Nowy model Forda. Może przedyskutujmy tę nazwę
Najbardziej wyczekiwany Ford tego roku w końcu nam się przedstawił. Nadchodzący model z nadwoziem pick-up, pierwszy z nowej elektrycznej rodziny, nazywa się Fathom. Na rynku pojawi się w przyszłym roku z ceną poniżej 30 tys. dolarów.

Ford ogłosił swoje plany dotyczące niedrogiego samochodu ciężarowego z napędem elektrycznym w zeszłym roku jako kluczowy element nowej strategii dotyczącej elektryfikacji gamy. Zainwestował w ten program około 5 mld dolarów, a na jego czele znalazła się nowa, wielofunkcyjna platforma.
Na jej bazie ma powstać wiele różnych modeli, ale na razie poznaliśmy pierwszy z nich. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, o jaki chodzi - tym modelem jest pick-up.
A imię jego Fathom
Nadchodzący elektryczny pick-up będzie oficjalnie nazywał się Fathom. Brzmi to nieco podobnie do "Phantom", ale wątpię, czy Roll-Royce'owi będzie się chciało coś z tym zrobić. Nie jest to może uderzające podobieństwo, ale kiedyś Renault uparło się, że "Gingo" brzmi podobnie do "Twingo" i groził Fiatowi paluszkiem, co doprowadziło do zmiany nazwy gotowego modelu - znanego obecnie jako Panda - już po premierze.
A czy ta nazwa coś znaczy? Czasownik to fathom oznacza pojąć. Osobiście nie mogę pojąć, skąd wpadli na ten pomysł (przepraszam).
Jak sam Ford przyznaje, "Fathom" nie był jedyną propozycją - rozważano także użycie jakieś klasycznej nazwy, ewentualnie nieco zmodyfikowanej, by pasowały do auta elektrycznego: coś w stylu Mustanga Mach-E, ale przy użyciu np. kultowego Ranchero. Wygrała jednak opcja precedensowa - i bardzo dobrze.
Na wszystkie informacje musimy poczekać
O Fathomie wciąż wiele nie wiemy. Ford nie pochwalił się designem, układem napędowym, szacunkowym zasięgiem ani wersjami wyposażenia. Szczegóły te prawdopodobnie poznamy bliżej premiery Fathoma, która ma mieć miejsce w przyszłym roku.
Fathom będzie produkowany najprawdopodobniej w zakładzie montażowym Forda w Louisville w stanie Kentucky. Wielofunkcyjna platforma, na której powstanie, wyróżnia się uproszczonym procesem produkcji - przednia, środkowa i tylna część są montowane oddzielnie, a dopiero później łączone ze sobą, co ma pomóc ograniczyć koszty.
Fathom ma być pick-upem średniej wielkości, ale według amerykańskich standardów - oznacza to rozmiary w podobie europejskich pick-upów, jak Ranger czy Toyota Hilux.
Ford obiecuje przestronne wnętrze ze sporą przestrzenią dla pasażerów, a także nowoczesne technologie, takie jak Apple CarPlay i Apple Maps, czy Android Auto w standardzie, bezprzewodowe aktualizacje oprogramowania i system półautonomicznej jazdy BlueCruise.
No i na koniec najważniejsze - cena. Fathom będzie startować od 29 945 dolarów, co uczyni go jednym z najtańszych elektrycznych pick-upów dostępnych w sprzedaży w Stanach Zjednoczonych. Jednak to, czy pojawi się też w Europie, a jeśli tak to w jakiej cenie, poznamy dopiero bliżej premiery.
Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.