Nazwy aut czasem trzeba zmieniać. Bo mogą obrażać czyjąś matkę
Producenci często wymyślają takie nazwy aut, żeby ich produkty łatwo zapadały w pamięć albo żeby po prostu nosiły ładne imiona (nie dotyczy Niemców i Chińczyków). Problem w tym, że potem taki samochód może trafić na rynek, gdzie jego wymyślna nazwa znaczy coś zupełnie innego - i trzeba ją w trybie pilnym zmieniać.

Języki mają to do siebie, że jakaś fraza w jednym, może znaczyć zupełnie coś innego w drugim. A najśmieszniej jest, kiedy to drugie znaczenie jest bezbożne i zbereźne. Przykładem niech będzie memiczne ostrzeżenie, żeby w Czechach nie mówić o "szukaniu dzieci w piwnicy".
Z samochodami też jest podobnie - producenci wymyślą sobie fajną nazwę, którą potem muszą na konkretnym rynku zmieniać, by nikt z lokalsów nie miał głupich myśli i nie wyśmiewał się z niej.
Najsłynniejszym przykładem jest kultowa japońska terenówka - Mitsubishi Pajero, które w krajach hiszpańskojęzycznych zostało przemianowane na Montero, gdyż slangowe określenie wymawiane jako "pahero" oznacza mężczyznę który - powiedzmy - lubi sobie samemu dogadzać.
Takie Pajero, ale w Kanadzie
Podobna sytuacja do tej z Pajero miała miejsce w Kanadzie. Amerykański Buick LaCrosse był eksportowany za północną granicę pod zmienioną nazwą Allure.

Ale skąd ta zmiana? Nazwa LaCrosse pochodzi po prostu od popularnego w USA sportu - nie ma w niej przecież nic oburzającego. Prawda?
Otóż nie. W Kanadzie jest spora mniejszość frankofońska, szczególnie w prowincji Quebec. W slangu tejże części kraju funkcjonuje określenie "faire la crosse", oznaczające zapewnianie sobie przyjemności cielesnej.
Co ciekawe, mimo tej konotacji, w przypadku drugiej generacji LaCrosse'a, Buick zdecydował się nadać mu w Kanadzie jego oryginalną nazwę.
Francuska MR2-burza
Zostając w tematyce języka francuskiego, mamy temat znacznie nam bliższy - chodzi bowiem o Europę. We Francji i Belgii Toyota sprzedawała swoje małe auto sportowe - MR2 - pod skróconą nazwą MR.

Nie chodzi tu jednak o nawiązanie do słynnego MR roślinnego, a o francuskie przekleństwo. "MR2" oznacza skrót od formy auta: "M" oznacza "mid-engine" (centralnie umieszczony silnik), "R" - "rear wheel drive" (napęd na tylne koła), a "2" to liczba siedzeń. Jednak po francusku wymawia się to "em-er-deux", co brzmi podobnie do słowa "merde", które oznacza mało eleganckie określenie produktu przemiany materii.
Hawajski Hyundai jest portugalską...
Pora na coś bardziej z naszych czasów. Popularny SUV Hyundaia nosi u nas nazwę Kona, co oznacza część wyspy Hawai'i w archipelagu Hawajów.

Problem w tym, że w Portugalii jest podobne, slangowe określenie, które znaczy coś zupełnie innego. Pisane przez "c" - "cona" - oznacza wulgarne określenie na pewną żeńską część ciała.
Z tego powodu w ojczyźnie CR7 auto nosi nazwę Kauai. Ale przynajmniej sens został zachowany - Kaua'i to nazwa wyspy, również położonej w archipelagu Hawajów.
Z FSO do Hiszpanii
Polski wątek w tym spisie jest jak hiszpańska inkwizycja - nikt się go nie spodziewał. Chodzi o Daewoo Espero, które niegdyś produkowano w warszawskim FSO.

Kwestia do poruszenia w przypadku Espero wiąże się z Hiszpanią. Żeby sprzedawać ten model w ojczyźnie paelli, Koreańczcycy musieli zmienić jego nazwę na "Aranos" - słowo "espero" oznacza bowiem "czekam" albo "mam nadzieję".
I niby bardzo ładnie, ale jednocześnie można do tego sobie w sekundę wymyślić jakieś żarciki: "mam nadzieję, że dojedziemy" czy też "czekam, aż odpali".
Co więcej, Daewoo najprawdopodobniej wzięło nazwę Espero właśnie ze względu na znaczenie w języku hiszpańskim, choć oczywiście z bardziej optymistyczną wizją. Ale jednocześnie tak się bali, że w Hiszpanii jej nie użyli. W sumie przykre.
Wszystko przez serbskiego zbrodniarza
Pośmiane? No to na zakończenie jedyny przykład z historią w tle. Niestety - bardzo tragiczną. Mianowicie chodzi o Renault Arkanę, którego nazwa pochodzi od łacińskiego słowa "arcanum" oznaczającego sekret. Samochód ten to całkiem fajny SUV coupe, który zdobył wielu zwolenników w niemal całej Europie.

No właśnie - niemal całej. W państwach byłej Jugosławii (m.in. Chorwacji, Serbii, Słowenii) auto było sprzedawane pod zmienioną nazwą Megane Conquest. "Arkan" to postać superbohatera z niemieckich komiksów, ale niestety ten sam pseudonim przyjął Żeljko Rażnatović - serbski zbrodniarz wojenny.
Rażnatović przewodniczył organizacji o nazwie "Serbska Straż Ochotnicza", nazywanej potocznie "tygrysami Arkana". Odpowiadała ona za walkę z partyzantami bośniackimi i chorwackimi, dokonując także wielu zbrodni i czystek etnicznych, na czele z masakrą w Vukovarze, gdzie rozstrzelali ok. tysiąca pacjentów z tamtejszego szpitala, wszyscy byli pochodzenia chorwackiego (w tym żołnierze).
Arkan nawet zanim zaczął swoje wojenne ekscesy, był zwyczajnym rzezimieszkiem, dokonującym przestępstwa w połowie Europy, jak rozboje, kradzieże i ucieczki z więzienia. Renault uniknęło w tym momencie konkretnego pocisku, w porę orientując się z nazwą.
Więcej ciekawostek znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.