REKLAMA

Pojechałem na rajd do Żyrardowa. Po drodze wpadł mi kielich

W minioną sobotę wybrałem się do Żyrardowa, aby wziąć udział w I edycji rajdu turystycznego Rally The Girard. Na trasie było sporo niespodzianek, ale największa czekała na mnie na mecie.

Rally The Girard
REKLAMA

Przez ostatnich kilka tygodni podczas przeglądania social mediów co rusz wyświetlały mi się posty na temat nowej w środowisku imprezy o nieprzypadkowej nazwie Rally The Girard, odwołującej się do historii Żyrardowa, które to miasto miało być areną zmagań uczestników. Przyznam jednak szczerze, że początkowo zbytnio się w nie nie wczytywałem.

Zmieniło się to dopiero w pewne środowe popołudnie, gdy przez moje okno wpadła cegła do moich drzwi zadzwonił kurier z niespodziewaną przesyłką. Znalazło się w niej imienne zaproszenie dla mnie na wspomniane wydarzenie, kilka drobnych upominków od partnerów wydarzenia oraz… najprawdziwsza cegła z wypalonym laserowo logo rajdu i moim instagramowym nickiem. Miły „drobiazg”, nawiązujący do tego, z czym chyba najbardziej kojarzy się Żyrardów – pofabrycznych zabudowań z czerwonej cegły.

Nie pozostało mi więc nic innego, jak nadrobić zaległości na stronie imprezy, żeby z grubsza wiedzieć, czego się spodziewać po zaplanowanym na sobotę 13 czerwca rajdzie.

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Z racji, że na rajdach turystycznych załoga powinna składać się z dwóch osób (kierowcy i pilota), a mile widziane są także dodatkowe pary oczu do wypatrywania odpowiedzi na pytania na trasie, do drużyny zaprosiłem moich dwóch dobrych kolegów. Jeden to doświadczony zawodnik, który przejął na siebie obowiązki nawigacji, dla drugiego natomiast był to rajdowy debiut.

Rally The Girard

Wybór auta, którym wystartujemy, nie był trudny – postawiłem na mojego Mercedesa z 1974 roku, który bardzo dobrze sprawdza się na tego typu imprezach. W piątek po pracy wyciągnąłem go z garażu, zatankowałem i w sobotni poranek był w pełni gotowy do drogi.

W tym miejscu muszę od razu pochwalić organizatorów, a czuję się do tego, mówiąc nieskromnie, całkiem uprawniony, bo kilka różnych rajdów i zlotów w swoim życiu zrobiłem. Żeby uniknąć tłumów na starcie, każda załoga otrzymała parę dni przed imprezą wiadomość z planowaną godziną startu i prośbą o przyjazd około pół godziny wcześniej.

Rally The Girard

W efekcie start, zlokalizowany na placu Jana Pawła II w Żyrardowie, przebiegał bardzo sprawnie i bez korków, choć nagła (ale krótka) ulewa pokrzyżowała nam plany zrobienia jednego z dodatkowych zadań przed wyruszeniem na trasę, przez co musieliśmy je zaliczyć dopiero na koniec. Na szczęście przez resztę imprezy już nie padało.

Materiały zostały przygotowane na wysokim poziomie

Przez lata widziałem rajdowe materiały wykonane w najróżniejszej formie. Te, z których korzystaliśmy na Rally The Girard, jak na imprezę amatorską i niebędącą częścią cyklu mistrzostw Polski ani nawet okręgu, były zrobione bardzo profesjonalnie i estetycznie – w pakiecie startowym zamiast prostego itinerera (schematycznego opisu trasy przejazdu za pomocą strzałek) otrzymaliśmy szczegółowy roadbook z dokładnym opisem manewrów i podanymi odległościami między nimi, a także bonusowymi wskazówkami.

Rally The Girard

Do tego organizatorzy zapewnili każdej załodze również długopisy i sztywną podkładkę do pisania. Niby są to rzeczy, które i tak staramy się na rajdach mieć ze sobą, ale wiadomo jak to jest, czasem się zapomni i później trzeba chodzić po prośbie po innych drużynach. Dlatego miło, że na rajdzie w Żyrardowie nie musieliśmy się tym martwić.

Na trasie czekały urozmaicone zadania

Jak przekazali później organizatorzy, w rajdzie wzięły udział łącznie 62 załogi, a różnorodność samochodów była naprawdę spora, obejmująca zarówno klasyki, jak i współczesne, egzotyczne auta. Najciekawszym pojazdem była zdecydowanie Tatra 87 z 1948 roku, ale uwagę zwracały również licznie reprezentowane Porsche 911 czy cała flota nowiutkich Alpine A390 (francuska marka była jednym z partnerów wydarzenia).

Rally The Girard
Rally The Girard
Rally The Girard

Z racji numeru startowego 58 na liczącą niecałe 55 km trasę wyruszyliśmy dopiero po 11, jako jedna z ostatnich załóg. Po drodze zdecydowanie nie było miejsca na nudę – musieliśmy znaleźć odpowiedzi na 42 pytania i odszukać 12 obiektów ze zdjęć, a także wykonać dodatkowe zadania w 6 punktach kontrolnych przygotowanych przez partnerów rajdu i odnaleźć w ich okolicy ukryte litery tworzące hasło do podania na mecie.

