Tak wyglądał przodek GR Corolli. To Auris z V6 pod maską
Na niektórych rynkach Toyota oferuje swojego szybkiego, kompaktowego hot-hatcha - GR Corollę. Nie każdy jednak wie, że dwie dekady temu japoński producent miał innego potężnego hot-hatcha - model Blade Master, będący egzotycznym kuzynem popularnego Aurisa.

Toyota ma na swoim koncie wiele fajnych samochodów sportowych - takie modele, jak Celica, MR2 czy Supra zna każdy fan motoryzacji. Trochę gorzej z popularnym gatunkiem aut sportowych, czyli hot-hatchami - zaryzykuję stwierdzenie, że przed GR Yarisem, Toyota nie miała nic dobrego. To znaczy miała, ale nie u nas.
Auris, tyle że fajny
Tym specjalnym kompaktem była Toyota Blade - wprowadzona w 2007 roku w Japonii, bardziej luksusowa odmiana europejskiej Toyoty Auris.
To taki trochę Auris premium, z przestylizowanym nadwoziem - a dokładniej pasem przednim i tylnym, odrobinę ładniejszym wnętrzem i bogatym wyposażeniem. Był następcą modelu Corolla RunX, który analogicznie do Blade względem Aurisa, był europejską Corollą hatchback, sprzedawaną w Japonii. Może tylko nie był taki "ufajniony".





Toyota Blade była dostępna w dwóch wersjach wyposażenia - standardowej i G. Ta druga mogła mieć m.in. skórę, rozbudowany system audio z 11 głośnikami, nawigację satelitarną, automatyczną klimatyzację i radarowy aktywny tempomat.

A pod maską - potęga
Już podstawowa jednostka Blade’a była większa niż cokolwiek, co w Europie lądowało pod maskę Aurisa - u nas, kompaktowy hatchback mógł mieć co najwyżej turbodiesla 2.2 D-CAT o mocy 177 KM. Tymczasem podstawowy Blade miał 2,4-litrowego, benzynowego czterocylindrowca.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że był słabszy od D-CAT - generował 163 KM. Ale za to był mocniejszy niż którykolwiek inny silnik benzynowy w Aurisie.

Jednak w 2009 roku Toyota stwierdziła, że dobrym pomysłem byłoby wsadzenie do Blade'a silnika V6. I tak powstał Blade Master wraz z bogatszą wersją Blade Master G.
W wersjach Master pod maską siedzi 2GR-FE, czyli znakomite 3.5 V6 od Toyoty, znane m.in. z Camry czy Lexusa RX350. Rozwijało 280 KM i 344 Nm, co było przenoszone na przednie koła za pośrednictwem 6-biegowego automatu.
Przy masie około 1480 kg pozwalało to na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w świetnym czasie 5,8 s, choć prędkość maksymalna była ograniczona do 180 km/h. I to wszystko w aucie, w którym spodziewasz się matki wiozącej dziecko do szkoły.
Koncept hatchbacka z wielkim V6 to dość unikatowy pomysł - tak na szybko, to oprócz Blade'a do głowy przychodzą mi tylko Alfa Romeo 147 GTA, Volkswagen Golf VR6 i R32 (jeśli liczymy VR6 jako V6) oraz Renault Clio V6 (jeśli liczymy go jako hatchbacka).
Co jednak odróżnia Toyotę Blade Master G od wymienionych aut to to, że nie jest ona prawdziwym hot hatchem - to miał być komfortowy, luksusowy kompakt. Tyle tylko, że pod maską miał coś potężnego.
Dlatego wielka strata, że nigdy nie trafił do Europy - produkowany był od 2007 roku do 2012 roku wyłącznie na rynek japoński.
A szkoda, bo byłby ciekawą bazą do nadania mu znaczka Lexusa - wtedy mógłby urwać nieco klientów Audi A3 czy BMW serii 1.
Więcej o Toyotach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.