Rosyjskiego paliwa nie ma już w Polsce. Co lejemy do baku?
Rosyjski gaz zniknął z polskich stacji pod koniec stycznia i mało kto to zauważył. Zauważalne jest natomiast coś innego: w imporcie prawie nie ma butanu. Zamknięcie cieśniny Ormuz mocno zamieszało na rynku.

Ostatnio jest drożej i to nie subtelnie. Średnia krajowa benzyny Pb95 to 7,89 zł za litr, a oleju napędowego 8,76 zł – w ciągu tygodnia w górę odpowiednio o 18 i 27 gr. Rząd wygasił drugą odsłonę pakietu CPN, VAT na paliwa wrócił z 8 do 23 proc., a cała podwyżka wskoczyła na pylony w ciągu jednej nocy.
Autogaz w tym samym czasie podrożał o 7 gr, do 3,02 zł za litr. To jedyne z trzech głównych paliw, którego rząd nie objął pakietem CPN.
Rosji „nie ma i nie będzie”
Za zniknięcie rosyjskiego LPG odpowiada jeden ustęp. W październiku 2025 roku Rada UE dopisała do pakietu sankcyjnego wszystkie węglowodory acykliczne z kodu CN 2901 10 00. Stare kontrakty wolno było realizować tylko do 25 stycznia 2026 roku. Wyjątek wynegocjowały Węgry – na własny użytek i do 25 lipca 2026 roku – ale i on już wygasł.
Wcześniej sankcje straszyły głównie na papierze. Rosyjska mieszanka propan-butan była objęta embargiem od grudnia 2024 roku, ale nie obejmowało to m.in. n-butanu i izobutanu o czystości powyżej 95 proc. Importerzy sprowadzali więc butan, mieszali go w Polsce z propanem z Zachodu i tak powstawał autogaz na nasze stacje.
Polska Organizacja Gazu Płynnego nazwała to w swoim raporcie luką butanową: przywóz rosyjskiego butanu skoczył do blisko 300 tys. ton w 2025 roku. Formalnie zgodnie z prawem, a praktycznie wprost przeciw sensowi, który temu prawu przyświecał.
Nowa mapa: Szwecja, Norwegia, Teksas
Jak to wygląda dzisiaj? Według danych celnych zebranych przez POGP w pierwszym półroczu 2026 roku do Polski wjechało 1,007 mln ton LPG, o 9 proc. mniej niż rok wcześniej. Na podium znalazły się Szwecja (30,71 proc.), Norwegia (19,84 proc.) i USA (18,44 proc.). Przy Rosji stoi jeszcze 2,39 proc., ale wynika to z dostaw styczniowych, sprzed zatrzaśnięcia furtki. Z Zatoki Perskiej nie przyjechało nic i nie jest to przypadek.

Po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i faktycznym zamknięciu cieśniny Ormuz z rynku wyparowało około 30 proc. światowej podaży morskiego LPG. Ceny w polskim imporcie poszły w górę tak ostro, że w drugim tygodniu kwietnia autogaz kosztował 3,84 zł za litr – najdrożej w historii polskich stacji, o 5 gr powyżej poprzedniego maksimum z marca 2022 roku.
Ciekawe jest też to, co blokada zrobiła ze składem paliwa. Ładunki z Zatoki dzielą się mniej więcej po połowie na propan i butan, natomiast dostawy amerykańskie – stanowiące naszą główną alternatywę – składają się w około trzech czwartych z propanu. Butanu zaczęło po prostu brakować.
Efekt widać w statystyce importu: propan to już 80 proc. przywozu LPG do Polski. W 2025 roku było to 67 proc., a w 2024 roku – kiedy jeździły do nas jeszcze rosyjskie dostawy – 48 proc. Udział czystego n-butanu zjechał do 3,5 proc.
Co to znaczy dla naszych zbiorników
POGP w swoim raporcie za I półrocze 2026 roku pisze, że na stacjach paliw do aut tankuje się dziś niemal czysty propan. Jest to zgodne z normą i z krajowym rozporządzeniem jakościowym, więc formalnie nie ma sprawy. Fizyka ma jednak inne zdanie, bo propan ma wyższą prężność par niż butan, a w upał to się mści.
A skoro tak, to zasada, którą opisywaliśmy w poradniku jako nudną ciekawostkę, właśnie awansowała do rangi instrukcji obsługi. Przypomnę zatem: zbiornik LPG należy napełniać do około 80 proc. pojemności, bo gaz musi mieć gdzie się rozszerzać. W obecnej sytuacji te 20 proc. wolnej przestrzeni to bufor bezpieczeństwa.
A benzyna i diesel?
Tu Rosji nie ma już od dawna. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego podaje, że w 2025 roku polskie rafinerie przerobiły około 28,9 mln ton ropy, z czego 46,9 proc. przyjechało z Arabii Saudyjskiej, 34,3 proc. z Norwegii, a 7,5 proc. z Gujany. Krajowe wydobycie to 2,1 proc.
Tutaj działania wojenne na Bliskim Wschodzie nie były aż tak dotkliwe, a to dlatego, że saudyjski surowiec nie płynie do nas przez Ormuz, tylko przez Morze Czerwone. Dlatego blokada nie zatrzymała polskich rafinerii, choć podniosła ceny dosłownie wszystkiego.
Od września ten układ zaczyna się zmieniać. Orlen podpisał z norweskim Equinorem trzyletni kontrakt na dostawy ropy ze złoża Johan Sverdrup – nawet do jednej czwartej zapotrzebowania grupy. Norwegia umocni się zatem jako jeden z najważniejszych dostawców ropy dla Grupy Orlen, po Aramco, które dostarcza dziś około 40 proc. surowca.

Rafinerie i tak nie domykają bilansu. Import pokrywa 35 proc. krajowego popytu na diesla, 29 proc. na benzynę i aż 82 proc. na LPG.
Od 21 stycznia 2026 roku obowiązują dodatkowo unijne przepisy zakazujące wwozu do Unii paliw wyprodukowanych z rosyjskiej ropy w krajach trzecich. W praktyce przy weryfikacji stosowany jest 60-dniowy okres poprzedzający załadunek.
To co mamy w baku?
Surowiec saudyjski, a coraz częściej też norweski. Diesel przede wszystkim z polskich rafinerii, a w dalszej kolejności niemiecki i amerykański. Benzyna też głównie krajowa, a w imporcie niemiecka i z Możejek, czyli i tak Orlenowska. LPG jest wyjątkiem, bo import to 82 proc. rynku: szwedzki, norweski i amerykański, w większości propan. Rosyjskiego LPG nie powinno już być w legalnym obrocie. I tym razem gwarantuje to nie deklaracja, tylko uszczelniony przepis.
Kosztowało nas to rekord cenowy na autogazie i ponad złotówkę więcej za litr benzyny w ciągu tygodnia. Zgadywanie, co będzie dalej, niezmiennie pozostaje loterią: baryłka ropy Brent znów przebiła 90 dolarów, a szanse na trwałe odblokowanie Ormuz wyglądają iluzorycznie.
Jedno wiadomo na pewno: nie tankuj butli pod korek.
Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.