Toyota Land Cruiser została pomnikiem. Może być ozdobą twojego podjazdu
Na jednym z australijskich portali można spotkać wyjątkową Toyotę Land Cruiser serii 200. Na swoim liczniku ma 999 999 km, a kolejny właściciel ma zarezerwowaną przyjemność dobicia do okrągłego miliona.

Motoryzacyjne legendy nie biorą się znikąd. Gdyby utworzyć samochodową galerię sław, to wiele aut znalazłoby się tam z bardzo konkretnych powodów - marka Toyota zasługiwałaby na wspólne miejsce za całokształt, choć z tych modeli kilka wyróżnia się w szczególności.
Na przykład Land Cruiser
Słynna, japońska terenówka może się pochwalić ponadprzeciętną trwałością - niech to potwierdza choćby ogromna popularność wśród bojówek w Afryce, które to używają niemal wyłącznie Toyot.
Nieco bardziej pokojowo auto użytkował Australijczyk David Driscoll, który używał Land Cruisera 200 z 2009 r. do pracy i od nowości wykręcał ogromne przebiegi po rozległej Australii (średnio 180 km dziennie). Auto było traktowane zupełnie normalnie - właściciel go nie katował, a zamiast tego wóz przechodził regularne serwisy i przeglądy eksploatacyjne co 10 tys. km. Regularnie wymieniano elementy eksploatacyjne jak hamulce, wahacze, opony, płyny czy filtry. A przebieg tylko rósł, rósł i rósł...
Gdy licznik zbliżał się do miliona kilometrów, właściciel postanowił zakończyć "karierę" auta dokładnie na 999 999 km. Powód jest prosty - chciał zachować samochód jako wyjątkowy egzemplarz i przekazał go do salonu Horsham Toyota, gdzie został wystawiony jako dowód legendarnej trwałości Land Cruisera.





Mnie osobiście urzekł ten gest właściciela. Zamiast "dobić" licznik do symbolicznego miliona, zostawił auto z wynikiem 999 999 km i oddał je do ekspozycji. To trochę jak zamknięcie pewnego rozdziału - samochód zakończył służbę dokładnie tam, gdzie kończą się możliwości jego licznika. Porównałbym to do zakończenia kariery przez wielkiego sportowca, któremu zdrowie i forma pozwoliłyby na kolejny sezon - ale wolał zakończyć karierę gdy był na szczycie, by na odchodne zbudować sobie pomnik.

Teraz jest na sprzedaż
Teraz SUV trafia na aukcję na australijskim portalu Auctions Plus, po której kolejny właściciel dostąpi zaszczytu przejechania nim ponad miliona km. Driscoll celowo zaparkował go około 300 m przed siedmiocyfrowym przebiegiem, żeby nabywca nie musiał się celowo fatygować.
Pomimo takiego nalotu samochód wygląda dobrze, jest wyposażony w orurowanie i dodatkowe światła LED. Napędza go wciąż oryginalny silnik, którym tutaj jest biturbodiesel V8 o pojemności 4,5 l, generujący 265 KM mocy i 650 Nm momentu obrotowego.

Właściciel spodziewa się, że osiągnie cenę 20-30 tys. dol. australijskich, czyli ok. 52,5-78,8 tys. zł. Dość sporo jak na Land Cruisera z takim nalotem. Ale jak na pomnik trwałości Toyoty - w sam raz.
Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.