REKLAMA

Premier milczy po wypadku w Ząbkach. Nie warto tykać korporacji

Jestem zaskoczony, że sprawca wypadku z Ząbek nie ma zakazu wjazdu do Polski. Możemy liczyć tylko na akcję pokazową, bo korporacji nikt nie ruszy.

Premier milczy po wypadku w Ząbkach. Nie warto tykać korporacji
REKLAMA

W weekend doszło do tragicznego wypadku w Ząbkach koło Warszawy. Zginęły dwie osoby, a sprawcą wypadku był obcokrajowiec. To zaskakujące, że głosu nie zabrał jeszcze premier i nie przyklepał mu zakazu wjazdu do naszego kraju przez kilka lat. W sprawie wjeżdżania za szlaban nad Morskim Okiem poszło mu dużo szybciej.

Wypadek w Ząbkach

Dzięki popularnościom rejestratorów drogowych montowanych za przednią szybą możemy zobaczyć, jak wyglądał wypadek w Ząbkach. Nie jest to widok przyjemny.

Kierujący Hondą Insight znajduje się na pasie służącym do skrętu w prawo. Nagle postanawia zawrócić na tym skrzyżowaniu, ale do pokonania ma trzy pozostałe pasy ruchu. Gdy wykonuje ten niebezpieczny manewr, z dużą siłą uderza w niego pojazd marki Audi i rozpada się na kawałki. Dwie podróżujące w Audi osoby nie żyją, trzecia walczy o życie.

Wina kierującego Hondą jest ewidentna. Można jeszcze rozwodzić się nad prędkością, z jaką poruszało się Audi, bo wygląda na dość wysoką, i tym, czy przy niższej prędkości Audi uniknęłoby zderzenia. Ale to nie ten wątek jest tu najbardziej zajmujący.

Otóż brakuje nam głosu premiera i raczej go nie usłyszymy, bo sprawca wypadku był mało atrakcyjnej medialnie narodowości, a z korporacjami to lepiej nie zaczynać.

Śmierć na drodze: i sleep

Niedawno mieliśmy przykład zdecydowanej reakcji premiera i ministra spraw wewnętrznych, którzy przejęli się wjechaniem za szlaban na drodze prowadzącej pod schronisko nad Morskim Okiem. Obcokrajowiec, który tego dokonał, otrzymał zakaz wjazdu do naszego kraju na kilka lat.

Ten wyrok otrzymał już w mediach społecznościowych za pośrednictwem kont premiera i ministra spraw wewnętrznych. Przypomnijmy, że czyn, choć mało chwalebny, jest tylko wykroczeniem, a nie przestępstwem.

W tym wypadku obcokrajowiec doprowadził do śmierci dwóch osób i jest to sprawa z katalogu spraw kodeksu karnego. Za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym grozi do 8 lat więzienia. Premier i minister siedzą cicho.

Obcokrajowiec ma paszport kraju, który nie jest tak medialnie nośny jak paszport kraju, z którego pochodził wjeżdżający za szlaban nad Morskim Okiem. Nie da się na jego narodowości za wiele ugrać politycznie, bo jest Turkiem. W dodatku znaczenie ma to, że świadczył przewóz osób. Ostra reakcja wymagałaby zaszkodzenia interesom korporacji.

Korporacji się nie tyka

Jest w Polsce problem z kierowcami z zagranicy, a konkretnie z kierowcami świadczącymi przewóz osób. Żeby wozić całymi dniami ludzi i nabijając ponadprzeciętnie dużą liczbę kilometrów nie muszą praktycznie znać polskich przepisów. Nie przechodzą przez polski system szkolenia i egzaminowania. Jest to zupełnie legalne, a jak to wygląda opisaliśmy w tym tekście:

Istnieje zapewne jakiś tysiąc sposobów, żeby ten stan rzeczy zmienić. Dobry byłby na przykład taki, żeby nie dało się być taksówkarzem bez przejścia przez polski system egzaminacyjny. I do kompletu wysokie kary dla firm, które umożliwiają drwiny z przepisów.

Ale to niedobra jest mówić i czynić, bo na koniec uderzyłoby to w interesy korporacji i nie jest to spiskowa teoria dziejów. Chyba, że ktoś wierzy w oficjalne zapewnienia, że amerykańska ambasador nie zablokowała prac nad tzw. Lex Uber.

W 2019 roku w ministerstwie infrastruktury trwały pracę nad regulacją rynku przewozów zamawianych przez aplikację. Nie było to korzystne dla korporacji z amerykańskim kapitałem. Ambasador zagroziła zablokowaniem inwestycji w Polsce, a jej list ujawnił Fakt. Prace nad ustawą przeniosły się na inne biurko, a ustawa zmieniał kształt, na dużo mniej niekorzystny dla firm takich jak Uber.

Dlatego premier i minister siedzą cicho, bo nikt się nie pali do ruszania niewygodnego tematu. Mają szczęście - gdyby sprawca tego wypadku był Ukraińcem, mogliby na portalu X już wszystkiego pokazowo zakazać, ale wróciłaby sprawa przewozów z aplikacją, niewygodna niestety. Jeśli paszport jest korzystny politycznie, to łatwiej dojechać kogoś za wykroczenie niż za drogowe zabójstwo. Maksimum na co możemy liczyć, to jakaś pokazowa akcji kontroli, które i tak odbywają się cyklicznie.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-08T14:49:08+02:00
Aktualizacja: 2026-06-08T12:25:41+02:00
Aktualizacja: 2026-06-08T08:37:52+02:00
Aktualizacja: 2026-06-08T07:39:47+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T18:12:03+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T15:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T13:32:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T11:01:41+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T14:46:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T13:54:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T10:30:00+02:00