REKLAMA

Więcej retrobusów, rynek wytrzyma. Oto nowy Morris JE

Morris Commercial właśnie zaprezentował najnowszą wersję przedprodukcyjną swojego elektrycznego dostawczaka JE. Ten utrzymany w stylistyce retro pojazd jest coraz bliżej wprowadzenia na rynek.

Więcej retrobusów, rynek wytrzyma. Oto nowy Morris JE
REKLAMA

Morris Commercial to niewielka firma działająca w Wielkiej Brytanii, która nazwą nawiązuje do niegdyś słynnej, ale zamkniętej w latach osiemdziesiątych firmy Morris, a dokładniej do jej oddziału zajmującego się samochodami użytkowymi. Już niedługo pod tą wskrzeszoną marką sprzedawany będzie model JE, czyli duchowy następca kultowego w Wielkiej Brytanii dostawczego Morrisa J-Type z lat 1949-1961.

To nie tylko wygląd

Po raz pierwszy Morrisa JE zobaczyliśmy w 2019 roku, kiedy Morris Commercial pokazał pierwszą, prototypową odmianę elektrycznego samochodu dostawczego. Firma przeszła długi proces walidacji i planowania produkcji, aby dotrzeć do etapu oficjalnych zapowiedzi. Nadzieje wzrosły wraz z przejęciem przez Morris Commercial firmy Prodrive Composites z siedzibą w Banbury. Specjalizuje się ona bowiem w projektowaniu i produkcji zaawansowanych konstrukcji z włókna węglowego.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Podobnie jak oryginalny Morris J-Type, JE wyróżnia się dwoma reflektorami umieszczonymi na wystających poza obrys karoserii błotnikach, krótkim przednim zwisem, stalowymi felgami z chromowanymi kołpakami, dzieloną przednią szybą oraz stylizowaną wersją kultowej, gruszkowatej osłony chłodnicy, która występowała w klasycznym modelu. Przestrzeń ładunkowa w JE jest wyłożona drewnem i zamszem.

JE ma konstrukcję samonośną, z nadwoziem wykonanym z włókna węglowego pochodzącego z recyklingu - to rozwiązanie wręcz bezprecedensowe (przynajmniej w sferze pojazdów dostawczych). Jak dodamy do tego lekkie, aluminiowe podwozie, JE zaoferuje zasięg 300 mil (482 km) na pełnym ładowaniu. Akumulator ma zaś pojemność 60 kWh, a jego doładowanie od 20 do 80 proc. pojemności zajmie 10 min.

Modułowa platforma pozwoli na budowę zarówno zamkniętych "blaszaków", jak i pick-upów, minibusów czy kamperów. Wersja van ma się poszczycić ładownością 1000 kg i pojemnością przestrzeni ładunkowej do 6 m3.

Produkcja ma się rozpocząć w 2027 roku w Milton Keynes - początkowo w formie pilotażowej. Wytwarzanie na skalę komercyjną jest planowane zaś w budowanym zakładzie w St Athan w Vale of Glamorgan w Walii, ze startem w kolejnym roku.

Brytyjska marka spodziewa się, że JE znajdzie szczególne zastosowanie w firmach działających w miastach, takich jak organizacja imprez, hotelarstwo i logistyka ostatniej mili. Morris Commercial deklaruje również, że nigdy nie sprzeda pojazdu z silnikiem spalinowym, skupiając się na produkcji wyłącznie pojazdów elektrycznych od momentu premiery JE.

To naprawdę fajny trend

Pojazdy takie jak JE mają swój urok. Samochody typu retro ogólnie wyglądają świetnie, ale kiedy aplikuje się taki styl na auta dostawcze, ma to podwójne znacznie. Ogólnie panuje przekonanie, że pojazdy użytkowe nie muszą wyglądać, tylko robić robotę - to oczywiście jest prawdą, bo gdyby było inaczej, do ekipy wykończeniowe podróżowałyby w garniturach. Ale czy nie jest przyjemniej, kiedy pojawia się jakiś ładniejszy dostawczak? Czy to jakiś fikuśny pojazd pocztowy, czy to zabytkowy foodtruck na jakimś festiwalu, zawsze się człowiekowi poprawia humor na sam jego widok.

Stąd też moda na tworzenie bardziej retro pojazdów. W Japonii od lat można znaleźć specjalne zestawy modyfikacji dla kei-trucków. W Europie od niedawna znajdziemy coś podobnego dla największych dostawczaków od Stellantis - takie, upodabniające do Citroena HY bądź Fiata 616N. Morris jest kolejnym z reprezentantów takiego nurtu.

Fiat Ducato Caselani 616N

Niestety, to wszystko ma swój koszt - i to dosłownie. Cena Morrisa JE nie została jeszcze oficjalnie ogłoszona, jednak szacuje się, że będzie zaczynać się od ok. 61 tys. funtów (300 tys. zł).

Więcej o samochodach dostawczych przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.