REKLAMA

Tak wygląda chiński bigos. Subaro-Audi na bazie starego Austina z nazwą Forda

Chińczycy kiedyś mieli naprawdę dziwne maszyny losujące do kopiowania samochodów. Jednym z moich ulubionych przykładów tych szalonych czasów są auta Yema serii F. Oto ich krótka historia.

Tak wygląda chiński bigos. Subaro-Audi na bazie starego Austina z nazwą Forda

Yema, czyli Sichuan Yema Automobile, przejęła firmę o nazwie Etsong Vehicle Manufacturing, a wraz z nią oprzyrządowanie i prawa produkcyjne związane z konstrukcjami Austina Maestro - brytyjskiego padła z lat osiemdziesiątych. W efekcie zaczęli robić na tej bardzo starej brytyjskiej bazie różnego rodzaju samochody - w tym coś o nadwoziu zupełnie innego typu.

Czyli Subaru Forestera

W 2009 r. Yema zrobiła pierwsze auto z serii F - choć z Fordem nie miało ono nic wspólnego (no może poza nazwą "Yema", która po chińsku oznacza... mustang). Co innego z Subaru, gdyż Yema F99 była ewidentną kopią SUV-a Forester drugiej generacji. Był tylko od niego mniejszy - Subaru jako kompaktowy model miał 4450 mm długości, a Yema tylko 4163 mm, co plasowało ją w segmencie B.

Yema F99

Technologia również miała sporo wspólnego z Japonią - F99 otrzymał 1,5-litrową benzynową jednostkę pochodzącą od Toyoty, rozwijającą około 97 KM i 132 Nm. Napęd był na przednią oś, a skrzynia manualna miała pięć biegów.

A co gorsza - ewoluowało

Na F99 się jednak nie skończyło. W 2011 r., żeby sprostać wymaganiom błyskawicznie rozwijającego się chińskiego rynku, Yema pokazała cztery kolejne modele - choć zmieniała się w nich w zasadzie jedynie stylistyka przedniej części nadwozia. Jednym z nich był F11, który ponownie kopiował Subaru Forestera, ale tym razem model trzeciej generacji. nie wszedł on jednak do produkcji.

Ale za to udało się to modelowi F10, który był w zasadzie bogatszą wersją F99. A wyglądał on tak:

Yema F10

Podobieństwo do stylistyki Audi z pierwszej i drugiej dekady XXI w. jest tu ewidentne. Oprócz zmiany w stylistyce doszła także wydłużona wersja wyposażenia, która miała obejmować nawet m.in. kamerę cofania (przypominam - w małym aucie z 2011 r.).

Powstała także odmiana F12 - ta różniła się już nieco bardziej od F99, gdyż zmieniono w niej cały front. Ten zaś przypominał... Kię Sportage.

Yema F12

Ostatnim z modeli serii F było F16. I bynajmniej nie chodzi o myśliwiec, a kolejnego SUV bazującego na Subaru Foresterze. Choć mało brakowało, a było by zupenie inaczej - gdyż początkowo Yema F16 zaprezentowana na targach w Chengdu była dokładną (dosłownie 1:1) kopią Audi A4 B7 Avant, tyle że z napędem elektrycznym. Do produkcji pod tą nazwą trafiło zupełnie inne auto - kolejna iteracja F99, tyle, że z w końcu oryginalnym przednim pasem.

 class="wp-image-707568"

Wszystko i tak upadło

Próby modernizacji ponad 30-letniej brytyjskiej platformy z nadwoziem kopiującym Subaru spaliły na panewce - seria F zakończyła swój żywot w 2017 r.

I pewnie niektórzy powiedzą, że "beka beką, ale jaki zrobili postęp" - bo przecież BYD jeszcze kilkanaście lat temu robiło model F3R, który z przodu kopiował Toyotę Corollę, a z tyłu Chevroleta Lacetti. Ale nie w przypadku Yemy - ta została w 2019 r. przejęta przez małego producenta elektrycznych mikrosamochodów Levdeo. Zaś w 2023 r. cała grupa ogłosiła upadłość.

Więcej o chińskich samochodach przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.