Do kupienia jest ciekawe kombi. Tyle, że to wcale nie kombi

Moskwicz to w Polsce samochód mało popularny, dlatego łatwo się takim wyróżnić. A jeżeli jest jeszcze dodatkowo w wersji quasi-kombi, to tym lepiej dla niego i dla was. Oto nasza propozycja.

Do kupienia jest ciekawe kombi. Tyle, że to wcale nie kombi

TUTAJ był kabriolet na lato, tym razem będzie wóz wieloosobowy na wakacje. Jest nim Iż 2125 Kombi, czyli znany u nas sowiecki Moskwicz. Nazwę Iż, podobnie jak np. WAZ, nosiły auta na wewnętrzny rynek, natomiast na eksport nadawano im ładniejsze imię.

Na sprzedaż wystawiony jest taki właśnie Iż 2125, prosto z Ukrainy.

Moskwicze na polskich drogach nie były popularne, dlatego taki wóz od razu rzuca się w oczy

Szczerze mówiąc, dopóki nie wyświetliło mi się owo ogłoszenie, kompletnie zapomniałem o istnieniu takiego samochodu. Kiedy miałem na początku lat 2000. fazę na bieganie za gratami z aparatem pod pachą, marka Moskwicz była dla mnie dość egzotyczna. Gdzieś z rzadka spotykało się jeżdżące Aleko i wrastające 408/412, natomiast innych modeli w zasadzie nie odnotowałem.

Zrzut ekranu ze strony z ogłoszeniem.

Model 2125 widziałem natomiast w normalnym ruchu ulicznym na terenie Ukrainy, tyle że było to jakoś 20-25 lat temu. Niemniej, faktycznie odnotowałem wtedy istnienie takiego pojazdu - u nas, nie licząc jednostkowego prywatnego importu, taka wersja chyba w ogóle nie występowała.

Iż 2125 nazywa się Kombi, ale tak naprawdę wcale nie jest kombi

Tak naprawdę jest to niezależny model o zupełnie innym wzornictwie, chociaż technicznie jest pochodną Moskwicza/Iża 412. Tyle, że trudno go nazwać prawdziwym kombi - jest to bardziej pięciodrzwiowy hatchback, a nawet liftback.

Zrzut ekranu ze strony z ogłoszeniem.

Model 2125 produkowano od 1973 roku, natomiast egzemplarz na sprzedaż pochodzi już z serii po liftingu przeprowadzonym w 1982 roku. Przy okazji, dokładna nazwa samochodu po modernizacji to Iż 21251. Nikogo to nie obchodzi.

W ofercie producenta były też bardziej typowe wersje kombi, u nas kompletnie nieznane

O ile model 2125 gdzieś tam czasami się mógł na polskich drogach przewijać (chociaż ja osobiście go nie pamiętam), to innych modeli kombi nie kojarzyłem w ogóle. Chodzi o wersje 427 i 2137, w kolejności od najstarszego do najmłodszego.

W skrócie, oba samochody były rzeczywiście odpowiednikami sedanów, a nie całkowicie niezależnym modelem, jak tytułowy 2125. Miały bardziej zbliżony do cegły kształt nadwozia, przypominający typowe kanciaste kombi. Żółty Iż 2137? Jak najbardziej! Jeszcze jak!

Iż na sprzedaż trafił do Polski w 2022 roku i od tamtej pory tak sobie stoi

Z tego, co pisze w ogłoszeniu sprzedający, samochód przyjechał do Polski na kołach, po czym spoczął i tak już został. Pada sugestia, iż (he he he) wóz jest niesprawny i wymaga odbioru lawetą, ale to ostatnie wynika też z innego powodu - o tym za chwilę.

Wizualnie zaś automobil wygląda na kompletny i dobrze rokujący. Niczego bym nie ruszał, tylko ewentualnie wpuścił piankę w progi i tak jeździł.

Zrzut ekranu ze strony z ogłoszeniem.

Wprost nikt tego nie napisał, ale na zdjęciach widać coś, co wygląda jak butla na gaz LPG, zaś pod maską coś, co z kolei wygląda jak parownik gazu. Wychodzi więc na to, że benzynowy motor jest wspomagany instalacją gazową.

Samochód jest zarejestrowany w Związku Radzieckim

Czy jest jakiś haczyk? Oczywiście. Tyle, że opis "problemu" jest dla mnie nieco tajemniczy. Mianowicie, według sprzedającego pojazd posiada radziecki dowód rejestracyjny i radzieckie tablice rejestracyjne, ze znakami pisanymi cyrylicą.

W ramach ciekawostki wspomnę, że tak zarejestrowanym autem oficjalnie nie można było wyjechać za granicę - należało je przerejestrować, aby blachy zawierały wyłącznie znaki wyglądające na łacińskie, nawet jeżeli w alfabecie rosyjskim znaczyły coś innego.

Wychodzi więc na to, że potencjalnego kupującego od razu na wejściu czekają biurokratyczne akrobacje. Jeżeli ktoś się nie boi i dźwignie to kondycyjnie, ma szansę na rzadki i ciekawy wóz.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.