REKLAMA

Oto nowe BMW serii 3. Wypadł ważny silnik

Po premierze elektrycznego BMW i3 mogło wam się zrobić niedobrze, ale nareszcie dostaliście to, czego chcieliście. Oto spalinowa Seria 3 nowej generacji. Ładna, ale diesla nie dali.

Oto nowe BMW serii 3. Wypadł ważny silnik
REKLAMA

Coś mi mówi, że wraz z końcem września skończą się komentarze co niektórych, jaka to nowa trójka jest brzydka. Na wydaną przez wielu opinię w dużej części składał się bowiem fakt, że i3, czyli elektryczny odpowiednik tego modelu, zadebiutował jako pierwszy. Na szczęście teraz do gamy oficjalnie dołączyła pełnoprawna spalinowa Seria 3. Możecie już zacząć przepraszać, bo szybko się w niej zakochacie.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Nowe BMW serii 3 oficjalnie

Trójka nowej generacji to już nie tylko spalinowa Seria 3, bo BMW wprowadziło na rynek także i3, czyli jej elektrycznego i zbliżonego wizualnie odpowiednika. Auto w wersji na prąd zadebiutowało już marcu, co wystarczyło mniej wtajemniczonym, by zawiesić psy na BMW za uśmiercenie prawdziwej serii 3. Na szczęście wszystko było tylko kwestią czasu, wystarczyło tylko cierpliwie poczekać i oto jest – król powrócił w stylu Neue Klasse.

BMW serii 3 nowej generacji mierzy 4765 mm długości, 1850 mm szerokości i 1455 mm wysokości, a jej rozstaw osi wynosi 2860 mm. To oznacza, że jest o 5,2 cm dłuższa, 2,3 cm szersza i 1 cm wyższa, a w rozstawie osi urosła o 0,9 cm od poprzednika.

Wymiary nowej spalinowej serii 3 minimalnie różnią się też od odpowiadającego mu i3 Neue Klasse. Seria 3 jest od niego 0,5 cm dłuższa, 1,5 cm węższa, 2,5 cm niższa, a w rozstawie osi krótsza o 3,7 cm.

REKLAMA
BMW serii 3 oraz i3 obok siebie.

Na pierwszy rzut oka dostrzeżenie różnic względem spalinowej serii 3 a elektrycznego i3 może być trudne, bo jeden i drugi podąża stylistyką Neue Klasse, co oznacza gładkie linie, reflektory połączone z podświetlanymi nerkami, mocno wyprofilowaną maskę, nie wspominając nawet o wnętrzu, do którego przejdę za chwilę.

REKLAMA

W Polsce największą podpowiedzią będą oczywiście zielone lub białe tablice rejestracyjne, jednak łatwo odróżnicie je też po nieco innym progu. A jeśli chcecie mieć całkowitą pewność, na co patrzycie, w serii 3 z tyłu zdradzą wam to końcówki układu wydechowego. W odmianie M350 xDrive są one poczwórne i wyeksponowane (ma nawet żółte światła LED!), a w 318 i 320 będzie trzeba się schylić, by je dostrzec, co akurat na delikatny minus.

Klamki drzwi zlicowano są zlicowane z nadwoziem dla lepszej aerodynamiki i wyciszenia, a po odblokowaniu auta automatycznie się wysuną, niezależnie od tego czy chodzi o serię 3 czy i3.

REKLAMA
Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Neue Klasse zawładnęło wnętrzem nowego BMW serii 3

Jeśli trzymaliście kciuki, że wnętrze spalinowej serii 3 nowej generacji jakoś odróżni się od tego w jej elektrycznym odpowiedniku, niestety się zawiedziecie, ale szczerze mówiąc, może musicie dać sobie nieco więcej czasu, bo osobiście zaczynam się przyzywczajać do tych dziwnych nieregularnych kształtów.

Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście Panoramic Vision, czyli potężny wyświetlacz ciągnący się pod przednią szybą przez całą jej szerokość, który zastępuje zegary, których można by spodziewać się za kierownicą. Centralny ekran ma 17,9 cala i posłuży za sterowanie wieloma funkcjami oraz zapewni rozrywkę na dłuższych trasach. Opcjonalnie możecie mieć też 3D Head-Up Display, który pokazuje potrzebne informacje w polu widzenia kierującego.

REKLAMA

Jeżeli oczekujecie sportowego pazura od samochodu, pewnie dużo bardziej spodoba wam się wnętrze M350 xDrive, gdzie nie brakuje czerwonych kontrastujących elementów, emblematów M i same grafiki też przypominają o dużej mocy, którą macie do dyspozycji pod prawą nogą. W 318 i 320 wypada to bardziej przyziemnie, ale bądźcie spokojni, bo lista opcji i możliwości konfiguracji będzie pewnie na tyle długa, że na spokojnie zdołacie stworzyć taki kokpit, który i tak będzie wam się podobać.

Galeria: 9 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Dostaniecie 443 KM z trzylitrowego silnika i tryb driftu

Kwintesencją spalinowego BMW serii 3 nowej generacji jest jednak to, co znajduje się pod maską i czego brak powodował płacz w tych, którzy oceniali elektryczne i3.

REKLAMA

Mowa o kultowym trzylitrowym benzynowym rzędowym silniku, który generuje 443 KM w M350 xDrive, pozwalając mu osiągnąć setkę w 4,1 sekundy, a więc o 0,2 sekundy od wychodzącego M340i xDrive. Prędkość maksymalna to identyczne 250 km/h, ale chyba jeszcze bardziej zaciekawi was funkcja Drift Moment pozwalająca na przekazywanie napędu tylko na tylną oś. Nie obyło się jednak bez haczyka, bo jednostkę wspomaga 48-woltowy układ miękkiej hybrydy.

Poza odmianą M350 xDrive, oferta BMW serii 3 nowej generacji będzie się jeszcze składać z dwóch wersji z czterocylindrowym silnikiem benzynowym z technologią BMW TwinPower Turbo oznaczonych jako 318 i 320. Mają one napęd na tył i też korzystać z układu miękkiej hybrydy.

Wariant 318 generuje 156 KM, a 320 oferuje 211 KM. Producent z Monachium zapowiedział też, że w ciągu najbliższego roku do gamy dołączy hybryda typu plug-in.

Diesla niestety zabrakło, ale kto wie, może BMW szykuje coś dopiero na później. Biorąc pod uwagę to, co producent aktualnie testuje, na horyzoncie jest jeszcze przecież sportowa odmiana M3, która ma być oferowana zarówno w odmianie elektrycznej, jak i spalinowej oraz Touring, czyli po prostu kombi. Przyjmowanie zamówień na serię 3 nowej generacji rozpocznie się już dziś, więc wiecie co robić, jeśli zakochaliście się w spalinowej trójce. Przyznaję, warto było czekać.

REKLAMA

Więcej o marce BMW przeczytasz tutaj:

REKLAMA
Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.

REKLAMA
REKLAMA