewnym warsztacie w Kanadzie mechanicy wykryli urządzenie, dzięki któremu do przebiegu naliczana jest tylko część faktycznie pokonywanego przez auto dystansu. To jednak nie tylko kanadyjski problem - urządzenie pozwalające na takie szacher-macher znajdziemy także w Polsce.

Nowa taktyka fałszowania przebiegu. Auto gra w 1 z 10

Według kanadyjskich śledczych i ekspertów, w tamtejszej prowincji Quebec pojawiła się nowa generacja sprzętu do oszukiwania na przebiegu. Jest znacznie trudniejsza do wykrycia niż tradycyjne „kręcenie licznika”, choć jej działanie jest - nazwijmy to - rozłożone w czasie.

Wybiórcze naliczanie kilometrów, zamiast kręcenia bębenków

Dawniej cofanie przebiegu wymagało rozebrania zestawu wskaźników, podłączenia specjalnego programatora i bezpośredniej ingerencji w pamięć licznika (gdzie przy starszych konstrukcjach wystarczała wiertarka). Ale te czasy to już w zasadzie archaik.

Obecnie pojawiają się niewielkie elektroniczne moduły, które podłącza się do instalacji samochodu. Mogą one zatrzymywać naliczanie kilometrów podczas jazdy, zmniejszać tempo naliczania przebiegu (np. samochód przejedzie 100 km, a licznik pokaże tylko 50, albo i 10 km), a w niektórych przypadkach umożliwiać późniejszą zmianę zapisanych w komputerze samochodu danych. W efekcie samochód starzeje się mechanicznie, ale jego licznik wskazuje znacznie niższy przebieg.

Temat nagłośnił ostatnio kanadyjski Le Journal de Montreal. W warsztacie VAG Services w regionie Monteregie w Quebecu mechanicy zauważyli problem podczas rutynowego przeglądu w pewnym Audi, połączonego z wymianą akumulatora. Po naprawie przeprowadzono krótką jazdę próbną na dystansie 7 km. Jednak licznik podczas jazdy nie rejestrował przebiegu. Jak dodają mechanicy: "wszystko w pojeździe działało. A nasz komputer podłączony do samochodu nawet nie wykrył, że przebieg jest niższy".

Problem nagłośniony w Kanadzie, ale w Polsce też istnieje

W Polsce cofanie liczników - szczególnie w dzikich latach dziewięćdziesiątych - było bardzo powszechne, szczególnie w samochodach sprowadzanych przez handlarzy z zagranicy. Póki co jeszcze nie mieliśmy wielkiego odkrycia zamontowania nowoczesnego urządzenia w samochodzie w Polsce. Co nie znaczy, że ich nie ma - można je spokojnie kupić w internecie.

A trzeba pamiętać, że jest to w Polsce nielegalne. Od 2019 r., zgodnie z art. 306a:

§  1. Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

To walka z wiatrakami

Producenci starają się przeciwdziałać wszelkim sposobom na oszukiwanie, zapisując przebieg w wielu sterownikach (m.in. w silniku). Dzięki temu podczas profesjonalnej diagnostyki można czasem wykryć rozbieżności, ale i tak nie zawsze jest to możliwe.

A problematyczność tej kwestii nie dotyczy samej wartości auta przy odsprzedaży, ale jego bezpieczeństwa. Bo zagrożeniem nie są memy z Passatem B5 jako bohaterem, a faktyczne zużycie auta.

Jeżeli samochód faktycznie przejechał 300 tys. km, a jego licznik pokazuje magiczne 140 tys. km., nowy właściciel ma prawo sądzić, że rozrząd ma jeszcze zapas, amortyzatory czy elementy zawieszenia są mniej zużyte niż w rzeczywistości, itp. To może prowadzić do opóźniania ważnych napraw i zwiększać ryzyko awarii, która może wywołać niebezpieczeństwo na drodze.

A co gorsza - problem będzie tylko narastać, gdyż urządzenia są coraz mniejsze i łatwiej dostępne, choćby za pośrednictwem internetu. Jak widać, zawsze znajdzie się sposób, żeby wystrychnąć kogoś na dudka.

Więcej o samochodach używanych przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.