Myślałem, że Multipla to szczyt. Fiat: potrzymaj mi espresso

Myślałem, że nic nie przebije brzydoty dotychczasowych Multipli. Fiat postanowił mnie wyprowadzić z błędu, prezentując nowy koncept Multiplina.

Myślałem, że Multipla to szczyt. Fiat: potrzymaj mi espresso

Pod koniec maja Fiat zorganizował w Rzymie pierwsze w historii marki wydarzenie poświęcone wyłącznie mikromobilności, a przy okazji pochwalił się, że zamówienia na Topolino w drugim kwartale 2026 roku mają wzrosnąć o 30 procent rok do roku. Udział elektryków w segmencie mikrosamochodów przekroczył 60 procent, co ponoć czyni włoskiego producenta liderem elektryfikacji w Europie. Szkoda tylko, że w Polsce Topolino widuje się rzadziej niż śnieg w lipcu.

Nowe pomysły Fiata

Gdybym miał opisać uczucie, jakie towarzyszyło mi podczas oglądania zdjęć z prezentacji, powiedziałbym, że to mieszanka rozczulenia i lekkiego niepokoju, jak podczas oglądania albumu ze zdjęciami z dzieciństwa. Bo Fiat nie ograniczył się do jednego malucha. Przypomniał całą rodzinę miniaturowych, na wpół dostawczych konstrukcji, które od kilku lat sieje po europejskich, afrykańskich i bliskowschodnich chodnikach.

Zacznijmy od Topolino, czyli czterokołowca, który już wcześniej doczekał się wersji Corallo i topornie usportowionej odmiany Sporting z silnikiem o mocy, którą śmiało można porównać do kosiarki do trawy. Potem był Tris, czyli trójkołowy pseudo-dostawczak, który miał podbić lokalny transport, ale zamiast do Europy pojechał prosto do Maroka i na Bliski Wschód. Nie zapominajmy też o koncepcie Quattrolino, bo to właśnie on (pokazany kilka tygodni temu) okazał się zapowiedzią tego, co Fiat nazywa teraz Multipliną.

Włosi lubią w dziwactwa

Tegoroczna prezentacja przypomniała mi też, że Włosi od dekad mają słabość do robienia małych aut, które udają dostawczaki, albo dostawczaków, które udają auta. Fiat robił Fiorino czy Doblò Cargo. Piaggio sprzedawało legendarny model Ape, z którym Tris będzie teraz rywalizował na tych samych bazarowych uliczkach, oraz Portera o długości prawie równej Maluchowi. Była też firma Innocenti (ta od skuterów Lambretta) i jej trójkołowe Lambro.

Różnica jest taka, że kiedyś te auta chociaż udawały, że są poważne. Dzisiejsze Topolino, Tris i Multiplina nawet nie próbują – i chyba w tym cały ich urok. Osobiście uważam, że jest jakieś tam miejsce na takie kolorowe dziwadła. Nawet jeśli na wakacjach we Florencji uśmiechniesz się na jego widok i zrobisz kilka zdjęć. W określonych scenariuszach to o wiele lepsze niż anonimowe auto, którego nikt nie zauważa.

Nie zapominajmy przy okazji o koncepcie Pandina (musiałem dwa razy sprawdzić, czy nie wkradło mi się tak L) – malutkim pudełku na kółkach zaprojektowanym razem ze studentami wzornictwa, który stał tuż obok Quattrolino i też czeka w kolejce po nazwę produkcyjną. I tego to akurat bym kupił.

Gwiazda wieczoru

Multiplina Concept to reinterpretacja słynnego Fiata 600 Multipla z 1956 roku. Dyrektor generalny Fiata i globalny szef marketingu Stellantis, Olivier Francois, ogłosił w oświadczeniu, że marka „kształtowała mikromobilność, zanim to słowo w ogóle powstało”. Ja bym dodał, że kształtowała też estetykę, której nikt się nie spodziewał, ale to już inna historia.

Multiplina ma być „brakującym ogniwem między Topolino a samochodem”. Według niepotwierdzonych jeszcze plotek produkcyjna wersja pojawi się w kategorii L7e dopiero w 2028 roku i zaoferuje cztery miejsca oraz więcej przestrzeni niż Topolino. Cena ma wynieść około 15 tysięcy euro, ale to na razie tylko wstępny szacunek sprzed premiery produkcyjnej wersji, więc przesadnie się do tej kwoty nie przywiązuję.

Fiat przy okazji podpisał współpracę z Caffè Vergnano na sprzedaż kawy na kółkach. W sumie skoro trójkołowiec i tak wygląda jak coś, czym w Neapolu rozwozi się pomidory, to równie dobrze może rozwozić espresso. Gdybym zobaczył taki pojazd zaparkowany pod moim blokiem, prawdopodobnie zamówiłbym cappuccino, zanim zdążyłbym pomyśleć, że właśnie kupuję kawę z czegoś, co wygląda jak walizka na kółkach z markizą.

Multipla z lat dziewięćdziesiątych, ta pełnowymiarowa z podwójnymi reflektorami, przez dekady uchodziła w internecie za jeden z najbrzydszych samochodów świata, choć nikt tego formalnie nie zmierzył.

Patrząc jednak na Multiplinę, zaczynam podejrzewać, że Fiat wcale nie chciał zerwać z tą tradycją, tylko ją unowocześnić. I chyba mu się udało. Dobrze, że przynajmniej kawa będzie blisko.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.