REKLAMA

Rosyjskie paliwo zatyka chińskie auta. To trzeba usiąść, na spokojnie

W Rosji zaczęto dopuszczać do użytku benzynę Euro-2 o gorszej jakości - a dokładniej z wyższym stężeniem siarki. Pojawiają się plotki, jakoby miało to uszkadzać silniki chińskich samochodów. Są jednak pewne fakty, które obalają owe teorie.

Rosyjskie paliwo zatyka chińskie auta. To trzeba usiąść, na spokojnie

Rosja ma problemy z zapewnieniem odpowiedniej podaży paliw, m.in. w związku z logistyką i ograniczeniami technologicznymi. Władze uznały, że lepiej tymczasowo obniżyć wymagania jakościowe niż dopuścić do niedoborów benzyny.

Z tego powodu, władze Federacji Rosyjskiej dopuściły do użytku benzynę klasy Euro-2 - czyli taką, której dopuszczalna ilość siarki wynosi 500 mg/kg, a której zakazano w 2013 r. Jej produkcja, import i sprzedaż zostały czasowo dopuszczone do 1 lipca 2027 r. - niemal od razu opanowała wszystkie stacje od Królewca po Kamczatkę, rozładowując kolejki.

Chińskim autom miało się to jednak nie spodobać

W rosyjskich mediach społecznościowych zaczęła krążyć informacja, że właściciele chińskich samochodów masowo jadą do serwisów, bo rosyjskie paliwo stało się gorszej jakości. Pojawiła się nawet konkretna teza, że liczba wizyt w serwisach wzrosła sześciokrotnie, a winny ma być powrót benzyny Euro-2.

W rzekomym scenariuszu najpierw padają wtryskiwacze i pompa paliwa, potem świece, na desce rozdzielczej pojawia się choinka, spada moc i w ogóle Rosjanie mają powtórkę ze wspomnień ich przodków spod Stalingradu. Koszty naprawy uszkodzonych samochodów mają wynosić po 10-15 tys. rubli (uśredniając - ok. 500 zł).

To stworzyło idealne podłoże do plotek, jakoby chińskie samochody zaczęły się psuć, więc gorsza benzyna zabija nowoczesne, chińskie silniki. Co więcej, potwierdzają to liczby - jak podaje rosyjska sieć serwisów Fit Service, liczba wizyt chińskich samochodów w niezależnych serwisach wzrosła w pierwszej połowie 2026 r. o 51 proc., względem tego samego okresu w roku poprzednim. A dokładniej: w I połowie było to 25,3 tys. wizyt, a w 2026 r. - 38,2 tys. wizyt.

Tyle, że to o niczym nie świadczy

Za problem wziął się Narodowy Uniwersytet Badawczy "Wyższa Szkoła Ekonomiczna" w Moskwie, która opublikowała raport mający obalać teorię o zażynaniu chińskich silników przez gorsze paliwo.

Przede wszystkim, chińskich samochodów w Rosji po prostu zrobiło się mnóstwo - według danych Awtostatu, w połowie 2026 r. w Rosji jeździło już 3,43 mln samochodów chińskich marek, co daje ok. 7,2 proc. całego parku samochodów osobowych. Trzeba pamiętać, że Rosja po 2022 r. została wręcz zalana chińskimi samochodami, jak Haval, Chery, Geely, czy Changan. Zastąpiły one sporą część marek zachodnich, które się wycofały z powodów geopolitycznych.

Haval Jolion - jeden z najpopularniejszych chińskich samochodów w Rosji

Liczba chińskich samochodów zwiększa się lawinowo - bo oprócz rozpoczęcia tej swoistej "nowej ery", to sprzedaż cały czas rośnie. Teraz ogromna liczba tych samochodów zaczyna wchodzić w normalny cykl eksploatacyjny - jak zresztą podkreśla samo Fit Service, właściciele chińskich samochodów przyjeżdżają przede wszystkim na przeglądy, diagnostykę i normalną obsługę, a nie na usunięcie poważnych awarii.

Co nie znaczy, że Euro-2 jest spoko

Trzeba przyznać, że źródło, jakim jest Narodowy Uniwersytet Badawczy "Wyższa Szkoła Ekonomiczna" może stwarzać pewne wątpliwości - 22 września 2023 r. została dodana do kanadyjskiej listy organizacji objętych sankcjami, m.in. za tworzenie i rozpowszechnianie dezinformacji i propagandy. Problem w tym, że wszystkie z tych źródeł powstawały niezależnie i nie tworzą żadnego zamieszania. Nawet gdy pominiemy owe źródło, fakty pozostają faktami.

Jednak musi tu być jakieś "ale" - można bowiem przyjąć, że obie strony mają rację. Euro-2 rzeczywiście jest gorszym paliwem, gdyż wyższa zawartość siarki może z czasem powodować problemy z układami oczyszczania spalin i nie jest czymś, do czego projektowane są współczesne silniki.

Jest też kolejne "ale" - twierdzenie, że kilka litrów Euro-2 rozwali wtryskiwacze, pompę i świece, jest mocno przesadzone. Jednorazowe zatankowanie takiego paliwa nie powinno spowodować katastrofalnej awarii silnika, a problemem byłaby raczej długotrwała eksploatacja, wlewając do baku wyłącznie Euro-2. To trochę tak, jakby twierdzić, że po jednorazowym zatankowaniu starego samochodu benzyną E10, miał wybuchnąć mu silnik.

A zatem: im więcej chińskich samochodów na rynku, tym więcej chińskich samochodów w serwisach. Plotki o fali awarii chińskich aut to pewne przeinaczenie. A benzyna Euro-2 może wymęczyć nowoczesne silniki - ale po dłuższym czasie, a nie od razu.

Więcej o Rosji przeczytasz tutaj:

Marek Stawski
Redaktor

Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.