Tyle kosztują bilety na finał mundialu. Lepiej wybierz sobie auto
Bilety na finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej kosztują oczy z głowy - nawet 24 tys. dol., czyli ok. 91 tys. zł. To sporo, jak na pójście na mecz - ale idealna kwota, żeby poszukać sobie jakiegoś samochodu.

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku są jednymi z najbardziej krytykowanych mundiali ostatnich lat. Jednym z zapalników u jego końca są ceny biletów na mecz finałowy, odbywający się na MetLife Stadium w New Jersey - jak podał Przegląd Sportowy, cena za miejsce na zwykłej trybunie może sięgać aż 24 tys. dol., czyli ok. 91 tys. zł.
Nie wiem, jak wy, ale zamiast oglądać Argentyńczyków kopiących Hiszpanów po nogach, wolałbym kupić sobie za taką kwotę samochód. Zarówno nowy, jak i używany - a i klasykiem nie pogardzę.
Coś od finalistów
Żeby uhonorować finalistów, wypadałoby wybrać coś z kraju przez nich reprezentowanego. Niestety, na żadnym polskim portalu nie znalazłem żadnego IEMA Rastojero (a szukałem). Pozostaje zatem Hiszpania.

Wśród Seatów nie znajdziemy zbyt wielu ekscytujących modeli, a Cupry są wciąż nowe, dlatego tutaj można podejść do sprawy rozsądnie. Akurat za 91 tys. zł można zostać posiadaczem nowego Seata Arona z silnikiem 1.0 TSI o mocy 115 KM, w wersji Style. Taki samochodowy odpowiednik chleba z masłem - ale i auto ze sprawdzoną technologią grupy VAG.
Na otarcie łez po porażce Anglików
Niestety, gdyby do finału dostali się Anglicy, to na poletku "aut wyprodukowanych przez finalistów" byłby znacznie większy wybór. "Synowie Albionu" jednak ulegli "Albicelestes". Ale wciąż można im kibicować w meczu o trzecie miejsce - albo kupić sobie Jaguara.

Ale nie tego okropnego Type 01, a coś z czasów, gdy Jaguary były piękne, gustowne, a przy tym szybkie. Tu przychodzi XF - następca brzydkiego S-Type'a. A do tego, za mniej niż Aronę możemy dostać sportową odmianę XF-R, z pięciolitrowym V8 z kompresorem, generującym 510 KM. To albo M5 - osobiście biorę "Jaga".
A może coś bardziej luksusowego?
Zostajemy w temacie brytyjskiej arystokracji - ale weźmy coś jeszcze bardziej luksusowego. Wyżej od Jaguara w hierarchii stoi Bentley, ze swoim Continentalem Flying Spur.

Tego auta chyba nie trzeba nikomu przedstawiać - pod maską 6-litrowe W12 (tutaj w najsłabszej wersji - 560 KM), wewnątrz skóra drewno i aluminium, na zewnątrz wygląd auta za kwotę kilkukrotnie wyższą (a przynajmniej w przypadku takich używanych modeli). Auto zostało oczywiście sprowadzone z USA, ale na szczęście, póki na znaczku widnieje literka "B", to i tak każdy pomyśli, że się wykosztowaliście.
Niech gospodarze też coś mają
W ramach hołdu dla gospodarzy tego jakże wspaniałego turnieju wybierzmy też coś amerykańskiego. Tak, wiem, że nie każdy lubi auta amerykańskie, ale bądźcie mili i przyjrzyjcie się tej Tesli Model S.

Nie byle jaka "eska", a topowa odmiana Performance, z dwoma silnikami o łącznej mocy 772 KM. Jakby nie patrzeć - najmocniejsze auto w zestawieniu. Ma już 11 lat, ale w miarę nieduży przebieg 145 tys. km (oczywiście, że mniej niż 150), więc nie wiadomo jak z zasięgiem. Auto miało w swojej przeszłości jedynie niewielką szkodę parkingową i wymieniony zderzak, a patrząc na zdjęcia tak nadwozia jak i wnętrza, wszystko wygląda schludnie. Niestety, sprzedający nie doprecyzował, czy znajdujące się w aucie pudełko Corony i paczka są gratis wraz z autem.

Ten podbił moje serce
Abstrahując od współczesnej motoryzacji - pora na coś bardziej klasycznego. Za 90 tys. zł można poszaleć na rynku wyniunianych, przepłaconych klasyków, ale może też poszukać czegoś nieoczywistego. Jak np. Ford F-100 z 1965 r.

Zostajemy zatem w klimatach amerykańskich - a nawet zwiększamy ich intensywność, gdyż mamy do czynienia z królem ukochanego przez jankesów segmentu. W Polsce to jednak niecodzienny klasyk, szczególnie że ten konkretny egzemplarz ma silnik podkręcony częściami od sportowego działu Forda. Wystawiono go za cenę w obcej walucie - 16 tys. euro, czyli ok. 69,5 tys. zł. Mamy zatem ponad 20 tys. zł do wydania na potencjalne naprawy i części. A w tym czasie Messiego strzelającego karne pooglądamy sobie na swojej kanapie.
Więcej przeglądów znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.