REKLAMA

Oto nowe szybkie BMW. W Monachium lubią odgrzewane kotlety

Jeśli sam zakup sportowego BMW to dla was zbyt słaby sposób, by się wyróżnić, to jestem ciekaw, co powiecie na nową wersję 100 Jahre Nurburgring. Producent nie zapomniał nawet o fanach jednośladów. Pytanie tylko, po co to wszystko.

Oto nowe szybkie BMW. W Monachium lubią odgrzewane kotlety

Producenci ciągle szukają nowych sposobów na przyciąganie klientów. Nowe rodzaje nadwozia, nowe wersje napędowe, liftingi, a to wszystko zwieńczone jest zazwyczaj potężnym marketingiem. Czasem jednak nawet najpyszniejszy kotlet jest już tak zimny, że jedyne, co mu pomoże, to długie podgrzewanie w mikrofalówce i polanie ketchupem.

Podobnie jest w przypadku BMW M i nowej edycji specjalnej 100 Jahre Nurburgring.

BMW M i Motorrad z nową edycją 100 Jahre Nurburgring

Najnowsze modele BMW M przeszły już długą drogę. Weźmy chociażby takie M3 obecnej generacji. Przez sześć lat na rynku sportowy sedan doczekał się odmiany z napędem na cztery koła, wersji kombi, ostrzejszej odmiany CS i liftingu, ale widocznie producent uznał, że wciąż można coś jeszcze z tego wycisnąć, aby do kieszeni wpadły kolejne tysiące euro.

To dlatego, że do gry dołączyły właśnie sportowe modele BMW M w edycji specjalnej 100 Jahre Nurburgring. Nie trzeba mieć piątki z języka niemieckiego, by domyślić się, z jakiej okazji wprowadzono tę wersję.

Najśmieszniejsze jest jednak to, że 100-lecie otwarcia legendarnego toru przypada dopiero na 18 czerwca 2027 roku, czyli za niecały rok, ale BMW widocznie nie przeszkadza ten dość istotny szczegół.

No dobra, a jakich BMW dotyczy edycja specjalna 100 Jahre Nurburgring? W przypadku samochodów mowa o M2, M3, M3 Touring, M4, M5 i M5 Touring, a więc o czterech różnych sportowych modelach, ale w sumie w sześciu wariantach.

To jednak nie wszystko, bo dotyczy ona również trzech motocykli – M 1000 RR, M 1000 R i M 1000 XR, a każdy z nich powstanie w liczbie zaledwie 100 egzemplarzy. Producent nie zdradził, czy samochody też będą objęte jakąś limitacją, ale nietrudno domyślić się, że w ich przypadku będzie dość podobnie.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Lista jest długa, ale to tylko drobiazgi

Pewnie już skaczecie pod sufit, wierząc że skoro mowa o edycji odnoszącej się do legendarnego Zielonego Piekła, czyli toru liczącego 20,8 km długości i 73 zakręty, pewnie producent przygotował jakiś pakiet zwiększający moc, poprawiający wydajność układu hamulcowego albo zawieszenia, ale nic z tych rzeczy.

Chodzi po prostu o kilka zmian wizualnych, do których zaliczają się:

  • lakier Nurburgring Green opracowany specjalnie dla tej edycji,
  • szary pas z logo BMW M na dachu,
  • felgi z zielonymi akcentami,
  • zielone nerki (w BMW M3),
  • napis „Stworzone na torze. Stworzone na ulice” po bokach,
  • sylwetka toru Nurburgring z boku,
  • napis „100 lat. Nurburgring od 1927 roku” po bokach,
  • napis „100 lat” na tylnym zderzaku,
  • zielone przeszycia wnętrza,
  • plakietka z napisem na tunelu środkowym.

Jeśli z jakiego powodu nie podoba wam się zielony lakier, auta są też dostępne w metalizowanym kolorze Black Sapphire.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Komu to potrzebne?

W przypadku motocykli lista wygląda dość podobnie, choć klienci dostaną też karbonowe koła, czarny tylny wahacz i ramę oraz siedzenie z alcantary z wyhaftowanym napisem „100”. Oprócz tego dostaniecie jeszcze pokrowce, matę motocyklową i stojak.

Czyli w wielkim skrócie, BMW wynalazło kolejny sposób, by sprzedać ten sam produkt, który teraz może trafić co najwyżej do osób, którym samo posiadanie szybkiego samochodu czy motocykla nie wystarczy. Nie wiem jak wam, ale mi odgrzewany schabowy smakuje dobrze co najwyżej na drugi dzień, a z każdym kolejnym to już po prostu nie jest to samo.

Według producenta M3, M3 Touring, M4, M5 i M5 Touring w edycji 100 Jahre Nurburgring będą dostępne od września tego roku, a w styczniu dołączy do nich M2. Szczegóły dotyczące motocykli zostaną udostępnione wkrótce.

Znając życie za niewielkimi zmianami pójdzie też duży skok ceny, choć te jeszcze nie zostały oficjalnie ujawnione. Pytanie, czy w ogóle kogoś zainteresuje taka nowa-stara zabawka w garażu.

Więcej o marce BMW przeczytasz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.