Najtańszy jeżdżący Volkswagen Passat B8 kosztuje 23 900 zł. Teraz nie mogę spać
Nawet nie próbuję zgadywać, ile osób, zamiast wypełniać obowiązki w pracy, przegląda ogłoszenia Volkswagena Passata B8. Wcale im się nie dziwie, bo kuszących perełek nie brakuje.

Mam nadzieję, że po ostatnim wpisie red. Łubińskiego dotyczącym typowych usterek Volkswagena Passata B8 wiecie już, jakich egzemplarzy tego modelu powinniście szukać. Na rynku wtórnym nie brakuje ogłoszeń, więc raczej łatwo znajdziecie konfigurację skrojoną pod swoje potrzeby. Oto kilka rodzynków z różnych kategorii.

Przegląd używanych Volkswagenów Passatów B8
Ósma generacja Volkswagena Passata, określana jako B8, zadebiutowała w 2014 roku i po pięciu latach przeszła lifting. Produkcję zakończono trzy lata temu, kiedy to na rynku pojawił się jej następca, Passat B9. Samochód był oferowany jako sedan, kombi i uterenowione kombi, czyli Alltrack. Jest więc z czego wybierać, a pamiętajcie, że do tego dochodzi jeszcze dość długa lista jednostek napędowych.
Najdroższa oferta, którą udało mi się znaleźć, dotyczy 360-konnego samochodu kosztującego 130 600 zł, zaś najtańsza, jeżdżącego egzemplarza wycenionego przez właściciela na 23 900 zł, więc rozstrzał cenowy jest całkiem spory.
Passat wyceniony na 130 600 zł do negocjacji to kombi z 2019 roku, a więc już po liftingu, co najłatwiej rozpoznać po braku analogowego zagara na desce rozdzielczej, w miejscu którego pojawił się napis „Passat”. Auto wyposażono w silnik 2.0 TSI generujący 272 KM, napęd 4MOTION i siedmiobiegowe DSG, jednak właściciel (drugi) delikatnie go podrasował.
Moc po wprowadzonych modyfikacjach podniesiono do 360 KM i 500 Nm, więc robi się z tego całkiem niezła rakieta z 650-litrowym bagażnikiem. Do tego dostaniecie jeszcze sześciotłoczkowe hamulce przednie z Maserati, pakiet stylistyczny Maxton Design, lakier zabezpieczony powłoką ceramiczną i przód oklejony folią PPF. Wspomniałem już, że auto ma 90 500 km przebiegu?

Wyjmijcie 100 000 zł ze skarbonki
Ale załóżmy, że przez te wszystkie lata nad waszym łóżkiem wisiał plakat z Passatem B8, do którego wzdychaliście każdego wieczora, ale ciężką pracą udało wam się odłożyć te 100 000 zł na zakup wymarzonego używanego egzemplarza. Bo tak się składa, że za 99 000 zł znalazłem sztukę z 2023 roku, więc dużo młodszą od poprzedniej.
Ten egzemplarz to również kombi, ale już z końca produkcji B8 po liftingu. Pod maską pracuje tu 200-konne 2.0 TDI, również z siedmiobiegowym DSG. Przebieg jest trochę większy, bo to 113 000 km, ale pamiętajcie, że mowa o silniku wysokoprężnym, dla którego taki przebieg to dopiero dotarcie.
Fajnie, że nie macie tu białego ani czarnego lakieru, które są trochę zbyt oklepane, tylko srebrny metalik, który dobrze łączy się z 17-calową felgą. Wnętrze też wydaje się mocno zadbane, ale szkoda, że zamiast cyfrowych zegarów znajdziecie tu analogowe, bo nawet poprzedni proponowany egzemplarz był wyposażony w opcjonalny wyświetlacz. Ale może znajdą się tacy, którzy zauważą w tym dodatkowy urok i prostotę, rzadką spotykaną w trzyletnich autach tego segmentu.

Nawet Ferrari się zawstydzi
Wspominałem o kolorach, ale prawda jest taka, że srebrny też nie należy do tych najbardziej rzucających się w oczy. W takim wypadku może sprawdzić się Passat B8 w nietuzinkowej czerwieni, prawie jak z Ferrari. Ale w przeciwieństwie do wielu specyfikacji wozów z Maranello, tu dostaniecie jeszcze ciekawe jasne wnętrze, a przy okazji to równie świeży rocznik 2022.
Pod maską mieszka 190-konne 2.0 TSI, a skrzynia to również siedmiobiegowe DSG. Podany przebieg wynoszący 100 000 km wydaje się zbyt równy, ale nie da się go stwierdzić ze zdjęć, bo nie widać na nich zegarów, swoją drogą też analogowych, ale przynajmniej zapłacicie za nie 95 000 zł, więc mniej niż za poprzednią propozycję.

