Oto nowe Renault. Wjedzie wszędzie, ale bez ciebie
Renault coraz poważniej wchodzi w rynek militariów i opracowuje różnego rodzaju drony, które mają stanowić wyposażenie francuskiej armii. Najnowszym z nich jest samobieżny pojazd terenowy o nazwie Forefront.

Francuska agencja zamówień obronnych (DGA) w lipcu 2024 roku zwróciła się do Renault z prośbą o masową produkcję dronów przy niskich kosztach. Pierwszy z nich - Chorus, dron do uderzeń głębinowych - opracowano we współpracy z Turgis Gaillard, a będzie on produkowany w Le Mans w tempie kilkuset sztuk miesięcznie.
Drugi, przygotowywany wspólnie z Thales, to Toutatis, zdalnie sterowany dron kamikadze o uproszczonej konstrukcji, w której włókno węglowe zastąpiono tworzywem sztucznym. Docelowo ma powstawać 1000 sztuk miesięcznie, począwszy od 2027 roku.
Teraz Renault zajmuje się trzecim projektem militarnym - tym razem naziemnym.
Samobieżna terenówka wielkości Clio
Wraz z belgijską firmą John Cockerill, francuski producent samochodów opracowuje Forefront Concept - robota wielkości miejskiego auta, zdolnego do ewakuacji rannych oraz przenoszenia uzbrojonej wieżyczki.







Forefront Concept nie jest samochodem, ale wiele z nich czerpie - ok. 70 proc. pojazdu powstało przy użyciu istniejących części francuskiej marki. Ma napęd na cztery koła, samochodowy układ kierowniczy oraz dwa silniki elektryczne. Platformę dostarcza Renault, a John Cockerill, specjalista od sprzętu wojskowego, zajmuje się zdalnym sterowaniem i autonomicznością.
Pojazd ma mieć zasięg około 400 km, ładowność 1 t i działać bardzo cicho. Wymienione zastosowania obejmują ewakuację rannych i transport sprzętu, a także monitorowanie wrażliwych obiektów, takich jak elektrownie jądrowe. Pojazd może być również wyposażony w zdalnie sterowaną wieżyczkę, zdolną do odpalania i wykrywania dronów. Planowana jest wersja cywilna, ale nacisk zostanie położony głównie na działania na pierwszej linii frontu.
Ale wiele pozostaje tajemnicą
Według Johna Cockerilla, podejście do projektu zmieniało się w trakcie jego realizacji. Początkowy proces rozwoju, opracowywanie pod kątem potrzeb sił zbrojnych, było skomplikowane, długotrwałe i kosztowne. Zespół sięgnął zatem po komponenty, które były już produkowane masowo. Takie rozumowanie jest standardową praktyką w branży. Jednak użyte przez Renault twierdzenie, że koszt został „dziesięciokrotnie obniżony” bez ujawnienia początkowej ceny, utrudnia ocenę tego twierdzenia.
Harmonogram wprowadzania auta do produkcji również pozostaje niejasny. Oczekuje się, że francuskie siły zbrojne przeprowadzą testy pojazdu w nadchodzących tygodniach, a produkcja miałaby się odbywać we francuskiej fabryce Renault, której lokalizacja nie została jeszcze ustalona.
Wiadomo za to, że oprócz zastosowań militarnych pojazd może się sprawdzić także w służbie cywilnej, jako wsparcie w ośrodkach przemysłowych. Niestety, tak czy inaczej zwykli kierowcy raczej nie będą mieli dostępu do tego wynalazku.
Zwłaszcza że pewnie ciężko byłoby ich wsadzić do kabiny, której nie ma.
Więcej o Renault przeczytasz tutaj:
Od 2024 r. redaktor portalu Autoblog. Zajmuje się tematyką motoryzacji rosyjskiej, chińskiej, a także samochodami klasycznymi i nietypowymi. Po pracy, na imprezach porywa towarzystwo ciekawostkami o fabrycznych oznaczeniach radzieckich samochodów. Miłośnik włoskiej motoryzacji, hawajskich koszul i wszystkiego, co smakuje miętą.