Rally The Girard

Pytania rajdowe były zróżnicowane i wymagały np. podania adresu jakiegoś charakterystycznego budynku czy godzin otwarcia kancelarii cmentarza, jak również rozpoznania gnijących na podwórkach aut czy liczenia przydrożnych słupków. Zdjęcia przedstawiały natomiast charakterystyczne punkty mijane na trasie, głównie pomniki czy graffiti, które w odpowiedniej kolejności należało odnotować w karcie odpowiedzi. Z tym poradziliśmy sobie bez problemu.

Rally The Girard

Gorzej poszło nam na punktach zabawowych, gdzie praktycznie przy każdym zadaniu mieliśmy jakieś potknięcie, ale zrzućmy to na karb tego, że (używając nomenklatury sportowej) nie byliśmy tego dnia w najwyższej dyspozycji. Niemniej jednak same polecenia były bardzo kreatywne.

Rally The Girard
Rally The Girard
Rally The Girard

Pierwszy punkt był w Muzeum Lniarstwa, gdzie musieliśmy w ciemno przelać 400 ml oleju z bańki od menzurki oraz rozwiązać quiz na temat dwóch francuskich marek olejów samochodowych. Drugie zadanie czekało na nas w siedzibie firmy zajmującej się dystrybucją narzędzi malarsko-budowlanych – najpierw mieliśmy (ponownie „na oko”) odmierzyć autem odległość 20 metrów, a następnie skompletować wylosowaną listę zakupów w zainscenizowanym sklepie w ciągu 1 minuty.

Rally The Girard

Podczas trzeciego postoju zaliczyliśmy krótki trening bokserski, a w ramach czwartego – na terenie przepięknego pałacu w Radziejowicach – rozpoznawaliśmy smaki rurek z kremem. W dwóch ostatnich punktach ponownie mierzyliśmy się z czasem – przedostatnie zadanie polegało na segregacji odpadów, a ostatnie na wymianie koła.

Rally The Girard

Z powrotem na placu

Na mecie zameldowaliśmy się niemal równo po 4 godzinach od startu. Regulaminowy czas przejazdu wynosił 220 minut, a za przekroczenie 250 minut groziły punkty karne za każdą minutę spóźnienia, więc na ostatnich kilometrach czuliśmy już lekką presję czasową. A nie mieliśmy wcale długich przestojów – tylko dwa razy zdarzyło nam się zawracać, bo przeoczyliśmy odpowiedź na pytanie. Zaważyły lekkie kolejki na punktach kontrolnych.

Rally The Girard

Sama trasa była nad wyraz udana i dobrze wyważona. Zaczęliśmy od krążenia po samym Żyrardowie i dosłownie w momencie, gdy zaczęliśmy mówić, że przydałoby się wreszcie wyjechać z miasta, wskazówki nawigacyjne od organizatorów wyprowadziły nas poza tereny dawnych zakładów i osiedli jednorodzinnych w bardziej malownicze i zielone strony powiatu żyrardowskiego.

Rally The Girard
Rally The Girard
Rally The Girard

Po dotarciu na metę, oddaniu karty odpowiedzi i zrobieniu ostatniego zadania, udaliśmy się na przygotowany dla uczestników obiad w pobliskiej restauracji, a punktualnie o 17:00 zebraliśmy się pod sceną na podsumowanie i ogłoszenie wyników. Po nagrodzeniu brawami organizatorów, czyli Gosi Rdest, Agaty Ślepowrońskiej i Artura Czarzyńskiego, oraz powitaniu współgospodarza imprezy, prezydenta Żyrardowa Lucjana Chrzanowskiego, rozpoczęła się ceremonia wręczania nagród.

Rally The Girard

Jak do tego doszło, nie wiem

Wspominałem, że na punktach z zadaniami nie poszło nam najlepiej, więc nie miałem wielkich oczekiwań co do wyników, więc możecie się domyślać, jakie było moje zaskoczenie, gdy usłyszałem ze sceny swoje nazwisko – naszej załodze udało się zająć 3. miejsce w kategorii Twórca, do której ze względu wykonywanej profesji zostałem zaliczony.

Tak więc z Żyrardowa wróciłem bogatszy o jeden „kielich” do kolekcji, który omal nie spadł z auta podczas robienia pamiątkowego zdjęcia, bo akurat ktoś postanowił blisko przejść. Na szczęście obyło się bez strat.

Rally The Girard

Na zakończenie warto wspomnieć, że rajd turystyczny nie był jedyną atrakcją w ramach wydarzenia Rally The Girard – przygotowano również pieszą grę miejską, częściowo pokrywającą się z punktami na rajdowej trasie oraz czynne przez cały dzień miasteczko rajdowe z wieloma interesującymi stoiskami, a po placu (oraz na punktach kontrolnych) przechadzali się aktorzy w strojach epoki, co tworzyło niepowtarzalny klimat. Ponadto po rozdaniu nagród do samego wieczora miał trwać jeszcze DJ set.

Rally The Girard

Słowem podsumowania, I edycję Rally The Girard uznaję ze wszech miar udaną – profesjonalnie przygotowaną i wypełnioną pomysłowymi aktywnościami, za co twórcom należą się słowa uznania. Podziwiam też i gratuluję, że organizatorom udało się pozyskać do współpracy cały sztab ludzi i zdobyć wsparcie tylu partnerów, bo sam wiem, że to bardzo trudne zadanie.

No i nieśmiało zaczynam wyglądać wieści na temat kolejnej edycji Rally The Girard. Mam nadzieję następnym razem zaspokoić moje niespełnione ambicje i nieco poprawić ostatni wynik. A Żyrardów jeszcze bez wątpienia ma sporo do pokazania.

Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.