REKLAMA

Motocykl z silnikiem Vipera to sen podczas gorączki. Ale i tak idzie pod młotek

Viper V10 to nie tylko samochód autorstwa Dodge'a, ale też motocykl wykorzystujący jego silnik. Zbudował go Allen Millyard, który również właśnie postanowił go sprzedać.

Motocykl z silnikiem Vipera to sen podczas gorączki. Ale i tak idzie pod młotek

Allen Millyard to prawdziwa legenda konstruowania motocykli. Ten brytyjski inżynier od ponad 25 lat buduje absolutnie niezwykłe motocykle we własnym garażu. Co ważne - nie są to tylko efektownie wyglądające show bike'i, a w pełni jeżdżące dopracowane twory, wyglądające jakby wyszły z fabryki dużego producenta.

Wśród jego najsłynniejszych dzieł jest pojazd z pogranicza jawy i snu - oniryczny Viper V10.

Stworzył motocykl z ogromnym V10

Jego nazwa mówi wszystko o tym, jaki to jest unikat - zamiast klasycznego silnika motocyklowego wciśnięto tu 8-litrowy silnik V10 z kultowego Dodge'a Vipera. Rozwija on około 500 KM mocy oraz ok. 712 Nm momentu obrotowego.

Stalowe i aluminiowe ramy pomocnicze są przykręcone bezpośrednio do silnika, a jednostronny wahacz jest połączony ze skrzynią biegów. Z przodu znajduje się specjalnie zaprojektowany widelec z 75-milimetrowymi hydraulicznymi goleniami JCB, a moc pomagają okiełznać zmodyfikowane podzespoły samochodu Vauxhall Carlton (nam lepiej znanego jako Opel Omega A), sprężyny Hagon i zmodyfikowane amortyzatory Yamaha R1.

fot. H&H Classics

Sam silnik waży około 320 kg, czyli więcej niż wiele kompletnych motocykli. Cała maszyna waży około 630 kg, czyli mniej więcej tyle, co późniejsze serie Polskiego Fiata 126p. Mimo to pojazd był w pełni dopuszczony do ruchu drogowego.

Maszyna zapisała się także w historii. W 2023 r. twórca Vipera V10, Allen Millyard, wraz z prezenterem Henrym Cole'em ustanowili rekord Guinnessa najszybszego przejazdu motocyklem z pasażerem, osiągając 183,5 mph (około 295 km/h). Sam motocykl, prowadzony przez Bruce'a Dunna, potrafił rozpędzić się do 333 km/h.

Najbardziej imponujące jest to, że Millyard naprawdę jeździł tym motocyklem - nie przejechał nim kilku kilometrów dla zdjęć, lecz ponad 9 tys. mil (około 14,5 tys. km). Odwiedził nim m.in. wyspę Man, Guernsey i Wight, pokazując, że ta niezwykła konstrukcja nie jest tylko techniczną ciekawostką.

Galeria: 3 zdjęcia
H&H Classics
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

To model jedyny w swoim rodzaju

Nie stoi za nim wielka firma ani budżet liczony w milionach. To efekt pracy jednego inżyniera, który przez pięć lat projektował i wykonywał niemal każdy element ręcznie. Millyard nie chciał zbudować "najbardziej szalonego motocykla świata". Chciał stworzyć maszynę, która mimo gigantycznego silnika będzie prowadzić się przewidywalnie i da się nią normalnie jeździć.

Nic dziwnego, że jego sprzedaż wzbudza tyle emocji. Dla kolekcjonerów to nie tylko motocykl z silnikiem Vipera, ale jedna z najbardziej rozpoznawalnych ręcznie zbudowanych konstrukcji motocyklowych XXI wieku. Co więcej, Dodge sam kiedyś zaprezentował światu swój niecodzienny koncept Tomahawk, który był właśnie motocyklem z silnikiem z Vipera - tyle, że ten nie przejechał tyle po normalnych drogach, co twór Millyarda.

No i na koniec najważniejsze - Viper V10 jest na sprzedaż, po raz pierwszy w swoim życiu opuści prywatną kolekcję swojego twórcy. Wystawi go znany dom aukcyjny H&H Classics, a aukcja ruszy 22 lipca. Przewidywana cena ma osiągnąć poziom od 100 do 150 tys. funtów, czyli ok. 510-765 tys. zł. Wiele osób spodziewa się jednak wyższych kwot, co dziwne by nie było - nie każdego dnia można kupić twór wymyślony we śnie podczas gorączki.

Więcej o motocyklach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.