Oto nowy sedan Hyundaia. Nie przypomina Elantry
Hyundai zaprezentował Elantrę ósmej generacji. Koreański sedan wyraźnie urósł i poszedł w stronę klimatu retro.

Elantrę wycofano z polskiej oferty w 2025 roku z uwagi na niską popularność, ale w przypadku najnowszej generacji klientom z kraju nad Wisłą szybko zaświecą się oczy. Ósme wcielenie tego modelu Hyundaia zaprezentowano właśnie podczas targów motoryzacyjnych w koreańskim mieście Busan. Samochód urósł, pod maską wciąż ma spalinowe silniki, a swoją stylistyką przypomina koncept.





Oto nowy Hyundai Elantra
Poprzednią generację Hyundaia Elantry zaprezentowano w 2020 roku, a trzy lata temu została ona odświeżona. Zdaniem wielu była całkiem ładnie narysowanym sedanem, ale przez fakt, że producent ma w swojej ofercie bardziej futurystycznie wyglądające modele część klientów oczekiwała czegoś więcej. Myślę, że teraz wreszcie poczują się usatysfakcjonowani.
Nowy Hyundai Elantra mierzy 4765 mm długości, czyli jest o 5,5 cm dłuższy od poprzedniej generacji. Sedan urósł też na szerokość, ma 1855 mm, co oznacza dodatkowe 3 cm. Samochód zyskał także w rozstawie osi, który ma teraz 2750 mm – to również bonusowe 3 cm.
Auto ma 1425 mm na wysokość, teoretycznie jest o 0,5 cm niższe, ale dużą różnicę robi rozmiar felg. Trudno zatem stwierdzić, czy pasażerowie realnie będą mieli więcej przestrzeni nad głową.
Pod względem wizualnym widać, że Hyundai obrał tu zupełnie inny kierunek. Zamiast mnóstwa zagięć i przetłoczeń w nowej Elantrze postawiono na płaskie powierzchnie, ale z wyraźnie zaakcentowanymi nadkolami.
Od auta bije klimat retro, podobny trochę do tego z konceptu N Vision 74 i myślę, że wielu klientom podoba się taki zabieg, zwłaszcza że jednocześnie trudno nazwać zaprezentowaną Elantrę nienowoczesną. Producent nazywa ten język designu Art of Steel. Wisienką na torcie są jeszcze 18-calowe felgi.

Wnętrze jak z konceptu
Patrząc na wnętrze też trudno uwierzyć, że to produkcyjne auto, ale właśnie takie są fakty. Znajdziemy tu 12,9-calowy ekran dotykowy, ale opcjonalnie może być on 14,6-calowy. Korzysta z systemu Pleos i jest oparty na Androidzie.
Dobrze, że projektanci nie zrezygnowali całkowicie z pokręteł i klasycznych przycisków pod wyświetlaczem. Co prawda w poprzedniej generacji było ich więcej, ale z drugiej strony mogli powiedzieć im „pa pa” już teraz, a jednak tego nie zrobili.
Kierowca ma do swojej dyspozycji wąski ekran umieszczony na linii wzroku, a kierownica zamiast napisu Hyundai ma cztery kropki oznaczające literę H w kodzie Morse’a, ale w gamie tego producenta akurat nie jest to zupełna nowość.
Oryginalnie wygląda również oświetlenie ambientowe i półokrągły wzór przed pasażerem z przodu, który powtarza się też na tunelu środkowym z dwiema ładowarkami bezprzewodowymi i uchwytami na kubki. Przypomina mi trochę jakiś stary skórzany mebel, a centralne multimedia kojarzą mi się z radiem na kasety. Ważnym zabiegiem jest także przeniesienie wybieraka zmiany biegów na kierownicę.
Nowy Hyundai Elantra, sprzedawany w Korei Południowej pod nazwą Avante, będzie dostępny z 2-litrową benzynową jednostką generującą 147 KM oraz z 1,6-litrowym silnikiem z układem hybrydowym o mocy 155 KM. Drugi wariant zaoferuje hamowanie regeneracyjne oraz funkcję Stay Mode, która pozwoli korzystać z klimatyzacji i multimediów, które będą zasilane energią z akumulatora.
Ceny Hyundaia Elantry ósmej generacji nie są jeszcze znane, ale pamiętajcie że mowa o segmencie C i modelu, którego poprzednik kosztował w Polsce mniej więcej 110 000 zł. Nie zdziwię się, jeśli najnowsze wcielenie zyskałoby dużo więcej fanów, ale plany producenta odnośnie rynków, na których auto będzie dostępne, poznamy bliżej 2027 roku. Trzymajmy kciuki!
Więcej o marce Hyundai przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.