Wygrywamy z upałem w aucie. Wystarczy 100 zł lub kilka sztuczek

Nie wszyscy kierowcy mają dostęp do garażu, ale z wysoką temperaturą w samochodzie można łatwo sobie poradzić. Wystarczy tylko wiedzieć jak, a sposobów jest przynajmniej kilka.

Wygrywamy z upałem w aucie. Wystarczy 100 zł lub kilka sztuczek

Kierowcy to nie lody, żeby topili się na słońcu, ale niestety nie każdy ma dostęp do prywatnego garażu lub parkingu podziemnego. Czasem po prostu trzeba wsiąść za kółko i pojechać coś załatwić, ale na samą myśl o przebywaniu w rozgrzanym wnętrzu auta wszystkiego się odechciewa. Istnieją jednak niedrogie patenty, które już na starcie odczuwalnie obniżą temperaturę. Pomóc może też umiejętne korzystanie z klimatyzacji.

Z letnimi upałami w samochodzie da się walczyć

To, jak różnego rodzaju folie i osłony przeciwsłoneczne mogą pomóc w obniżeniu temperatury w środku samochodu niemiecki automobilklub ADAC zweryfikował już ładnych parę lat temu. W 2021 roku porównali oni ze sobą najpopularniejsze rozwiązania dostępne na rynku i sprawdzili, o ile stopni uda im się obniżyć temperaturę w środku aut zaparkowanych na pełnym słońcu:

  • 53°C – czarny samochód referencyjny,
  • 51°C – przyciemnione szyby,
  • 50°C – biała tkanina na desce rozdzielczej,
  • 49°C – wewnętrzna osłona przeciwsłoneczna na szybie,
  • 48°C – biały samochód,
  • 45°C – zewnętrzna osłona przeciwsłoneczna na szybie,
  • 43°C – półpokrowiec na samochód.

Chyba żadnym zaskoczeniem nie będzie, że najwyższą temperaturę we wnętrzu odnotowano w czarnym samochodzie referencyjnym, który nie korzystał też z żadnego rodzaju osłon. Nadwozie tego pojazdu nagrzało się do 65 stopni Celsjusza, gdy w białym aucie, również bez żadnych gadżetów, powierzchnia miała 44 stopnie Celsjusza. W ich wnętrzach odnotowano po 53 i 48 stopni Celsjusza – różnica rzędu 5 stopni Celsjusza może być już odczuwalna.

Jeśli przyciemniliście tylne szyby głównie ze względu na prywatność pasażerów, raczej nie ma co narzekać na ich skuteczność, ale jeśli myśleliście, że w ten sposób odczuwalnie obniżycie temperaturę w środku samochodu, nie ma co wydawać tych kilkuset złotych. Względem auta referencyjnego temperatura wewnątrz spadła w ten sposób tylko o 2 stopnie Celsjusza, choć nie można zapominać o tym, że tylne siedzenia miały już nie 57 stopni Celsjusza, tylko 48 stopni Celsjusza, a to dużo mniej, zwłaszcza dla dzieci czy zwierząt.

Używanie jasnych tkanin, na przykład starej koszuli lub prześcieradła też na niewiele się zda i tylko naniesiecie sobie kurzu. Podobnie z wewnętrzną osłoną przeciwsłoneczną na szybę – lepiej wyposażcie się w zewnętrzną i już przemęczcie się z zatrzaskiwaniem języków drzwiami, bo przytrzymywaniem jej wycieraczkami możecie skusić złodzieja łasego na szybki łup. Zresztą, koszt takiego rozwiązania to 20–30 zł, a w teście ADAC obniżyło ono temperaturę aż o 8 stopni Celsjusza.

