REKLAMA

Oto nowy Mustang. Niespodzianka pod maską

Ostatnie doniesienia przynoszą nam zapowiedź ciekawej, nowej odsłony uwielbianego przez szerokie grono osób Forda Mustanga. Nie będzie kolejnym SUV-em, ale coupe też nie pozostanie. Oburzające? Raczę się nie zgodzić.

Oto nowy Mustang. Niespodzianka pod maską

Segment klasycznych, amerykańskich muscle carów ma się ostatnio nie najlepiej. Chevrolet Camaro został wycofany, a Dodge Charger sprzedaje się mniej więcej tak, jak pisemka dla dorosłych w kiosku przy klasztorze benedyktynów.

Ale jest jeszcze trzeci muszkieter - Ford Mustang, który ma zyskać nową wersję.

Nowy Mustang będzie czterodrzwiowy

Podczas spotkania z dealerami, przedstawiciele Forda pokazali plany nowego, czterodrzwiowego samochodu sportowego noszącego nazwę Mustang. Informacja wyszła na jaw w ostatnich dniach, a źródła branżowe sugerują, że projekt może nosić nazwę Mach 4.

I to nie będzie kolejny SUV w rodzaju Mach-E, a całkiem zgrabny, czterodrzwiowy muscle car - coś w stylu Dodge'a Chargera czy nadchodzącej, nowej generacji Chevroleta Camaro.

Ale też muszę wszystkich uspokoić - w przeciwieństwie do Camaro, dwudrzwiowy Mustang ma się dobrze i (na razie) nigdzie się nie wybiera.

Wiadomo także, że będzie kosztował poniżej 40 tys. dol. (149 tys. zł). Dla porównania, standardowy 2.3 Ecoboost koszuje w USA obecnie od 32 320 dol. (120,3 tys. zł).

A pod maską hybryda z V8

Obecny Mustang nadal może mieć pięciolitrowe V8 Coyote i sześciobiegową skrzynię manualną, ale wymagania dotyczące emisji coraz bardziej komplikują życie takim samochodom.

Dlatego Ford postanowił pójść na kompromis - wsadzić silnik elektryczny, ale bez rezygnacji z uwielbianego V8.

To akurat ma sporo sensu - układ hybrydowi pozwoli Fordowi zachować V8, a jednocześnie obniży zużycie paliwa i ograniczy emisję spalin, bez zbytniego ubytku na osiągach (a przy okazji doda spory moment obrotowy elektryka).

No właśnie, co do tej ostatniej kwestii - w internecie pojawia się informacja o przyspieszeniu do 60 mil/h (96 km/h) w mniej niż 4 s. Czyli całkiem ładnie.

Świętokradztwo dla purystów? Wcale nie

Biznesowo trudno się dziwić takiemu wynalazkowi. Mustang jest jedną z najcenniejszych nazw Forda, a nadwozie z dodatkową parą drzwi przyniesie marce nową grupę klientów, dla których standardowy dziki koń był zbyt niepraktyczny.

Oburzeni mogą być tylko najbardziej ortodoksyjni fani sportowych Fordów. Ja akurat się do nich nie zaliczam - i może to po prostu czasy się zmieniają, ale osobiście uważam, że ani hybryda, ani czterodrzwiowe nadwozie, nie są wcale oburzające.

Zamiast próbować walczyć z fizyką i przepisami, Ford wykorzystał elektryfikację do uratowania dużego silnika, a nie do jego zastąpienia. A po wciśnięciu gazu do dechy w tunelu, nie usłyszymy szumu odkurzacza, a właśnie wspaniały ryk V8 - a nie ukrywajmy, że głównie dlatego kupuje się takie samochody.

Dlatego jeśli Mach 4 rzeczywiście powstanie w takiej konfiguracji, może być jednym z ciekawszych przykładów "elektryfikacji dla fanów motoryzacji", a nie kolejnego samochodu, który próbuje udawać, że silnik spalinowy nigdy nie istniał.

A przynajmniej, czterodrzwiowy Mustang w hybrydzie brzmi dużo ciekawiej niż nowy, elektryczny SUV.

Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.