Jaguar pokazał wnętrze Type 01. Sami przyznali, że to dramat
Jaguar Type 01 przestaje mieć przed nami swoje tajemnice. Poznaliśmy już wygląd zewnętrzny i dane techniczne, to teraz odkryło się przed nami wnętrze. Sam Jaguar określa to jako dramat - chodzi pewnie o rodzaj literacki, ale bardziej przypomina to dramę dwóch influencerów.

Jaguar nie daje nam zapomnieć o pierwszym modelu swojej nowej ery - Type 01. Kiedy już przestałem płakać z tęsknoty na widok każdego przejeżdżającego XF-a czy F-Type'a, to Brytyjczycy postanowili pochwalić się kolejnym elementem tej nadchodzącej układanki. A dokładniej, podczas Monterey Car Week, Jaguar zaprezentował nam wnętrze.
"To jest dramat"
Dla marki to taka sama rewolucja, co design zewnętrzny - w jego przypadku bowiem Jaguar zrywa z niegdysiejszą mieszanką sportowej elegancji z brytyjską arystokracją, zamiast tego serwując coś, co nazwał "Architectural Drama" – czyli "architektonicznym dramatem". Prawdopodobnie przed ogłoszeniem spytali się o zdanie Zbyszka Stonogę.
Ale już tak porzucając żarty - chodzi pewnie o współczesne określenie "drama", które w angielskim slangu oznacza takie niepotrzebne zamieszanie lub przesadną reakcję na zupełnie codzienne sytuacje. Przyznaję, widzę to - ale nie powiedziałbym, że mi się podoba.

Koncepcję samego wnętrza określono zaś jako "cztery oddzielne przestrzenie" - każdy pasażer ma mieć swoje miejsce na ziemi, swoje sacrum. Choć na zdjęciach nie widzimy perspektywy z tylnego siedzenia, to szeroki tunel, który biegnie od przodu do tyłu, zdaje się tworzyć swoiste rozgraniczenie dla pasażerów, do której Jaguar dąży.
To, co widzimy na drzwiach, ujawnia tę samą salonową estetykę, którą można odnaleźć w całym wnętrzu. Na panelach drzwiowych można zauważyć nawet inspirowane mosiądzem elementy. Wśród nich znalazło się tradycyjne logo Jaguara "Leaper" – chyba trochę się opamiętali z tym porzucaniem całej swojej dotychczasowej identyfikacji.



Trochę uwagi poświęcono elementowi często pomijanemu przez designerów - podszybiu. Przyozdobiono je bowiem fakturą w paski, będącą swoistą kontynuacją podobnych nierówności na masce. To akurat na plus - całkiem fajny, wysublimowany detal.

Ekranowa rewolucja
Najwięcej dziwactw znajdziemy w temacie ekranów. To znaczy, one oczywiście są (niestety), ale nieco inaczej, niż to zwykle bywa. Z przodu mamy duży wyświetlacz kierowcy oraz dziwnie wąski, pionowo zorientowany wyświetlacz centralny - na odwrót, w porównaniu do większości nowych samochodów, gdzie ekran centralny jest zwykle większy od wyświetlacza kierowcy.
Jaguar zrezygnował z modnego w segmencie premium ekranu po stronie pasażera na rzecz długiej, płaskiej deski rozdzielczej ze zintegrowanym otworem wentylacyjnym biegnącym przez całą szerokość kabiny.

Najdziwniejszy ze wszystkich ekranów znajduje się jednak u podstawy przedniej szyby, ponieważ ten ekran to tak naprawdę cyfrowe lusterko wsteczne - znajduje się ono na tej samej wysokości co lusterka boczne.
Kierownicę pokazano zaś w dwukolorowej konfiguracji. Jest dwuramienna i kształtem nieco przypomina tą, którą widzieliśmy w Range Roverze GT. Na obu panelach umieszczono kilka przycisków z wypustkami i wgłębieniami, które powinny ułatwić ich znalezienie.
Oznacza to, że wiemy o tym aucie już niemal wszystko. Dla przypomnienia: nadwozie w stylu haute couture skrywa trzy silniki elektryczne o łącznej mocy ponad 1000 KM.
Teraz pozostaje nam już tylko czekać na oficjalną premierę tego auta i pierwsze wrażenia na żywo - a prezentację dla publiczności zaplanowano na 6 października.
Więcej o grupie Jaguar-Land Rover przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.