Alltrack to terenowa wersja
Wspomniałem o uterenowionej wersji Alltrack, więc trochę głupio byłoby jej tu nie pokazać. No więc, spójrzcie tylko na to – jest elegancko, z jasnym wnętrzem i brązowymi wstawkami, a do tego z cyfrowymi zegarami. Oczywiście zawsze musi być jakiś haczyk, w tym wypadku jest nim fakt, iż mowa o wersji przed liftingiem, z 2019 roku.
Krótko i zwięźle, dostaniecie tu 2.0 TDI 190 KM, 4MOTION i siedmiobiegowe DSG, które razem dogadują się tak od 150 956 km. Właściciel chce 83 900 zł, może jeszcze kilka stówek urwiecie i będziecie śmiać się z tych wszystkich nisko zawieszonych Passatów w kombi i sedanie. O właśnie…

Zapomniałbym o konkurencie luksusowych limuzyn
Wiadomo, zdaniem wielu Polaków Passat musi być w kombi, ale są też tacy, którzy to w odmianie sedan doszukują się swoich największych pragnień i nawet nie myślą o kupnie starszych rocznikowo limuzyn segmentu F, skoro mają wydać 83 800 zł.
Takim właśnie osobom spodobać może się ten egzemplarz. Czarny lakier, ciemna felga i wnetrze. Szkoda tych srebrnych listewek, bo wyszedłby z tego niezły gangus pokroju Brabusa, ale skoro to limuzyna, to w sumie nie przystoi.
Ponownie klasyczny zestaw – benzynowe 2.0 TSI generujące 190 KM i siedmiobiegowe DSG, które w tym wypadku pokonały już 133 900 km. Auto pochodzi z 2020 roku, więc to polift i w dodatku skonfigurowany z cyfrowymi zegarami. Nie rozumiem tylko jasnych wstawek we wnętrzu, które też trochę nie pasują, ale może nowemu właścicielowi nie będzie to przeszkadzać.

Za połowę tego też może być świeżo
Dla niektórych okolice ocierające się o 100 00 zł za używane auto mogą być delikatną przesadą, dlatego czas obniżyć poprzeczkę. Spróbowałem znaleźć egzemplarz za połowę tej kwoty i bez problemu można to zrobić. Większość z nich będzie wtedy z początku produkcji, ale rocznik wcale nie musi na tym ucierpieć. Dowód? Bardzo proszę.
Niech przemówi Passat B8 w kombi z 2022 roku, wyposażony w 2.0 TDI generujące 150 KM. Jak wiadomo nie można mieć wszystkiego, dlatego za 49 900 zł będziecie już musieli ręcznie zmieniać biegi i podczas jazdy będziecie obserwować wskazania wyświetlane przez analogowe zegary, zamiast cyfrowych. Oprócz tego to przyjemny sedanik, a centralny ekran z Apple CarPlay i Android Auto oraz przebieg wynoszący 167 000 km może zrekompensują braki.

Zanurkujmy na dno
Spróbowałem też maksymalnie obniżyć poprzeczkę i pominąłem całkowicie zniszczone i uszkodzone egzemplarze po kilka tysięcy. To miał być po prostu Passat B8, który jeździ i nie ma mankamentów wizualnych wymagających wizyty u blacharza. Szukałem, aż złowiłem.
To niesamowite, że za 23 900 zł można znaleźć sprawnego Passata B8, ale za tak śmieszną kwotą idzie też kilka większych wyrzeczeń. Silnik to mniejsze 1.6 TDI generujące 120 KM, skrzynia biegów jest manualna, a auto pochodzi z 2015 roku i w dodatku nakręciło 363 000 km przebiegu i wygląda zwyczajnie.
Na liście opcji ma jednak automatyczną dwustrefową klimatyzację, adaptacyjny tempomat, czujnik deszczu, 16-calowe felgi, podłokietnik, fotel z regulacją lędźwi, czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz system Keyless Go, czyli rzeczy, które absolutnie wystarczą na co dzień, a w dodatku jest to kombi.
Gdybym miał szukać Passata B8 dla siebie, poszedłbym w kierunku odmiany Alltrack, która jest chyba najrzadziej spotykanym wariantem tego modelu. A czymś, co wynagrodziłoby mi wydane pieniądze, byłoby pytanie „To Volkswagen produkował takie fajne wysokie kombi?”, które padłoby z ust kierowcy siedzącego w chińskim SUV-ie.
Po przejrzeniu ogłoszeń wiem, że znalezienie kuszącego egzemplarza jest jak najbardziej możliwe i chyba już wiem, co od teraz będzie skutecznie utrudniało mi zaśnięcie.
Więcej przeglądów ogłoszeń znajdziesz tutaj:
Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.