Jedno z najbardziej niesamowitych aut marki z Molsheim trafiło na sprzedaż. U amerykańskiej firmy będzie można licytować Bugatti Type 101C-X, powstałe w jednym tylko egzemplarzu.

Bugatti Type 101C-X to samochód tak unikatowy, jak tylko się da. Po pierwsze, to Bugatti, czyli absolutne szczyty motoryzacyjnej hierarchii. Do tego to klasyk sprzed 60 lat, a przede wszystkim to jedyny egzemplarz tego typu na świecie. Jego historia też jest dość pokręcona.
To było ostatnie takie Bugatti
Type 101C-X powstał w 1965 roku na ostatnim, niewykorzystanym podwoziu powojennego Bugatti Type 101. Miał być próbą pokazania, że marka Bugatti mogłaby jeszcze wrócić do życia, kiedy chyliła się ku upadkowi. Ale po kolei.









Po II wojnie światowej Bugatti praktycznie przestało istnieć jako producent samochodów. Type 101 był próbą kontynuacji przedwojennej tradycji, ale zbudowano zaledwie kilka podwozi i projekt zakończył się niepowodzeniem.
Kilka lat później amerykański deisgner Virgil Exner, pracujący uprzednio dla Chryslera, wpadł na pomysł odrodzenia legendarnych marek. Narysował nowoczesne wersje Bugatti, Duesenberga czy Stutza, a słynna włoska firma Carrozzeria Ghia zrealizowała jego projektu auta marki z Molsheim.
To właściwie swoista mieszanka estetyki lat trzydziestych i sześćdziesiątych. Z przodu przypomina klasyczne Bugatti z ogromnym, podkowiastym grillem, z boku ma długie, eleganckie proporcje typowe dla swoich czasów, a z tyłu pojawiają się charakterystyczne, ostro zwieńczone błotniki i futurystyczne akcenty, modne w amerykańskim wzornictwie epoki wyścigu kosmicznego.
To była porażka, która dzisiaj jest łakomym kąskiem dla kolekcjonerów
Pod efektownym nadwoziem, które wygląda jak futurystyczny ówcześnie koncept, kryje się konstrukcja wywodząca się jeszcze z paru ładnych lat wstecz. Rzędowy, ośmiocylindrowy silnik 3,3 l w układzie OHC z mechanicznym kompresorem (stąd oznaczenie C jak Compresseur) dzięki doładowaniu generował 200 KM zamiast 135 KM.

Projekt Type 101C-X nie znalazł inwestorów. Exner chciał przekonać świat, że Bugatti zasługuje na powrót. Niestety, koszty produkcji były ogromne, a marka nie miała już fabryki ani zaplecza.
Samochód pokazano na salonie w Turynie w 1965 roku, ale na tym historia się skończyła. Nigdy nie wszedł do produkcji seryjnej, kończąc na jednym, jedynym egzemplarzu.
To ostatnie, ukończone Bugatti przed wieloletnią przerwą i pojawieniem się współczesnych modeli, jak Veyron, Chiron czy Tourbillon. Do tego zaprojektował je jeden z najsłynniejszych stylistów XX wieku.
Jednak samochód ten od lat dzieli miłośników motoryzacji. Jedni uważają go za dzieło sztuki i odważną próbę połączenia dwóch epok, inni za jedno z najbardziej kontrowersyjnych Bugatti w historii.
Ale ta polaryzacja tylko zwiększa jego legendę. Obecnie Type 101C-X jest oferowany przez dealera klasycznych samochodów Hyman Ltd., rezydującego w amerykańskim stanie Missouri. Firma nie ośmieliła się przedstawić propozycji potencjalnej ceny, ale bardzo możliwe, że po prostu zabrakło miejsca na zera, na ekranie ich komputera.
Więcej klasyków z ogłoszeń znajdziesz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.