Nowe Ferrari obnaży twoją łysinę. Lepiej dokup czapkę
Włoski producent podąża śladami legendarnego LaFerrari, dlatego F80, będące jego następcą, też doczeka się wersji Aperta. To oznacza 1200 KM i dziką jazdę bez dachu.

Wszyscy kochają szybkie samochody, ale ci, którzy choć kilka razy w życiu mieli okazję się nimi przejechać, wiedzą, że do pełni szczęścia wcale nie potrzeba 1000 KM. Do równie dużej radości wystarczy już połowa tego i jazda bez dachu.
W przypadku nowego Ferrari F80 Aperta też doświadczycie błękitu nieba nad głową, a mocy dostaniecie z nawiązką.
Cazamos en Maranello al prototipo del Ferrari F80 Aperta, el regalo limitado a 399 unidades que la marca nos haría en su 80 cumpleaños https://t.co/lRtic1y6Dl
— Autonocion.com (@autonocion) August 1, 2026
Nowe Ferrari F80 Aperta
Ferrari 288 GTO, F40, F50, Enzo i LaFerrari. W październiku 2024 roku kolejnym etapem pięknej historii zatytułowanej „Najbardziej wyjątkowe modele z Maranello” okazało się F80. Nie wszystkie z nich doczekały się otwartej wersji, ale wygląda na to, że w przypadku najnowszego z nich producent też zrobi wyjątek.
To dlatego, że fotografom szpiegowskim udało się ostatnio przyłapać tajemniczy zakamuflowanym egzemplarz Ferrari F80, który nosi dziwną czapkę na głowie, a raczej swoim dachu.
Pod koniec maja opisywaliśmy nazwy zarejestrowane przez Ferrari we Włoskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych (UIBM), wśród których znalazło się kilka odnoszących się bezpośrednio do Ferrari F80. Niektóre z nich sugerowały powstanie torowej wersji, a inne, że producent szykuje wersję bez dachu.
Patrząc na najbardziej ekskluzywne Ferrari, wcześniej klienci mogli zdecydować się na takie nadwozie jedynie w F50 oraz w LaFerrari, ale widocznie włoska marka ponownie pójdzie w tym kierunku, z czego ucieszą się fani jazdy bez dachu, zwłaszcza ci z grubymi portfelami, bo tanio na pewno nie będzie.
Zakamuflowany prototyp Ferrari F80 zdaje się wyglądać identycznie pod względem aerodynamiki, a dziwna modyfikacja dachu sugeruje, że patrzymy na odmianę bez dachu, a nie tą bardziej torową. Produkcyjny samochód będzie zapewne wyposażony w twardy panel, który można ściągać i montować manualnie, wedle uznania.
Trzeba jednak pamiętać, że projekt samochodu nie przewiduje miejsca na jego odłożenie, więc panel będzie musiał zostawać w garażu. Nawet nie chce myśleć o sytuacji, w której właściciel trafi na niespodziewane opady deszczu, dlatego może lepiej warto wozić ze sobą parasolkę lub dwie.
Fotos espía muy reveladoras: así disimula Ferrari el techo del F80 Aperta 🏁
— Motor.es (@motorpuntoes) July 30, 2026
La cinta adhesiva y los parches ocultan si el panel es rígido o de lona. pic.twitter.com/nce84tVro3
Premiera w 2027 roku nie byłaby przypadkowa
Ferrari F80 Aperta lub jakkolwiek inaczej będzie się nazywać ten model, będzie również wymagał modyfikacji drzwi. Dobrze widać to w przypadku LaFerrari, gdzie wraz z nimi unosi się też spory fragment dachu, ale już w odmianie Aperta go brakuje, z uwagi na dach w postaci panelu.
Oczekuje się, że pod względem osiągów nadchodzące Ferrari F80 Aperta zaoferuje identyczne cyferki. Trzylitrowe V6 będzie generować tu 900 KM i 850 Nm, a dodatkowe 300 KM zapewnią jeszcze silniki elektryczne (81 KM z tyłu i dwa razy po 142 KM z przodu).
Systemowo dostaniecie tu więc 1200 KM, a masa na poziomie 1525 kg (akurat w coupe, choć w Apercie będzie podobna) pozwoli na osiąganie szalonych wrażeń.
Przyspieszenie do setki zajmie mniej więcej 2,15 sekundy, a 200 km/h licząc od zera pojawi się na prędkościomierzu po 5,75 sekundach. Pomyślcie, że taki Passat potrzebuje 10 sekund, żeby osiągnąć 100 km/h.
Maksymalnie pomkniecie aż 350 km/h, a w Ferrari F80 Aperta to wszystko będziecie mogli osiągnąć bez dachu.
Trudno stwierdzić, kiedy można spodziewać się premiery produkcyjnego najmocniejszego Ferrari bez dachu w historii, ale biorąc pod uwagę, że LaFerrari Aperta zostało zaprezentowane trzy lata po zwykłym LaFerrari, F80 Aperta może pojawić się w 2027 roku, czyli akurat w 80. rocznicę rozpoczęcia produkcji samochodów pod marką Ferrari. Czekamy z niecierpliwością!
Co ciekawe, pierwszy egzemplarz Ferrari F80 trafił ostatnio na polskie drogi. Kto wie, może nawet uda wam się go spotkać.
Więcej o marce Ferrari przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.