Hot hatch Forda powróci. Ale nie będzie jednym ani drugim
Ford zapowiedział nowy, mały samochód elektryczny, który najprawdopodobniej okaże się następną generacją Fiesty. Wygląda również na to, że dołączy do niego sportowa odmiana. Ale ile będzie w niej z hot-hatcha, to zobaczymy w swoim czasie.

Ford planuje (a zdaniem wielu jest już nawet tego pewien) przywrócić swoją kultową Fiestę w 2028 roku. Nowa generacja ma być jednym z pięciu europejskich modeli, które firma zamierza wprowadzić do 2029 roku. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie Renault - Fiesta będzie samochodem elektryczny, opartym na architekturze Renault 5 E-Tech.
I owszem, nie każdemu podoba się taki układ - większość by wolała, żeby był to Ford z krwi i kości, a nie Renault z innym znaczkiem.
Ale producent spod znaku błękitnego owalu obiecuje, że będzie dobrze, a nowy model ma być specjalnie dostrojony przez jego inżynierów i wyróżniać się na tle konkurencji pewnym prowadzeniem, tak jak niegdyś robiły to Fiesta czy Focus.
No i pojawiła się kolejna opcja, która wielu może przypaść do gustu.
Czyli powrót szybkiej Fiesty
Wśród Fiest przez lata przewinęły się naprawdę fajne wersje sportowe. Najpierw przez lata były to odmiany oznaczone literami XR, a z czasem doszły także odmiany ST, a na krótko nawet RS (w generacji Mk3).
Jak podaje dyrektor generalny ds. produktów Forda w Europie Christian Weingartner w rozmowie z brytyjskim Auto Expressem, nowa Fiesta także mogłaby takową otrzymać - wszystko za sprawą sportowej odmiany R5, czyli Alpine A290.

Przypomnijmy - Alpine A290 ma 218 KM, 300 Nm, poszerzony rozstaw kół i obniżone zawieszenie względem odmiany standardowej. Czyli praktycznie gotową bazę dla małego hot hatcha, nawet jeżeli świat wciąż miewa opory z nazywaniem elektrycznych aut hot-hatchami.
Ale może być jeszcze grubiej
Obecne elektryczne hot-hatche zaczynają ostro podnosić poprzeczkę - para spod szyldu Stellantis, czyli Peugeot E-208 GTI i Vauxhall Corsa GSE, mają po 281 KM. 218-konne A290 nie jest przy nich już jakimś demonem, co zdaniem Auto Express, może zwiastować że Fiesta ST mogłaby dostać jeszcze mocniejszy silnik elektryczny.
A możliwe, że nawet napęd na obie osie - platforma RG EV Small może bowiem pomieścić drugi silnik elektryczny, na tylnej osi. Tak mogłaby powstać Fiesta RS, nawiązująca swoją konfiguracją do aut rajdowych.
I może to brzmieć górnolotnie, ale Ford wielokrotnie wspominał, że chce, by jego nowa linia europejskich aut miała właśnie dużo wspólnego z jego rajdową przeszłością.
Jednak mimo wszystko nie należy spodziewać się wielkiej rewolucji stylistycznej względem zwykłej Fiesty - w kontrze do możliwie poprawionych osiągów, usportowiona odmiana dostanie zapewne przede wszystkim inne felgi, spojlery czy drobne nakładki tu i ówdzie, pewnie jeszcze jakiś krzykliwy kolor lakieru i specjalne oznaczenie.

A co do nazwy, to może nawet nie zobaczymy kolejnych modeli z linii RS czy ST. Być może Ford zdecyduje się na coś zupełnie nowego albo - drogą Mustanga Mach-E i F-150 Lightning - na przywołanie nazwy sprzed lat, ewentualnie jej modyfikację. Może być to coś w stylu STE, RSE albo, idąc jeszcze dalej w przeszłość, XRE.
Konkretne daty nie zostały jeszcze ogłoszone, ale biorąc pod uwagę, że Ford ściga się z czasem, aby jak najszybciej wprowadzić nowe, europejskie modele do sprzedaży, to nową, szybką Fiestę powinniśmy zobaczyć krótko po premierze standardowej.
Sobie i wam życzę, żeby nikt nie był nią zawiedziony - ale jednocześnie tego obawiam się najbardziej.
Więcej o Fordach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.