Mazda do Changana: hej, chcesz coś z jinba ittai?
Mazda wraca do tematu elektryfikacji swojej gamy. Po perypetiach ze swoją platformą wraca do punktu wyjścia, który miał być raczej przygotowaniem do własnej technologii - pożyczania bazy od chińskiego Changana.

Relacje Mazdy z samochodami elektrycznymi to wahanie między miłością a maksymalną apatią. Początkowo w Hiroszimie planowali przejście na samochody zelektryfikowane w stopniu niemal maksymalnym. Pomóc w tym miał ich wieloletni chiński partner - Changan, ale tylko początkowo. Opracowywano bowiem własną platformę dla samochodów elektrycznych.
Ta jednak została opóźniona, a plany elektryfikacji Mazdy złagodzone. No to wygląda na to, że mamy kolejny wzrost.
A Chińczycy pomogą
Jak podaje dyrektor zarządzający Mazda Australia, Vinesh Bhindi, w rozmowie z lokalnymi mediami, Mazda rozpoczęła negocjacje z chińską firmą Changan w sprawie opracowania nowych pojazdów elektrycznych opartych na modelach chińskich.
Bhindi dodał, że premiera modeli 6e i CX-6e zbiegła się z gwałtownym wzrostem cen benzyny i oleju napędowego spowodowanym konfliktem na Bliskim Wschodzie. W związku z tym niektórzy nabywcy, którzy wcześniej wahali się przed przejściem na pojazdy elektryczne, zaczęli się nad nimi głębiej zastanawiać.

Firma zaznacza jednak, że wybór między pojazdem elektrycznym a autem z silnikiem spalinowym nadal zależy od dostępności infrastruktury ładowania, wymaganego zasięgu i indywidualnych warunków eksploatacji. Prościej mówiąc - rynek nie jest jeszcze gotowy na całkowite porzucenie pojazdów spalinowych.
A czego moglibyśmy się spodziewać?
Wspomniane modele 6e i CX-6e już bazują właśnie na konstrukcjach Changana. Przy czym nie mówimy tu prostej inżynierii znaczkowej, a jedynie wykorzystaniu technologii - Mazda opracowała sama swoje modele w Japonii, po prostu korzystając z gotowej bazy. Nowe modele powinny pójść dokładnie tą samą drogą.
Bhindi jednak nie ujawnił, jaką formę mogą przyjąć przyszłe samochody elektryczne Mazdy. Jedną z możliwości jest elektryczny SUV mniejszy niż CX-6e, który mógłby bazować na Deepalu S05, którego Changan sprzedaje w Chinach od dwóch lat. Wykorzystuje on tę samą platformę EPA1 co większy S07 i Mazda mogłaby go z łatwością zaadaptować do mniejszego i tańszego modelu. Nota bene - jest to model oferowany również w Polsce.

Na konkrety jednak musimy poczekać - wciąż trwają negocjacje. Trzeba przyznać, że jak bardzo niektórym nie podobałaby się wizja takiego oddawania Chińczykom pola, to z perspektywy Mazdy wydaje się to bardzo logicznym ruchem. Na pewno jest to tańsza opcja niż ciągnięcie w nieskończoność tematu własnej platformy
Więcej o Mazdzie przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.