REKLAMA

Premier mówi, kiedy paliwo taniej. Zdążysz urodzić dziecko i je wychować

Kierowcy, którzy marzą o niskich cenach paliwa, muszą uzbroić się w cierpliwość. Donald Tusk twierdzi, że koszmar na stacjach może potrwać naprawdę długo.

Premier mówi, kiedy paliwo taniej. Zdążysz urodzić dziecko i je wychować
REKLAMA

Odwiedzanie stacji paliw jest obecnie najprostszym sposobem na popsucie sobie całego dnia. Olej napędowy kosztuje średnio 8,99 zł za litr, a w niektórych miejscach przekroczył już absurdalną granicę 9 zł za litr. Wszyscy chcemy wiedzieć, kiedy ten koszmar się skończy, ale według premiera kierowców czekają jeszcze długie miesiące męki.

REKLAMA

Donald Tusk nie widzi końca wysokich cen paliw

Mam nadzieję, że nie jesteście przesyceni ogromną liczbą podcasterów, bo na taki właśnie format zdecydował się teraz sam Donald Tusk. W 12-minutowym filmiku premier wypowiedział się nieco szerzej na temat wysokich cen paliw, z którymi Polacy zmagają się od wielu miesięcy.

Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że w tym temacie powiedziano już wszystko, ale jednocześnie nic. Kierowców interesują konkrety, czyli kiedy skończą się ciągłe wieści o podwyżkach. Właśnie na to pytanie próbował odpowiedzieć premier, ale z jego podcastu łatwo zrozumieć, że bez problemu zdążycie założyć rodzinę – a może i nawet wychować dziecko – a ceny nadal będą w kosmosie.

Trzeba założyć, że jeszcze przez wiele, wiele miesięcy będziemy świadkami i w jakimś sensie ofiarami tych konfliktów – powiedział Donald Tusk.

REKLAMA

Czynnikami wpływającymi na wysokie ceny paliw są wojny. Jedna toczy się za naszą wschodnią granicą. Druga zaś to ciągłe napięcia na Bliskim Wschodzie, czyli w części świata odpowiedzialnej za jedną trzecią światowego wydobycia ropy. Według danych przytoczonych przez premiera, zanim USA i Izrael zaatakowały Iran, eksportowano stąd mniej więcej 30 mln baryłek dziennie.

Po zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Iran dziennie eksportuje się około 12 mln baryłek, czyli o ponad połowę mniej. Ataki na rafinerie też wpływają na ograniczenie produkcji paliwa i zmniejszenie podaży. Przez to rosną ceny surowca, a kierowcy widzą ciągłe podwyżki na stacjach paliw.

REKLAMA

Jest sposób, ale trzeba się jakoś dogadać

Fakt, że nie bierzemy udziału w konfliktach nie oznacza, że rząd ma zamiar założyć nogę na nogę i bezczynnie czekać, aż cena oleju napędowego urośnie do 10 zł za litr.

REKLAMA

Właśnie dlatego dużą część swojego podcastu premier poświęcił nowej odsłonie programu CPN (Ceny paliw Niżej). Poprzedni CPN zakończył się 31 sierpnia. Dzięki niemu kierowcy mogli tankować taniej, ale ulga trwała tylko przez pewien czas. Rząd chciałby ponownie obniżyć ceny, ale by to zrobić, potrzebuje pieniędzy. I właśnie tu zaczyna się problem.

Donald Tusk wspomina, że chce sfinansować kolejną odsłonę CPN z podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, które notują ostatnio rekordowe obroty. Ustawa przewiduje 60 proc. podatku od nadzwyczajnego zysku przekraczającego ustalony poziom referencyjny, co szacuje się na jakieś 4 mld zł.

Wszystko fajnie, ale poprzednia wersja ustawy trafiła do Trybunału Konstytucyjnego po zakwestionowaniu przez prezydenta. Nowa wersja znalazła się już na jego biurku, ale Karol Nawrocki ma własny pomysł na obniżenie cen paliw. Mowa o projekcie PKN (Paliwo Kosztuje Normalnie), który zakłada możliwość ograniczania marż firm paliwowych i zwolnienie sprzedaży paliw z podatku od sprzedaży detalicznej. Takim sposobem paliwo miałoby potanieć o jakieś 2 zł na litrze.

REKLAMA

Wolałbym uniknąć takiej rozmowy

Na stole leżą więc CPN i PKN, czyli dwa pomysły na rozwiązanie problemu wysokich cen paliw. Donald Tusk naciska, żeby prezydent podpisał ustawę, bo dzięki temu kierowcy mogliby dostać niższe ceny jeszcze przed świętami. Karol Nawrocki ma jednak wątpliwości i proponuje własne rozwiązanie. I niestety nie wygląda na to, by którakolwiek ze stron odpuściła, skoro w grę wchodzi zgarnięcie dużego poparcia.

Oczywiście to i tak byłaby jedynie połowa sukcesu., bo to, który pakiet osłonowy finalnie wejdzie w życie, to jedno, a to, jak dalej będzie kształtować się sytuacja na rynku paliw uwarunkowana światowymi konfliktami, to drugie.

Niestety, ale to drugie może trwać latami, długimi miesiącami, przez które niektórzy pewnie zdążyliby powiększyć swoją rodzinę i wychować dziecko, a może nawet usłyszeć od niego pytanie „Tatusiu, a dlaczego paliwo cały czas jest takie drogie?”. Co w końcu musi się stać, aby wszystko było jak dawniej? Nie wiem, choć się domyślam.

Więcej o kryzysie paliwowym przeczytasz tutaj:

REKLAMA

Zdjęcie główne powstało z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

REKLAMA
Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA