Myśleli, że to AI. A Citroen Xsara Picasso limuzyna istnieje naprawdę
Po internecie zaczęły krążyć zdjęcia przedłużanego Citroena Xsary Picasso. Widok niecodzienny, to przyzna każdy - nic dziwnego, że wiele osób pomyślało, że to szpont autorstwa sztucznej inteligencji. Jednak okazuje się, że to auto istnieje naprawdę.

Z limuzynami jest trochę jak z disco polo. Niektórym się podoba, ale większość powie, że "wieś gra i tańczy". Choć w tej drugiej nie będzie brakować tych, co lubią, tyle że nigdy się do tego nie przyznają.
Jak dla mnie, to jest bardzo wszystko jedno - nigdy nie jechałem, nigdy mnie nie ciągnęło, a już na pewno nie jako kierowca wiozący podpite dziewczyny na wieczór panieński. Choć z usług jednej limuzyny bym chętnie skorzystał.
To wydłużony Citroen Xsara Picasso
To limuzyna zbudowana na bazie Citroëna Xsary Picasso pierwszej generacji. Z zewnątrz przypomina klasyczne limuzyny budowane z Lincolnów czy Hummerów, tylko jest zbudowana na nieco tańszej bazie.

Patrząc na zdjęcia, widać, że nadwozie zostało wydłużone o około 2-3 m i wstawiono dodatkowe okna. Zapewne wzmocniono też konstrukcję oraz zawieszenie, aby poradziły sobie z większą masą. Nie wiadomo jednak, jak brak ramy działa w przypadku przedłużanego auta.
Dodatkowo przyciemniono szyby, a auto polakierowano na biało, niczym w bardziej klasycznych limuzynach. Z tyłu znajdują się również ozdobne naklejki w kolorze czarnym i złotym, co może sugerować, że pojazd służy do promocji klubu nocnego, restauracji lub firmy eventowej.
Xsara Picasso miała kilka cech, które sprzyjały takiej przebudowie. Gdy większość limuzyn powstaje z luksusowych sedanów, minivan zapewnia więcej miejsca nad głową i łatwiej urządzić w nim przestronne wnętrze dla pasażerów, idealne dla imprez pokroju wieczorów panieńskich.
Jako fan pozaeuropejskich rynków motoryzacyjnych, nie mogę nie zwrócić uwagi na jedną, wyjątkową rzecz w samym aucie-bazie. Jest to bowiem Xsara Picasso produkowana w Brazylii, po liftingu, którego w Europie nie było - przeprowadzono go w 2007 r., a auto w tej formie oferowano jedynie w Ameryce Łacińskiej.

To AI? No właśnie nie
Samochód stał się internetową ciekawostką i wiele osób początkowo bierze go za obraz wygenerowany przez AI. Ja, jako fan motoryzacyjnych dziwactw, muszę przyznać, że ma swój urok. Jest kompletnie niepraktyczny, ale za to gwarantuje, że nikt nie przejdzie obok niego obojętnie.
Nie był to model fabryczny, a przeróbka wykonana przez firmę zajmującą się zabudowami limuzyn. Samochód od lat jeździ po ulicach Buenos Aires w Argentynie i regularnie pojawia się w mediach społecznościowych.
Wyświetl ten post na Instagramie
Post udostępniony przez Five star limousine | Servicio de traslados (@limousinefivestar)
Właśnie z owych mediów społecznościowych możemy się dowiedzieć, że autem jeździ kierowca Agustin Almiron, dla firmy o nazwie Five Star Limousines z siedzibą w Buenos Aires. Wcześniej na sprzedaż wystawił go dealer Speed Limit. Archiwalne ogłoszenie wciąż można znaleźć na argentyńskim portalu Mercado Libre.

Wystawiono go za 23 500 dol., czyli 89 tys. zł - w sumie niemało. Ale czy warto w ogóle coś takiego kupić? Oczywiście, że tak - stworzenie takiej limuzyny będzie tańsze niż przebudowanie Hummera czy Lincolna Town Cara. Jeżeli jacyś przedstawiciele firm tworzących takie konwersje to czytają - czujcie się zainspirowani.
Więcej o Citroenach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.