Volvo z pięcioma kołami trafiło na sprzedaż. Dziura w bagażniku gratis

Znalazłem dobrego kandydata na najbardziej nietuzinkowy egzemplarz Volvo V90. Kolor to jedynie dodatek, chodzi o to, co znajduje się w środku. Lubicie lotniskowe klimaty?

Volvo z pięcioma kołami trafiło na sprzedaż. Dziura w bagażniku gratis

Większość osób uzna w ciemno, że ten egzemplarz Volvo V90 jest wyjątkowy przez swój żółty kolor, ale to jedynie wierzchołek góry lodowej. Żeby poznać jego tajemnicę, trzeba zajrzeć do bagażnika, choć jego przeznaczenie mogą zdradzać też sygnały zamontowane na dachu. Radiowóz i taksówka to zły trop. Zgadujcie i spieszcie się, bo nietuzinkowe kombi może być wasze.

Volvo V90 do testowania pasa startowego na sprzedaż

Na internetowych aukcjach czasem można znaleźć naprawdę wyjątkowe perełki. Dla jednych rodzynkiem będzie Mercedes-Benz z lat 70., a innym zaświecą się oczy nie przez wiek auta, tylko przez samo jego przeznaczenie. Po zwykłym Volvo V90 raczej nie należy spodziewać się niczego wyjątkowego, ale ten egzemplarz to prawdziwy rarytas.

Mowa o aukcji dostępnej na stronie Cars & Bids, która dotyczy egzemplarza Volvo V90 z 2018 roku. Kombi opuściło fabrykę w wersji T5, co oznacza, że pod maską znajduje się dwulitrowa benzyna generująca 250 KM i 350 Nm, która współpracuje z ośmiobiegową automatyczną skrzynią. Na dodatek samochód ma niecałe 41 tys. km przebiegu, więc dość mało jak na tyle lat.

Standardowo Volvo było pokryte lakierem Ice White, czyli po prostu zwykłą bielą, ale tu przechodzimy do jego późniejszego przeznaczenia. Samochód trafił do szwedzkiej firmy SARSYS (Scandinavian Airport and Road Systems), która przemalowała go na żółto i zmodyfikowała tak, by mógł służyć jako pojazd do testowania tarcia na pasach startowych, aby samoloty mogły na nich bezpiecznie lądować.

Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Technologia, panie

To oznacza, że w jego bagażniku skrywa się coś niecodziennego, mianowicie specjalna skrzynia, która po otwarciu daje dostęp do specjalnego urządzenia pomiarowego. Volvo V90 ma bowiem piąte koło pomiarowe, które jest przymocowane do tylnej osi za pomocą sprężyny.

Pozwala to na uzyskanie stałego docisku do nawierzchni o wartości 1400 N, co umożliwia dokładne mierzenie tarcia. Opona ma specjalny bieżnik i została wykonana z materiału przypominającego ten stosowany w lotnictwie, co jeszcze lepiej odwzorowuje eksploatację prawdziwych samolotów na pasie.

Opona podnosi się i opuszcza dzięki siłownikowi liniowemu i sprężynie gazowej, co pozwala na dokonywanie pomiaru podczas jazdy z dowolną prędkością, bo koło i tak jest bardzo delikatnie przyciskanie do asfaltu. Co ciekawe, na tylnej kanapie znajduje się duży zbiornik na wodę, który pozwala symulować deszczowe warunki podczas pomiaru, ale można jechać wtedy maksymalnie 96 km/h.

Galeria: 6 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Musicie się pospieszyć, zostało kilka godzin

Do obsługi urządzenia służy specjalny ekran znajdujący się z przodu między fotelami. Wątpię, że będziecie testować nim pasy startowe, dlatego z perspektywy normalnego użytkownika pewnie ucieszą was też elementy wyposażenia takie jak panoramiczny dach, adaptacyjny tempomat, kamera cofania (przyda się zwłaszcza przez wielką skrzynię z tyłu), podgrzewane fotele z funkcją pamięci i system czyszczenia reflektorów.

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że Volvo V90 z osprzętem do testowania pasów startowych może być wasze, bo do zakończenia aukcji zostało jeszcze kilka godzin. Najwyższa oferta na ten moment wynosi 7900 dolarów, czyli jakieś 30 000 zł, co brzmi kusząco, nawet wliczając ściągnięcie samochodu z Kansas, w którym się aktualnie znajduje. Kto wie, może ktoś z was zobaczy w tym swoje przyszłe auto, ale dziura w bagażniku może trochę ograniczyć przestrzeń ładunkową. Link do aukcji znajdziecie tutaj.

Zdjęcia: Cars & Bids

Więcej niecodziennych ofert znajdziesz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.