Oto nowe Alpine. Zapomnijcie o pop-upach
Francuzi odkurzyli jedną z najbardziej kanciastych ikon swojej historii, postawili ją na stoisku w Paryżu i zastrzegli, że A310 VISION nie zapowiada modelu seryjnego. Problem w tym, że o nowym A310 jako samochodzie produkcyjnym mówi się już od jakiegoś czasu.

Mondial de l’Auto 2026 potrwa do niedzieli 18 października, a pierwszy dzień targów jest zarezerwowany dla akredytowanej prasy. Wśród modeli, które dziennikarze dostali na dzień dobry, znalazło się ono - Alpine A310 VISION.
W komunikacie Alpine aż trzy razy powtarza, że to jednorazowy koncept i ćwiczenie stylistyczne, a nie zapowiedź modelu produkcyjnego. Raz w tekście, dwa razy w sekcji Q&A. Kiedy producent zaprzecza z taką częstotliwością, robi się to podejrzane.
Dwie rocznice, jedno auto
Oryginalne A310 pokazano w marcu 1971 roku w Genewie. Nadwozie z tworzywa wzmacnianego włóknem szklanym, centralna rama, silnik za tylną osią i jasno wskazany cel: podgryzać Porsche 911.
Czterocylindrowa wersja tego nie udźwignęła i w latach 1971-1976 powstało zaledwie 2340 egzemplarzy. Fan marki rozpozna tamto auto po detalach: cały rząd reflektorów schowanych pod wspólną szybą, dokładnie jak w Citroenie SM, i przekładnia kierownicza wyjęta z Peugeota 504.

W pierwotnych planach była nawet żaluzja tylnej szyby, kojarząca się z Lamborghini Miurą. Francuski urząd homologacyjny nie zaakceptował jednak tego rozwiązania dla samochodów sprzedawanych na rodzimym rynku. Nadwozie z żywicy robiło przy tym swoje, bo czterocylindrowe wersje ważyły poniżej tony.
Mimo skromnej sprzedaży A310 trafiło do służby, zastępując A110 w roli szybkiego samochodu francuskiej żandarmerii. Wersja V6 pojawiła się w tej roli w 1977 roku i była wykorzystywana także w latach 80. A310 dostało 2,7-litrową wersję silnika o mocy 150 KM, a w rejestrach produkcji wersja V6 dobiła do 9276 sztuk.
Po kryzysie paliwowym pojawiła się jeszcze odchudzona wersja 1600 VG o mocy 95 KM, a pod koniec kariery garstka klientów dopłaciła za kit Boulogne: 2849 cm sześciennych i 193 KM. Na tym lista momentów, w których A310 miało naprawdę dużo mocy, się kończy.
Stąd podwójna rocznica, którą Alpine świętuje konceptem: czterocylindrowe A310 kończy 55 lat, V6 – 50.
Znamy wymiary, nie wiemy nic więcej
Koncept mierzy 4,55 m długości, 1,18 m wysokości i 2,03 m szerokości, przy rozstawie osi 2,45 m. Jest jednak haczyk: podane przez Alpine 2,03 m to szerokość w najszerszym miejscu z tyłu nadwozia, a nie wymiar liczony po lusterkach. Oryginał miał 1,15 m wysokości, czyli retrofuturystyczny hołd wyrósł ponad pierwowzór o trzy centymetry. Nawet w retrofuturyzmie trzy centymetry robią różnicę, przynajmniej na papierze.

Reszta to katalog popisów stylisty. Koła w kształcie litery A, których trójkątny rysunek ma nawiązywać do pełnych felg pierwszych Alpine. Reflektory schowane w przetłoczeniu przodu odsłaniają się przy uruchamianiu auta ruchem określanym przez Alpine jako „pop-down”. Kanał S-duct w masce i linia „Y zero” biegnąca środkiem nadwozia. Do tego czarna dolna sekcja inspirowana Formułą 1, dzielone skrzydło z tyłu i lampy w kształcie ostrzy, które mają dociskać tył do ziemi.
Pod półprzezroczystą „bańką” kabiny widać fotele o organicznych kształtach i fizyczne przełączniki wzorowane na sprzęcie hi-fi. Czego nie podano? Żadnych danych o napędzie, baterii, zasięgu ani masie. Najbardziej konkretnym parametrem A310 VISION pozostają wymiary.
Ten koncept to przede wszystkim dowód elastyczności platformy APP, na której ma powstać także nowe A110. Alpine tłumaczy wprost, że to ona pozwala bawić się proporcjami i bryłą sportowego auta. Co do napędu, na współczesną odpowiedź na PRV V6 raczej nie ma co liczyć, bo silnik spalinowy pozostaje w planach marki odległą perspektywą.
A310 jak bumerang
Samo oznaczenie krąży w doniesieniach o Alpine od niemal roku. W grudniu 2025 roku prezes marki Philippe Krief przedstawiał plany Alpine dotyczące elektrycznego coupe 2+2, które mogłoby nosić nazwę A310. Samochód miał korzystać z platformy APP i konkurować z Porsche 911, a jego debiut przewidywano na 2028 rok. Prezes dopuszczał także hybrydy, ale przede wszystkim z myślą o rynkach pozaeuropejskich.
Kolejka była wtedy ustawiona jasno: najpierw A110, rok później Spyder, a dopiero na końcu A310. W lutym 2026 roku marka wycofała się z części tych zapowiedzi, a czteromiejscowe odmiany nowego A110 miały jednak nie dostać oznaczenia A310.
Teraz dostajemy koncept, który nazywa się A310 i oficjalnie nie zapowiada niczego. Taki układ byłby wierny oryginałowi, bo tamto auto też miało dwa miejsca z tyłu, choć symboliczne. Produkcyjne 2+2 ponoć wciąż jest w planach, tylko raczej nie będzie wyglądać jak paryski koncept.

Do Paryża nie dojechało za to auto, na które ostrzyliśmy sobie apetyty. We wrześniowym przeglądzie premier spodziewaliśmy się nowego A110, ale Alpine pokazało jedynie rzeźbę zapowiadającą jego trzecią generację. Samochodu jeszcze nie ma. Jest za to jego artystyczna zapowiedź.
Wątek Porsche wraca w tej historii jak refren: oryginał miał podgryzać 911 i nie zdołał, a nowe A310 znów jest zapowiadane jako rywal tego samego Porsche. Smak przegrywania ze Stuttgartem Alpine zna aż za dobrze.
Zostaje więc stoisko, na którym Alpine przypomina nazwę auta, którego przyszłość wciąż jest niejasna, za pomocą konceptu, który nie zapowiada produkcji seryjnej. Klasyk z lat siedemdziesiątych miał nad tym jedną przewagę: dało się go kupić. Nawet jeśli nie zawsze bezawaryjny, to przynajmniej z silnikiem, którego moc i pojemność można było wpisać do katalogu.
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.