Rosjanie uruchomili fabrykę BMW. Robią SUV-y z odpadów

Rosjanie może i nie cierpią zgniłego Zachodu, ale z zazdrością spoglądają na europejskie marki, zwłaszcza z segmentu premium. Właśnie okazało się, że cztery lata po tym, jak BMW wycofało się z tamtejszego rynku, nadal można kupić nowe auta tej marki. Okazuje się, że to chałupnicza produkcja z odpadków.

Rosjanie uruchomili fabrykę BMW. Robią SUV-y z odpadów

BMW wycofało się z Rosji w 2022 roku, a fabryka położona Avtotor Kaliningrad przestała funkcjonować praktycznie z dnia na dzień. Produkowano w niej najdroższe SUV-y marki, czyli X5, X6 oraz X7. BMW nie miało wyjścia - bandyckie zachowanie Rosji wymagało zdecydowanych działań, więc wyszło z lukratywnego rynku, bo czasem od pieniędzy ważniejsze jest zachowanie przyzwoitości.

Minęło trochę czasu i co się okazuje? W Rosji sprzedano 145 nowych BMW. Jak to możliwe?

Rosjanie uruchomili fabrykę BMW. Robią SUV-y z odpadów

Okazuje się, że te dane są prawdziwe i faktycznie ktoś postanowił uruchomić nieczynną fabrykę. W końcu na miejscu został zakład, ludzie, którzy przeszli wszystkie szkolenia i trochę części. I to właśnie one są najciekawszym elementem rosyjskiej układanki.

Otóż w fabryce zostało mnóstwo elementów nadwozia i podzespołów, których nie dało się wywieźć. Sprytni Rosjanie postanowili to wykorzystać. Brakowało im trochę części elektronicznych i przewodów, ale te mogą pozyskiwać lokalnie.

Tym sposobem uruchomiono chałupniczą produkcję nowych SUV-ów BMW. I teraz najlepsze. W Europie te modele przeszły pod koniec 2022 roku lifting. Siłą rzeczy ta modernizacja ominęła Rosjan.

Dlatego nowe samochody BMW z roczników 2025 i 2026, które zostały wyprodukowane w Rosji, mają wygląd przedliftowy. Tak wygląda BMW X6 sprzedawane w Europie:

Piękne, prawda? A tak podróbka z Rosji:

Tu cały film sprzedawcy BMW, niegdyś oficjalnego dealera marki na Rosję:

Nieautoryzowana produkcja BMW trwa w najlepsze. Rosjanie mają części, oprogramowanie wprawdzie jest nielegalne, ale kto by się tam przejmował takimi drobnostkami. Nie ma na nie żadnej gwarancji, jakość zapewne jest fatalna, systemy bezpieczeństwa nie działają tak, jak powinny, podobnie jak i inne funkcje typu nawigacja itd., ale to detale.

Ważne, że bogaty Rosjanin może sobie kupić SUV-a BMW jak za dawnych lat. Patrzcie na to jak reklamuje je strona rosyjskiego dealera:

MASZYNA CZASU. Faktycznie, wsiadasz i cofasz się do 2022 roku. Strona pokazuje również ceny tych aut:

13 mln rubli to jakieś 170 tys. dolarów, czyli jakieś 640 tysięcy złotych za podstawowy model. W Polsce taki zaczyna się od 520 tys. zł. Może jest drogo, ale za to nie wszystko działa. Jak obejrzycie film dealera, to dowiecie się, że samochody nie mają łączności z siecią, więc można nimi jeździć bez ryzyka ich zdalnego wyłączenia.

Co ciekawe - sprzedaż tych aut rośnie, więc najwidoczniej Rosjanom ro pasuje. Analitycy mówią, że części zostało tyle, że Rosjanie mogą jeszcze produkować nowe-stare SUV-y przez kilka lat.

No, chyba że jakiś zabłąkany ukraiński dron rozwali taką fabrykę. Byłoby to niezwykle przykre, zwłaszcza dla Rosjan, bo mnie by to ubawiło.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

Tagi: