Nissan tnie gamę. Znika kultowy model

Marka, która jeszcze niedawno miała w gamie 61 modeli, właśnie wysyła na emeryturę auto obecne w salonach od 34 lat. Do kompletu ginie hybryda plug-in, która nawet nie była tak naprawdę Nissanem. Ktoś tu ostro zabrał się za porządki.

Nissan tnie gamę. Znika kultowy model

Są takie samochody, które żyją w cennikach tak długo, że człowiek zaczyna traktować je jak element krajobrazu. Jednym z takich modeli był Nissan Altima. Rósł, chudł, zmieniał generacje, a i tak wisiał w ofercie przez trzydzieści cztery lata jak stary plakat, którego nikt już nie zdejmuje ze ściany.

Altima zyskała za oceanem status taniego, dostępnego i popularnego sedana. Trochę jak niegdyś u nas Passat.

Często robiła też za zmorę mechaników, bo właściciele starszych modeli traktowali ją jako tanie narzędzie do przemieszczania się, przez co na warsztat trafiały zaniedbane, trzymające się na słowo honoru egzemplarze. Jeszcze dekadę temu było ich naprawdę dużo.

Ale czasy się zmieniają i nie oszczędzają nawet takich stałych punktów programu.

Ponz Pandikuthira, szef produktu i planowania w Nissan Americas potwierdził bez owijania w bawełnę, że Altima wkrótce odejdzie. Powód jest brutalnie prosty: nowa, bardziej dorosła Sentra ma wystarczyć do obsłużenia całego popytu na sedany japońskiej marki.

Jeden model zamiast dwóch. Mniejsza Altima idzie pod nóż.

Arytmetyka jest bezlitosna

Jeszcze w 2019 roku Altima sprzedawała się w nakładzie ponad dwustu tysięcy sztuk rocznie. W zeszłym roku było to już 92 809. Przez pierwsze sześć miesięcy tego roku dealerzy opchnęli raptem 42 288 egzemplarzy, co oznacza spadek o niemal jedną trzecią. Auto, które kiedyś było filarem gamy, dziś sprzedaje się gorzej niż mniejsza i tańsza Sentra. Gdy sztandarowy sedan przegrywa z młodszym rodzeństwem, decyzja podejmuje się sama.

Szefostwo Nissana najwyraźniej uznało, że skoro już naostrzyło brzytwę, to warto uważniej przejrzeć ofertę. I tak oto razem z Altimą znika Rogue Plug-In Hybrid, czyli auto o dość osobliwym rodowodzie. Był to bowiem przemianowany Mitsubishi Outlander PHEV z naklejonym logo. Nissan nie ukrywał, po co go w ogóle wziął.

Outlander zrobił swoje, Outlander może odejść

Pandikuthira tłumaczył to zaskakująco szczerze: celem tego modelu było sprawdzenie, jak wpłynie to na popyt. Chodziło o prostą rzecz – klient przeglądający auta w internecie, który widzi, że Rogue nie ma wersji hybrydowej, po prostu nie pofatyguje się do salonu. Pożyczony PHEV miał łatać tę dziurę do momentu nadejścia czegoś własnego.

Tym czymś własnym ma być nowy Rogue e-Power – hybryda szeregowa, która dojedzie do amerykańskich salonów pod koniec roku, przy okazji pełnej zmiany generacji. Pandikuthira obiecuje przyzwoite spalanie i kuszącą cenę.

Rogue to najlepiej sprzedający się Nissan w USA z wynikiem około 218 tysięcy sztuk w zeszłym roku, a jego segment jest już w 35-40 proc. zhybrydyzowany. Widać, gdzie leżą pieniądze.

Warto dodać, że to nie pierwsze cięcia. Wiosną Nissan zapowiedział odchudzenie globalnej gamy z 61 do 45 modeli, wskrzeszając przy okazji terenową Xterrę. Amerykanie zdążyli już pożegnać Versę i Maximę, a teraz kolej na Altimę. Elektrycznej Ariyi w Stanach chwilowo nie ma, choć można ją kupić w Kanadzie.

W Polsce brzytwa się nie przyda

Cała ta operacja rozgrywa się za oceanem, a u nas wygląda to trochę jak oglądanie remontu w cudzym mieszkaniu. Nissan tnie tam gamę do kości, tyle że w Polsce ciąć w zasadzie nie ma już czego. Altima nigdy oficjalnie u nas nie stała w salonach, Maximy nie kupimy od lat, a sedanów jako takich w polskim cenniku szukać próżno.

Aktualna polska oferta to sześć osobówek, cztery dostawczaki i ani jednego sedana. Bazą jest Juke startujący standardowo od 107 900 zł. Wyżej stoją Qashqai i większy X-Trail, oba z napędem e-Power lub miękką hybrydą. A elektryczny front trzymają Micra, którą wskrzeszono jako auto na prąd z ceną od 119 900 zł, oraz nowy Leaf w cenie od 149 900 zł, który z hatchbacka przepoczwarzył się w crossovera i chwali się zasięgiem do 622 km. Do tego Ariya jako elektryczny flagowiec.

Innymi słowy, gdy Amerykanie żegnają się z sedanami i dziwnymi, przemalowanymi hybrydami, my mamy ofertę tak już przystrzyżoną, że dalsze golenie oznaczałoby zdjęcie skóry i ciągnięcie ostrzem po kości.

Nissan w Polsce dawno przestał udawać, że oferuje wszystko dla wszystkich. Zostały crossovery, elektryk i pragmatyzm. Sedan zniknął z naszych salonów tak dawno, że część kierowców pewnie nawet nie zauważyła, że miała czego żałować.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.