Zwycięzca jest tylko jeden

Największym wygranym zostaniecie jednak dopiero gdy kupicie pokrowiec, półpokrowiec lub plandekę – jak zwał, tak zwał. To ona wypadła bowiem najlepiej, obniżając temperaturę w środku auta do 43 stopni Celsjusza, czyli aż o 10 stopni Celsjusza. Jest ona większa niż osłona na szybę, więc naturalnie i droższa, ale lepiej widać te 100 zł i się nie rozdrabniać.

To jednak dopiero połowa sukcesu, bo wkładając jeszcze trochę własnego, wysiłku możecie obniżyć temperaturę jeszcze bardziej. Oczywiście nie chodzi o zakup samochodu w białym kolorze nadwozia – nie mieszkamy w jakimś Dubaju, żeby realnie zwracać na to uwagę, chodzi o kilka sztuczek, które oprócz półgarażu warto stosować w upalnie dni.

Garaże czy podziemne parkingi to oczywistość, ale zakładając, że mieszkacie w bloku i auto na co dzień stoi pod chmurką, możecie korzystać z takich uroków tylko raz na jakiś czas. Dużo może pomóc więc parkowanie w cieniu, ale starajcie się przewidywać, jak będzie się on przemieszczać. Może być bowiem tak, że rano dane miejsce będzie mocno nasłonecznione, ale po południu cień przesunie się właśnie tam i resztę dnia auto spędzi w cieniu.

To trik, który w połączeniu z półgarażem może sprawić, że temperatura w środku będzie zdecydowanie niższa. Jeśli macie do tego warunki, zawsze możecie też zostawić lekko uchylone szyby, ale swoją cegiełkę dorzuci też umiejętne korzystanie z klimatyzacji w samochodzie.

Najlepiej połączcie to w jedno

Zanim ruszycie, warto otworzyć drzwi na minutę lub dwie, żeby ciepłe powietrze szybciej wydostało się z samochodu. Pierwsze kilometry możecie też przejechać z uchylonymi szybami, dzięki czemu szybciej wymienicie powietrze w środku. Gdy w środku będzie już choć trochę znośnie, zamknijcie szyby i włączcie klimatyzację (obieg zamknięty), ale nie musicie od razu ustawiać najniższej temperatury, bo przewietrzone wcześniej wnętrze i tak schłodzi się całkiem szybko.

Niektórzy kierowcy korzystają też z triku polegającego na włączeniu maksymalnego ogrzewania przy otwartych oknach i obiegu zamkniętym, by wydmuchać gorące powietrze zalegające w kanałach wentylacyjnych. Sposób ten budzi jednak mieszane opinie, dlatego jeśli do was nie przemawia, zostańcie przy klimatyzacji. Gdy we wnętrzu będzie już przyjemnie, możecie ograniczyć moc chłodzenia.

To cenne rady, zwłaszcza dla kierowców, którzy mieli okazję poczuć, jak to jest dotknąć kierownicę lub deskę rozdzielczą rozgrzaną do 70 stopni Celsjusza, a do osiągnięcia takiego wyniku wystarczy tylko chwila. Według ADAC wnętrze samochodu może osiągnąć 50 stopni Celsjusza w pół godziny na słońcu, a po godzinie może nagrzać się do 60 stopni Celsjusza. Korzystanie z zewnętrznej osłony na szybę lub półgarażu połączone z parkowaniem w cieniu i umiejętnym korzystaniem z klimatyzacji powinno dać najbardziej satysfakcjonujący efekt.

Więcej motoryzacyjnych porad znajdziesz tutaj:

Damian Lewandowski
Redaktor

Ukończył studia na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Na co dzień specjalizuje się w marketingu medycznym jako SEO writer i redaktor tekstu, ale to motoryzacja zajmuje specjalne miejsce w jego sercu już od najmłodszych lat. W wolnych chwilach rozwija pasję do fotografii, wykonując sesje zdjęciowe samochodów sportowych. W swoim portfolio ma dziesiątki współczesnych modeli Ferrari, Lamborghini i Porsche. Kocha lotnictwo, dlatego weekendami potrafi godzinami szybować po cyfrowym niebie.