REKLAMA

Nowe Porsche przyłapane. Ma wirnik z pralki

Już tylko godziny dzielą nas od premiery nowego Porsche Mission S, ale udało się go przyłapać bez żadnego kamuflażu. To bez wątpienia piękne auto, ale nie mogę przestać myśleć o wirniku z pralki, który zajmuje dużo miejsca z tyłu. Wygląda co najmniej dziwacznie.

Nowe Porsche przyłapane. Ma wirnik z pralki
REKLAMA

Porsche postanowiło pokazać nam duchowego następcę modeli Carrera GT i 918 Spyder. Trochę mu to zajęło, ale po tym, co zobaczyłem na nagraniu, które trafiło do sieci, to nie sposób się gniewać. Kształty supersamochodu są tak obłędne, że nie mogę wyrzucić go z pamięci.

REKLAMA

Oto nowe Porsche Mission S bez żadnego kamuflażu. Wirnik z pralki zaskakuje

W dzisiejszych czasach nie da się utrzymać niczego w tajemnicy, bo na każdym rogu może czaić się ktoś ze świetnym aparatem w telefonie. Nie inaczej było w przypadku Porsche Mission S, które zadebiutuje w czwartek 15 października około godz. 22 naszego czasu.

Premiera odbywa się w Nowym Jorku i to właśnie tam przyłapano obsługę, która ściąga płachtę z nowego Porsche. Nagranie z tej czynności trafiło do sieci:

REKLAMA

Ale przyjrzyjcie się temu, co widzicie w komorze silnika:

REKLAMA

Wirnik z pralki, wentylator, część odkurzacza. Nazywajcie to sobie jak chcecie, ale nie mogłem przestać myśleć o tym, na co patrzę. I nadal nie jestem do końca przekonany do swojej teorii, którą już wam tłumaczę.

Wbrew temu, co twierdzą niektórzy - Porsche Mission S posiada tylne skrzydło, którego zadaniem jest generowanie docisku przy wysokich prędkościach. Dlatego nie wydaje mi się, żeby wentylator służył do dodatkowego docisku.

REKLAMA

Taki sam wirnik znajdował się w Porsche 917, które brało udział w wyścigu Le Mans w 1969 roku. Tam wentylator odpowiadał za efektywne chłodzenie silnika. Mam podejrzenie, które graniczy z pewnością, że podobnie mamy w przypadku Porsche Mission S. Tylko tutaj dochodzi jeszcze jako element nawiązujący do kultowego bolidu.

Co wiemy o Porsche Mission S przed premierą?

Absolutnie nic. Niemiecki producent zdradził tylko, że będzie napędzany wyłącznie silnikiem spalinowym i pod względem mechanicznym będzie się różnił od innych modeli z silnikiem umieszczonym centralnie. Samochód będzie uruchamiał się fizycznym kluczykiem, co jest wręcz zaskakujące w dzisiejszych cyfrowych czasach. Na tym zdjęciu widać grot.

REKLAMA

Na innych z kolei Porsche pokazuje fizyczne zegary. Ma to potwierdzać, że Mission S będzie analogowym samochodem w cyfrowych czasach. Jego cena prawdopodobnie zwali z nóg, ale nie sposób nie szanować tego podejścia. Szkoda, że jest dostępne tylko dla najzamożniejszych.

O samym Porsche Mission S przeczytacie u nas więcej już po jego oficjalnej premierze, ale do tego czasu zerknijcie do tych artykułów:

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

REKLAMA
REKLAMA