REKLAMA

Stellantis stworzy nową markę w Europie. Ja wiem, że to brzmi jak żart, ale to prawda

GSE: tak będzie się nazywać nowa submarka koncernu Stellantis w Europie i będą pod nią sprzedawane najmocniejsze, elektryczne wersje Opli. Innymi słowy chcą pójść w ślady Cupry, jednak widzę pewien problem. A właściwie trzy.

Stellantis stworzy nową markę w Europie. Ja wiem, że to brzmi jak żart, ale to prawda

Można nabrać wrażenia, że w zarządzie europejskiego oddziału Stellantis zasiada ktoś, kogo zadaniem jest wymyślanie nowych marek. Najpierw do Europy wjechał Leapmotor, potem w Chinach dodano markę Hedmos, a teraz Opel ma otrzymać elektryczną submarkę GSE przeznaczoną dla najmocniejszych modeli. Obstawiam też, że w zarządzie grupy VW nadal siedzą z szeroko otwartymi oczami patrząc na szalony sukces marki Cupra i nie wiedzą jak do tego doszło, więc nie jestem zdziwiony, że Stellantis chce również wykonać podobny ruch. Niestety, te sytuacje w ogóle nie są analogiczne.

Nową markę trzeba było jakoś obudować marketingowo

Mamy więc już hasło: OMG! GSE. Tak wymyślili, że reakcja „OMG” ma towarzyszyć pierwszej przejażdżce elektrycznym GSE. Przy czym mogli nie zauważyć, że „OMG” nie zawsze ma pozytywny przekaz, może być równie dobrze OMG przerażone albo rozczarowane. Ale na tym nie koniec, bo oni również wytłumaczyli litery GSE:

  • G - jak Grand, German engineering (niemiecka inżynieria) i jak gęsia skórka (co)
  • S - jak Sport, Speed i Sweat (prędkość i pot. Dlaczego pot? Pot cuchnie i kojarzy się ze zmęczeniem lub upałem)
  • E - jak Electric, euforia i ekscytacja.

Super, dzięki. Teraz wiem już wszystko. A nie, czekajcie, przecież muszą być jeszcze jakieś samochody do tego. No to będą: prawdopodobnie GSE Mokka i GSE Grandland, obydwa z napędem elektrycznym znanym między innymi z Alfy Romeo Junior, czyli o mocy ok. 240 KM – być może nawet więcej, jeśli dołożą drugi silnik elektryczny, żeby mieć napęd AWD. Na ten temat możemy jednak tylko na razie spekulować, ponieważ debiut pojazdów z logo GSE zapowiedziano na „ten rok”, czyli zapewne bliżej jego końca.

Dlaczego jestem pesymistą w sprawie submarki GSE?

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że skoro Opel postępuje tak samo jak Seat, to i sukces powinien nadejść w podobny sposób. Jednak są co najmniej trzy różnice, które mogą zasadniczo wpłynąć na powodzenie marki GSE.

  • Seat faktycznie produkował modele z nazwą Cupra przez wiele lat, i to w różnych segmentach. Był Leon Cupra, Ibiza Cupra, a później przeszło to dosyć płynnie w markę Cupra z modelem Ateca. Ludzie znali markę Cupra i kojarzyli ją. W przypadku GSE tak nie jest, bo Opel był bardzo mało konsekwentny ze swoimi wersjami sportowymi. Czasów, gdy nazywały się one GSE nikt już za bardzo nie pamięta, potem było GSi, OPC, znowu GSE...
  • Wszystkie modele GSE mają być tylko elektryczne. To wciąż trochę za mało na sukces...
  • Cupra zaczęła od rebrandingu Seatów, ale błyskawicznie poszła we własne, osobne modele, jak bestsellerowy Formentor. Jeśli GSE nie przedstawi czegoś osobnego, specjalnego, odróżniającego ich od Opla, to może być kolejny kamyczek do ogródka.

Ponadto wprowadzone w ostatnich latach modele z serii GSE – na razie jeszcze spalinowo-elektryczne, czyli hybrydy plug-in sprzedają się z tego co widzę słabo. Rozpoznaję to głównie po tym, że nie widzę ich właściwie w ruchu drogowym, pomijając już w ogóle to, że prawie nie widzę tam też żadnych nowych Opli. Pozbycie się Opla przez General Motors na rzecz PSA, a potem jego wejście w struktury Stellantis naprawdę nie wyszło niemieckiej marce na dobre. Nawet polska strona Opla ledwo działa, wyświetlając od wielu miesięcy te same błędne komunikaty. Naprawdę zamiast nowej elektrycznej submarki wypadałoby się zająć choćby porządkiem w tym, co już się posiada. I co do niedawna było jedną z najpopularniejszych marek w Europie.

Ale oczywiście życzę im jak najlepiej!

Tymon Grabowski
Redaktor

Dziennikarz motoryzacyjny od 2005 r., w przeszłości redaktor naczelny magazynu MAXI tuning, wieloletni współpracownik tygodnika Motor oraz miesięczników Auto Moto i Classicauto. Twórca strony i kanału YT „Złomnik”, działający pod tą marką od 2009 r. Autor licznych publikacji i książek na tematy motoryzacyjne, nie ograniczający się jednak tylko do tematyki samochodowej. Jego największy sukces wydawniczy to książka „Paskudnik Warszawski” o najbrzydszych miejscach stolicy. Uwielbia podróże: odwiedził już Las Vegas, Tokio, Hawanę, Luandę i Sochaczew. Miał w życiu ponad 50 samochodów, a planuje kolejnych 100. Ulubione jedzenie: kebab na cienkim, mieszany sos.