Kraków znalazł sposób na piratów drogowych. Zła wiadomość: nie działa
Po tragicznym wypadku na krakowskim Zabłociu, władze miasta w feralnym miejscu ustawiły progi zwalniające, które miały zmuszać kierowców do zmniejszenia prędkości. Zadziałało to jednak tylko połowicznie.

Dopiero co byliśmy świadkami strasznej tragedii w Krakowie - nieco ponad dwa tygodnie temu, miastem i całym krajem wstrząsnął wypadek w tamtejszej dzielnicy Zabłocie. Kierowca Volkswagena Golfa R, jadąc najprawdopodobniej za szybko ulicą Solną, wypadł z ostrego zakrętu, wjechał na chodnik i uderzył w spacerującą po nim rodzinę. Rodziców nie udało się uratować, a ich ośmiomiesięczne dziecko trafiło do szpitala.
Po tym wydarzeniu ustawiono progi zwalniające
Po tym zdarzeniu włodarze stolicy Małopolski obiecali zrobić coś z feralną ulicą Solną, gdzie już wcześniej mieszkańcy zgłaszali niebezpieczne zachowania piratów drogowych. W efekcie teraz pojawiły się tam progi zwalniające, mające utemperować kierowców, którzy lubili w tym miejscu nieco docisnąć pedał przyspieszenia.
No i wszystko powinno być okej - progi zwalniające z natury odstraszają kierowców lubiących trochę za bardzo przycisnąć, za wyjątkiem tych, których pasją jest wymiana elementów zawieszenia lub miski olejowej. To nie jest kara, tylko profilaktyka. Tylko, że w tym przypadku nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Kierowcy po prostu sobie je omijają
Progi ustawione na Solnej to coraz popularniejszy typ dwóch rozdzielnych, wąskich progów typu poduszkowego. Nie był to pierwszy raz, kiedy w Krakowie takowe zamontowano - kontakt z nimi mieli kierowcy jeżdżący przez ulice Piwną i Nadwiślańską.
Są raczej nie za wysokie, ale za to długie - ich zaletą dla kierowców jest to, że po faktycznie powolnym przejechaniu nie uszkadzają zawieszenia tak, jak przejazd przez typowego "śpiącego policjanta". Aha, da się też je ominąć, zjeżdżając na środek drogi.
No i nie uwierzycie, co robią kierowcy.
Powyższe nagranie jako pierwszy udostępnił radny krakowskiej dzielnicy Podgórze, Mikołaj Kasiej. Kierowcy, zamiast zwalniać przed progami, traktują je nie jako spowalniacz, a zwykłą przeszkodę i przejeżdżają pomiędzy nimi.
Kierowcy zawsze znajdą rozwiązanie
To pokazuje, jak cwani są kierowcy - oni zawsze znajdą rozwiązanie, żeby tylko nie musieć zwalniać. Oczywiście, przy tej czynności łamią prawo - ignorując znak poziomy P-4, czyli podwójną linę ciągłą. W związku z tym każdemu z kierowców na nagraniu należy się mandat w wysokości 200 zł i 4 punkty karne.
Jedyny pozytyw jest taki, że mimo wszystko niektórzy trochę zwalniają. I to by było na tyle. Teraz pozostaje nam czekać, aż dwóch kierowców będzie chciało ominąć owe progi jednocześnie, nie myśląc o ustąpieniu temu drugiemu, tylko przyspieszając, żeby przed nim zdążyć.
Ale czy miasto może zrobić coś więcej w tej sytuacji? Prawdę mówiąc, nie za dużo. Bo chyba tylko monitoring ze stałą obserwacją i mandaty dla entuzjastów slalomu byłyby dopiero w stanie jakoś ich utemperować.
Więcej o bezpieczeństwie na polskich drogach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.