Nowe Bugatti Destrier oszałamia. Nie zapraszam do dyskusji
Bugatti wzięło na warsztat torowy model Bolide i nauczyło go dobrych manier, które mogą przydać się na drogach publicznych. Oto 1600-konny Destrier z silnikiem W16.

Producent z Molsheim stwierdził, że życie jest za krótkie, by realizować tylko projekty dla szerszego grona klientów, dlatego od czasu do czasu progi jego fabryki opuszcza dzieło skrojone specjalnie na życzenie konkretnego nabywcy. I nie mam tu na myśli drobnych zmian wizualnych, tylko nawet całkowite przeprojektowanie karoserii auta.
W ten sposób powstało trzecie dzieło Programu Solitaire, czyli Bugatti Destrier - nie mylić z Destroyer.









Nowe Bugatti Destrier zjedzie z toru na drogi
Mam dla was dobrą wiadomość. Dzisiaj zaoszczędzicie trochę czasu, bo nie musicie już przeglądać Instagrama – nic bardziej szalonego niż Bugatti Destrier po prostu nie zobaczycie. Model ten jest trzecim dziełem Programu Solitaire gotowego na spełnianie życzeń najbardziej bogatych klientów i oferuje dużo więcej możliwości modyfikacji niż zwykły program Sur Mesure.
Pierwszym efektem pracy tego działu było Bugatti Brouillard, bazujące na modelu W16 Mistral. Drugi owoc Programu Solitaire to F.K.P. Hommage, oparty z kolei na Chironie Super Sport. Oba z nich to jednak samochody z homologacją drogową, dlatego za trzecim razem postanowiono podnieść poprzeczkę i wziąć się za dziką maszynę, której naturalnym środowiskiem jest tor, by pokazać jej, jak wyglądają drogi publiczne.
Właśnie dlatego zupełnie nowe Bugatti Destrier to w rzeczywistości szalone i bezkompromisowe Bolide, które wcześniej nie miało jak poznać dobrych manier. Inżynierowie mocno postarali się, by stworzyć temu gangusowi elegancki garnitur szyty na miarę i chyba sami przyznacie, że efekt przerósł wszelkie oczekiwania. Zresztą, już sama nazwa brzmi dużo bardziej dostojnie, bo nawiązuje do silnego konia rycerskiego.
Zamiast masywnych dokładek, przetłoczeń, wlotów i charakterystycznych reflektorów w kształcie liter X znanych z Bolide, Destrier poszedł w kierunku raczej gładkich linii. Światła stały się dużo bardziej stonowane, tylne gigantyczne skrzydło zastąpiono mniejszym, a tył też stał się bardziej łagodny, choć wciąż eksponuje szerokie kapcie, które kleją Destrier do asfaltu.









Nie bójcie się o silnik
Ale chyba jeszcze bardziej niż z zewnątrz Bugatti Destrier szokuje w środku, gdzie kierowca z pewnością nie będzie czuć się tak klaustrofobicznie jak w Bolide. Wnętrze wykończono bowiem brązową skórą i nubuk, ale patrząc na fotele i tak nie pozbędziecie się wrażenia, że co 100 km będziecie musieli odwiedzać fizjoterapeutę.
Jeśli aż do tego momentu trzęśliście się ze strachu, że na końcu padnie fraza „auto napędza silnik elektryczny”, mogę was uspokoić. Całą moc dostarcza potężny 8-litrowy silnik W16 generujący aż 1600 KM, a biorąc pod uwagę, że Bolide na sucho waży tylko 1240 kg, bo jest zbudowany na karbonowym monokoku, w przypadku modelu Destrier wynik może być równie imponujący, choć Bugatti wprost go nie zdradza.
Trudno przejść obojętnie obok jeszcze jednej kwestii, a mianowicie możliwości poruszania się Bugatti Destrier po drogach publicznych – bo jak sami wiecie – Bolide legalnie nie może tego robić. W przypadku nowego dzieła Programu Solitaire może wyglądać to nieco inaczej, choć producent nie pisze wprost, że Destrier ma homologację drogową, ale na szczęście jest ku temu kilka przesłanek.

4 mln euro to dopiero początek
Po pierwsze, w żadnym fragmencie materiałów prasowych poświęconych Bugatti Destrier nie pada wzmianka „Nie podlega dyrektywie 1999/94/EC, ponieważ jest to pojazd wyścigowy nieprzaznaczony do użytku na drogach publicznych”, która pojawia się w przypadku tych o torowym Bolide. Po drugie, wszystkie zdjęcia Destriera prezentują go właśnie na drogach publicznych, a nie na nitce toru.
Na koniec najistotniejszy argument. W jednym fragmencie Bugatti samo pisze o Destrierze jako powtórzeniu historii sprzed lat, gdy podwozie Type 57 stanowiło jednocześnie podstawę modeli Type 57G Tank i Type 57SC Atlantic, a tak się składa, że pierwszy z nich to wyścigówka, a drugi to auto o drogowym przeznaczeniu. Biorąc pod uwagę, do którego z nich łatwiej przypasować Bolide, wszystko łączy się w całość.
Jeśli to wszystko to okaże się prawdą, miejmy nadzieje, że właściciel choć raz wyjedzie swoim one-offem na drogi publiczne, gdzie widoki są dużo bardziej emocjonujące niż na zamkniętym torze. Z drugiej strony lęk uszkodzenie Destriera mógłby być kosztownym interesem.
Jego cena nie jest znana, ale już zwykłe torowe Bolide kosztuje 4 mln euro, co daje jakieś 17,2 mln zł. Wcale nie zdziwiłbym się, jeśli najnowsze dzieło Programu Solitaire podwoiło ten wynik, ale to już tylko domysły.
Ciekawe jaki będzie następny projekt, ale by poznać efekty pewnie trochę poczekamy, bo rocznie Bugatti chce produkować tylko dwa samochody na specjalne życzenie klientów, więc na ten rok połowa celu została już osiągnięta.
Więcej o marce Bugatti przeczytasz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.