Sygnalizacja świetlna nie wszędzie działa jednakowo. Prawie dałem się złapać
Wydawałoby się, że zasada działania sygnalizacji świetlnej wszędzie jest taka sama. Otóż, nie jest. To znaczy, ogólnie jest, ale czasami trzeba chwilę pomyśleć, aby nie kopnąć się w głowę.

Dawno nie było nic o Łotwie, a na pewno szalenie was to interesuje. Jeżeli z kolei nie interesuje, to niestety tym gorzej dla was, bo jeszcze trochę tego będzie. Tak, czy inaczej, kilka razy prawie zaliczyłem dzwona, ponieważ chwilę zajęło mi zrozumienie, w jaki sposób działa tamtejsza sygnalizacja świetlna - głównie ta z fazami do skrętu, bo ta podstawowa akurat nie wzbudzała we mnie niepokoju.
Do lewoskrętów i prawoskrętów zapala się oddzielny sygnalizator na wzór naszego S-2
Co samo w sobie nie jest jeszcze niezwykłe, ale różnice pomiędzy lewo- i prawoskrętem potrafią być mylące - o nich za moment. Tutejsza, nazwijmy to, sygnalizacja kierunkowa wygląda tak, że do podstawowego sygnalizatora przymocowany jest dodatkowy, jednokomorowy sygnalizator, gdzie dodatkowo zapala się zielona strzałka.
Przy okazji, jeżeli sygnalizacja na danym skrzyżowaniu ma wydzielony skręt w lewo albo w prawo, informacja ta zawarta jest również na podstawowym sygnalizatorze - są na nim strzałki zezwalające na jazdę w kierunkach pozostałych od tego, który został wydzielony. Tyle, że owe strzałki są naniesione jedynie na sygnał zielony - czerwony i żółty są "czyste".
Dopóki nie pali się zielona strzałka, manewr skrętu jest niedozwolony
W połączeniu z czerwonym światłem jest to całkowicie zrozumiałe i to w każdym przypadku. Dysonans miałem natomiast w kontekście połączenia zielonego z zielonym - o ile zabroniony skręt w lewo bez dodatkowej strzałki był zupełnie logiczny, o tyle skręt w prawo już całkowicie taki nie był.
W Polsce przyjęło się, że zielona strzałka do skrętu w prawo potrzebna jest wyłącznie wtedy, kiedy zapalone jest czerwone światło. Kiedy zaś jest zielone, skręcać w prawo można i tak. Tutaj nie ma takiej opcji - dopóki strzałki nie ma, skręt w tym kierunku jest niedozwolony.



Samo dodatkowe zielone do skrętu może zapalić się w dowolnym momencie, niezależnie od podstawowego sygnalizatora. Nie ma żadnej reguły, czy zielona strzałka zapala się w towarzystwie czerwonego, czy zielonego światła.
Widziałem oba warianty i to w obu kierunkach, i z własnych obserwacji nie wydedukowałem tutaj żadnej powtarzalnej zasady.
Skręt w lewo jest bezkolizyjny, natomiast ten w prawo już nie
Kolejny zgrzyt nastąpił przy weryfikacji, czy dany sygnał jest bezkolizyjny, czy jednak kolizyjny. Okazuje się, że jest on bezkolizyjny, jednak z wyjątkiem tych sytuacji, kiedy jest kolizyjny - proste i logiczne, czego nie rozumiecie?
W uproszczeniu, zielona strzałka do skrętu w lewo działa na zasadzie naszego sygnalizatora S-3. Skręt odbywa się bezkolizyjnie i to bez różnicy, czy obok niego pali się zielone, czy czerwone. Ponadto, inaczej niż w Polsce, taka strzałka zezwala na zawracanie, jeżeli nie zabraniają tego znaki drogowe.


Zielona strzałka do skrętu w prawo nie zapewnia przy tym żadnej bezkolizyjności, tak że np. zaraz po zmianie kierunku jazdy rozjeżdża się pieszych na pasach. Czyli manewr ów odbywa się na identycznych zasadach, jak w przypadku podstawowej sygnalizacji świetlnej, umożliwiającej wjazd na skrzyżowanie, ale nie gwarantującej bezkolizyjności.
Ta ostatnia kwestia nie jest regułą, ponieważ światło dla pieszych zdarzało się zarówno zielone, jak i czerwone, ale częściej było jednak zielone.
Standardowa sygnalizacja świetlna działa natomiast tak samo, jak wszędzie
Tutaj akurat wyjątków żadnych nie ma, czyli jeżeli jest zielone, to jest zielone i tyle w temacie. Można skręcić w lewo, można w prawo, można zawrócić, ale też i nie trzeba, jak ktoś nie chce. Inaczej mówiąc, wszystkie manewry są dozwolone, jeżeli nie zabraniają ich znaki drogowe.

Ciekawostką jest natomiast, że inaczej niż w większości państw postsowieckich, sygnalizacja świetlna na Łotwie przełącza się w tradycyjny sposób, bez charakterystycznego migającego zielonego światła. W krajach typu Rosja, Ukraina czy Białoruś, ale także np. w pozostałych państwach bałtyckich zapalenie się żółtego sygnału poprzedza kilkusekundowe miganie zielonego. Na Łotwie niczego takiego nie uświadczyłem.
Miga natomiast omawiana zielona strzałka - jeżeli kończy się cykl, a światło obok przeskakuje z zielonego na żółte, strzałka zaczyna ostrzegawczo migać, po czym gaśnie i znika.
Kilka razy prawie spowodowałem wypadek, ale wybrnąłem i przeżyłem
Raz chciałem pojechać na zielonym w prawo, ale zapomniałem o tym, że bez dodatkowej strzałki to sobie mogę co najwyżej podłubać w nosie. Innym razem pojechałem, ale nie ogarnąłem tego, że to nie nasz S-2 i za skrzyżowaniem piesi też mają zielone światło.
Na końcu zaś, już kompletnie nie ogarniając, kiedy mogę jechać na pewniaka, a kiedy nie, zahamowałem w połowie skrętu w lewo, myśląc, że ten z przodu też ma zielone - autobus miejski prawie wjechał mi wtedy w kufer.
Podróżujcie po świecie, poznawajcie nowe kraje - mówili. Będzie fajnie - mówili. Wielkie pająki w Australii chyba nie są jednak takie złe.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.