Oto supersamochód dla niezdecydowanych. W aucie jak na motocyklu
Sanrivatti to nowy gracz w segmencie supersamochodów. Żeby zaistnieć i wyróżnić się w branży, postawił na nietypową pozycję za kierownicą. Motocykliści poczują się tu jak u siebie.

Sanrivatti przedstawiło się światu dwa miesiące temu, publikując teaser zapowiadający nowy supersamochód. W świecie, gdzie co 7 sekund ogłasza się jakiś nowy startup mający zaoferować nową maszynę o mocy miliona KM i rozpędzającą się do 2000 km/h, każdy nowy projekt musi się czymś wyróżnić.
Sanrivatti z nową pozycją za kierownicą
Twórcy Sanrivatti postanowili skupić się na samym kierowcy - chcą całkowicie zmienić filozofię siedzenia za kierownicą, umieszczając element ludzki w centrum i konstruując maszynę wokół niego. Nowa pozycja została nazwana Apex i narodziła się jako autorski pomysł założyciela oraz prezesa firmy, Santiago Sancheza Rivero.
Jest inspirowana sportowymi motocyklami - w Sanrivatti kierowca będzie siedział w centralnej pozycji, podobnej jak na jednośladzie właśnie. W założeniach ma to poprawić naturalny ruch w samym aucie, a także wzmocnić połączenie między człowiekiem a samochodem podczas pokonywania zakrętów, przyspieszania i hamowania.

Jak mówi Rivero, "w motocyklu o wysokich osiągach kierowca i maszyna poruszają się jak jedna całość. Połączenie jest natychmiastowe, fizyczne i instynktowne. Każdy ruch ciała bezpośrednio wpływa na wrażenia, każda zmiana równowagi, postawy i percepcji staje się częścią interakcji".
Cóż, z pewnością jest to coś, czego w świecie supersamochodów nie było. Zastanawia mnie tylko, jak będzie wtedy wyglądać fotel? Chyba, że będzie jedynie siodło, jak na motocyklu. Ale wtedy co z homologacją auta? A może jakieś pasy bezpieczeństwa? Pomysł to jedno, ale chciałbym zobaczyć jak to będzie zrealizowane.
A czym jeszcze może się pochwalić?
Na pewno nie nazwą - ta nie została jeszcze ujawniona.

Przyszły model jest przedstawiany na szkicach jako drapieżne superauto o klinowatej sylwetce, z silnikiem umieszczonym centralnie z tyłu. Proporcje nadwozia są muskularne, a tylne skrzydło ma imponujące rozmiary i powinno znacząco poprawiać aerodynamikę auta przy dużych prędkościach.
Przy Sanrivatti ma pracować zespół specjalistów, którzy będą kierować całym procesem projektowym. Firma zatrudniła Paula Arkesdena, który obecnie jest dyrektorem wykonawczym ds. partnerstw technologicznych i pracował wcześniej w McLarenie i Singerze. Do firmy dołączył również Geoff Dowding, doradca ds. strategii handlowej, który pracował m.in. dla Bentleya, Lotusa, i Harleya Davidsona.
I to właściwie wszystko, co o nim wiemy do tej pory. Projekt jest na bardzo wczesnym etapie i jeszcze wiele może się wydarzyć. Na przykład wszystko może się skończyć klapą. Niestety, startupy wymyślające superauta z kosmosu często podążają tą drogą, o czym wiemy też w Polsce - pamiętacie jeszcze Arrinerrę Hussaryę?
Stworzenie udanego produktu wymaga czegoś więcej niż umiejętności, pieniędzy i chęci. Tu mamy jeszcze pomysł, ale musimy zobaczyć jak teoria będzie wyglądać w praktyce. Niemniej, trzymamy kciuki - gdyby to się udało, Sanrivatti może być rewolucją, o którą nikt nie prosił.
Więcej o supersamochodach przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.